Polski vs japoński „Your Eyes Only”

Wczoraj dotarła do mnie paczuszka od Studia JG, zawierająca pierwszym tom „Loveless” Youn Kougi oraz jej artbook „Your Eyes Only”. O pierwszym będę pisać w niedalekiej przyszłości zapewne, a o drugim kilka słów dzisiaj. Na mojej półeczce stało już od kilku lat japońskie wydanie artbooka, dlatego z klasycznie bibliofijną ciekawością porównałam oba wydania.

Polskie wydanie "Loveless" i "Your Eyes Only".

Polskie wydanie „Loveless” i „Your Eyes Only”.

Odkładamy teraz na bok wszystkie problemy związane z mangą, a przed sobą kładziemy „Your Eyes Only„.Połóżmy najpierw obok siebie oba wydania.

Po lewej wydanie polskie, po prawej japońskie.

Po lewej wydanie polskie, po prawej japońskie.

Wyglądają na pierwszy rzut oka podobnie. Pomijając, że polska wersja nie ma hiragany, to japońską okładkę wydrukowano na takim lekko groszkowanym papierze.

Słońce grzecznie zaświeciło i pokazało, że japońska okładka ma trochę inny papier.

Słońce grzecznie zaświeciło i pokazało, że japońska okładka ma trochę inny papier.

No a jak sprawa wygląda w środku, zapytacie? Otóż – normalnie. Układ typograficzny jest identyczny, tylko język odautorskich komentarzy się zmienił (niespodzianka!).

Środek japońskiego artbooka.

Środek japońskiego artbooka.

Środek polskiego artbooka.

Środek polskiego artbooka.

To tyle, więcej nie ma się co czepiać. Ewentualnie o umieszczenie podpisów, że się lekko rozjechały, ale biorąc pod uwagę, że takich podpisów pod ilustracjami są aż dwa, to mija się to z celem. Artbook ma dobry, gruby, śliski papier, na którym kolorystyka prac Kougi jest świetnie widoczna, co w przypadku tej konkretnej mangaczki jest niesamowicie istotne.

Dużym plusem dla wydawnictwa jest również to, że książeczka jest szyta, a nie klejona, co oznacza, że można ją spokojnie rozkładać na pełną szerokość i nie martwić się wylatującymi arkuszami.

Oprawy trochę od siebie też się różnią – polskie wydanie jest ciut grubsze.

Oprawy artbooków. Ten z zieloną zakładką jest japoński.

Oprawy artbooków. Ten z zieloną zakładką jest japoński.

Ale, ale, ale! W Polskim artbooku była śliczna niespodzianka dla prenumeratorów! Nie piszczałam, ale mało brakowało.

Polski artbook z mini-prezentem.

Polski artbook z mini-prezentem.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s