Crime Fiction i Baltikon 2014

Koniec tego tygodnia okazał się ciekawą mieszanką akademii z fanowskim karnawałem. Krótko mówiąc, w Trójmieście kapkę się w ten weekend działo i jak to zwykle bywa – działo się prawie naraz. Czasami, gdy wszystkie interesujące wydarzenia pojawiają się stadnie w jednym terminie, tym samym lub zazębiającym się, można odnieść wrażenie, że organizatorzy korzystają z porad wróżki. Jednej wróżki z przygotowaną z góry odpowiedzią. Konferencja? 11-13 września. Konwent? 13 i 14 września. Zaliczyć oba wydarzenia naraz? Maraton, ale da się wykonać – tak ja bym odpowiedziała na to pytanie, za wróżki się nie wypowiadam. Teya z Armi stwierdziły, że do tej akurat roboty wybitnie nie posiadam kwalifikacji. Za jasnowidzkę jeszcze jakoś ujdę. Ostatecznie.

Chociaż chciałabym napisać notkę podobną do tej z Avangardy 9 – nie dam rady. Ostatnie pięć dni przypominało karuzelę, sprawiając, że nie bardzo orientowałam się w czasie i przestrzeni. Ale, co nieco opowiem, na przykład jak się kończy przybiegnięcie z konferencji na konwent. Za literówki, błędy i głupoty nie ponoszę odpowiedzialności. Mój zombie stan już tak.

Gdańska konferencja Crime Fiction okazała się wydarzeniem niesamowitym, anglosasko międzynarodowym – UK, Irlandia, Szkocja, USA i Australia. I jedna osoba z Japonii! Przybyli też naukowcy z bardziej bliskich kawałków świata: z Bułgarii, Włoch, Szwecji, Krakowa, Warszawy, Olsztyna, Elbląga i Gdańska (takie tropiki, taka egzotyka!). Chociaż całe wydarzenie organizował Instytut Anglistyki i Amerykanistyki oraz Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Elblągu, meta rozważania o zbrodni snuto na Wydziale Nauk Społecznych. Mieliśmy nawet własne miejsce zbrodni, które ślicznie komponowało się z chłodnym wystrojem wydziału. A także wystawę sztuki Korei Północnej, ale nie pytajcie dlaczego, gdyż nie mam najmniejszego pojęcia.

Dekoracje na Wydziale Nauk Społecznych. Sztuka Północnej Korei i Scena Zbrodni.

Dekoracje na Wydziale Nauk Społecznych. Sztuka Północnej Korei i Scena Zbrodni.

Pierwszy dzień otworzyła Rachel Franks z wykładem dotyczącym konstruowania bohaterów w powieści kryminalnej. Na kolejny panel poczłapałam zwabiona pojawieniem się w tytule prezentacji Doroty Babilas tytułu serialu The Ripper Street (2013), ale niestety (jak dla mnie) rozważania dotyczyły głównie Kuby Rozpruwacza i dzielnicy Whitechapel, a w niewielkim stopniu samego świata przedstawionego w serialu. Lucyna Krawczyk-Żywko interesująco porównała wizerunki i metody pracy komisarza Abberline’a w komiksie From Hell i w filmie o tym samym tytule (2001, z Deppem). Ten dzień dla mnie zamknął panel zawierający rozważania o elementach paranormalnych w powieