Nowe początki – ujęcie pierwsze (i ostatnie) – recenzja Liberty Liberty!

Nie mogłam zasnąć, więc sięgnęłam na półkę z mangami, wybór padł na jedną z dawno wydanych u nas yaoiców – Liberty Liberty!. Nocna lektura zaowocowała chęcią napisania o niej kilku słów, ponieważ warto. Pamiętam, że znalazłam ją w Empiku przez zupełny przypadek. Czekałam na autobus, więc polazłam popatrzeć, czy znajdę coś ciekawego na półce. Kiedy spojrzałam na okładkę mangi od StudiaJG, myślałam, że chyba jestem bardzie zmęczona, niż sądziłam. Wzięłam w rękę, oglądałam i ledwo udało mi się nie zacząć krzyczeć z radości. Nie przewidziało mi się. Naprawdę ktoś to w Polsce wydał! Tak więc, owszem, mam sentyment do tej mangi, nie czytam jej do końca nieobiektywnie (jeśli to jest w ogóle możliwe).

Tekst wyląduje też zapewne na Gildia.pl, ale nie wiem, czy Naczelna przyjmie. (Przyjęła! Wisi tutaj >>>)


 

Liberty Liberty okładka

Czasem już tak jest, że aby móc się podnieść, najpierw trzeba bardzo nisko upaść. Czasami, aby stanąć na nogi, potrzebujemy skorzystać z pomocnej dłoni lub wsparcia życzliwych ludzi. Bywa i tak, że odnajdujemy swoje nowe miejsce zupełnie przez przypadek, niespodziewanie. Przekonali się o tym bohaterowie mangi spod znaku BL – Liberty Liberty! Hinako Takanagi, wydanej w Polsce na trzy lata przed Zakochanym Tyranem.

Itaru Yaichi ma wrażenie, że stracił wszystko – znajomych, przyjaciół, w pewnym sensie także cel w życiu. Gnany poczuciem bezsilności uciekł z Tokio do Osaki, zostawiając za sobą wszystko. Niestety, plan nie do końca wypalił, pierwszy dzień nowego życia Itaru zakończył zapity i zarzygany na śmietniku. A żeby tego było mało, jego upadek zarejestrował młody kamerzysta lokalnej telewizji, Kouki Kuwabara. Co, naturalnie, musiało się skończyć małą katastrofą. W jej wyniku Itaru obudził się w domu Koukiego, z długiem na 160 tysięcy jenów, które musi zapłacić za zniszczoną kamerę. Nieposiadający grosza przy duszy, planu na przyszłość, ani tym bardziej pracy młody chłopak nie bardzo ma jak zwrócić te pieniądze. W momencie, gdy Kouki wypróbowuje swoje tajne techniki zastraszania skacowanych młodych meneli, do mieszkania wpada jego współpracownica (współpracownik), Kurumi Tokita, zastając obu panów w dość kompromitującej sytuacji. W wyniku kilku kolejnych zbiegów okoliczności Itaru zostaje przygarnięty przez Koukiego (żeby nie uciekł przed spłatą długu) i zaczyna pomagać w redakcji lokalnej stacji telewizyjnej. Zaczyna nowe życie wśród ludzi, którzy, choć narobił im kłopotów, pozostają dla niego życzliwi i wspierający. Powoli zaczyna również odkrywać, że odnalazł jeszcze coś bardzo istotnego – zakochał się.

Porównanie Liberty Liberty! z 2010 roku z Ty i Ja etc. z 2013.

Porównanie Liberty Liberty! z 2010 roku z Ty i Ja etc. z 2013.

Liberty Liberty! jest, w gruncie rzeczy, urocze. Zawarta na tych ledwo 190 stronach historia opowiada nie tylko o romansie, właściwe on staje się drugorzędny dla o wiele bardziej istotnej przemiany tak Itaru, jak i Koukiego. Pierwszy znajduje się w oczywistym kryzysie, jego problemy po ucieczce do Osaki wcale nie zmalały, a urosły. Już pierwsza strona, z leżącym w śmieciach, pijanym głównym bohaterem wyraźnie ustanawia go w tym kontekście. Dla kontrastu Kouki wydaje się mieć wszystko pod kontrolą, a jego życie, aż do pojawienia się w nim Itaru, właściwie przebiega całkiem spokojnie. Wielkie problemy i rozterki wydaje się mieć już za sobą. Jednakże młody uciekinier z Tokio sprawia, że Kouki odkrywa, iż w zasadzie nie wszystko było w porządku. Jego kryzys należał do tych mniej oczywistych – tkwił w miejscu, nie mógł zrobić kroku na przód – co ujawniło się dopiero w zderzeniu z Itaru. Nie znajdziemy w dziele Takanagi scen miłosnych, ponieważ nasi bohaterowie nie są jeszcze na nie gotowi, ich wzajemne odkrywanie się, wychodzenie z własnych problemów, wymaga czasu, skupienia, pracy nad sobą. Uczucie w ich relację wkroczyło po cichu, pomagając w procesie odnajdywania siebie samego.

W 2010 roku Studio JG rozpoczęło wydawniczy eksperyment – wypuściło nową serię skierowaną do dotychczas traktowanej po macoszemu grupy czytelniczek, do wielbicielek mang BL. Na pierwszy ogień poszło Liberty Liberty!, czyli jednotomowa romantyczna historia, będąca bardziej shounen-ai niż yaoi. Manga ukazywała się w czasopiśmie „RuTiLe” domu wydawniczego Gentosha w 2003 roku. W Polsce została wydana w formacie większym niż ten, który możemy uznać za standardowy dla StudiaJG, czyli ma 187×127 milimetrów. Nie posiada obwoluty ani też żadnych kolorowy stron. Tak właśnie miała wyglądać seria jednotomówek – prosta, za to nieco większa. Właściwie same Liberty Liberty! wydanie jest wydrukowane względnie dobrze. Dwie strony w tomiku wyglądają, jakby maszynie drukarskiej skończył się toner, co może to być wadą tylko pewnej partii a nie wszystkich egzemplarzy (na szczęście to nie są strony strategicznie istotne). Językowa strona również nieznacznie kuleje – dla przykładu, odmiana nazwisk nie jest konsekwentna.

Źle wydrukowane strony.

Źle wydrukowane strony.

Kreska Takanagi jest lekka, śliczna, a w tym wszystkim nie za bogata. W swoich projektach mangaka preferuje raczej prostotę linii. Nie używa również zbyt wielu ornamentów, za wyjątkiem konwencjonalnego ich użycia w scenach związanych ze sferą uczuciową. Jej bohaterowie są różni – tak pod względem charakteru jak wyglądu. Projekt Itaru jest charakterystyczny dla uke – chłopak jest niewysoki, ma okrągłą buzię i duże oczy. Często się rumieni. Jego ukochany, z kolei, znacząco przewyższa go wzrostem, ma również bardziej rozbudowaną muskulaturę. Większość kadrów utrzymane jest w jasnych odcieniach szarości, które odzwierciedlają słodki, romantyczny charakter historii.

W Liberty Liberty! nie chodzi tylko o seks, jak to niektóre mangi spod znaku BL mają w zwyczaju prezentować. Takanaga opowiada raczej historię dwóch osób, które powoli, spokojnie, odnajdują siebie samych i siebie nawzajem na kartach komiksu. Bohaterowie wyciągają do siebie pomocne dłonie, nie zawsze nawet wiedząc, że to robią. Wspierając się, oferując słowa wsparcia, będąc dla siebie życzliwymi, pomagają stanąć Itaru i Koukiemu o własnych siłach. Warto przeczytać Liberty Liberty!, zatrzymać się na moment i po prostu nacieszyć słodką, uroczą historyjką. W końcu czasem każdy i każda takiej potrzebuje.

 

Dane manguni:

Autorka: Hinako Takanaga
Tłumaczenie: Bartłomiej Fajer
Wydawnictwo: Studio JG
Data wydania polskiego: 09/2010
Wydawca oryginalny: Gentosha Comics Inc.
ISBN-13: 978-83-61356-29-5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s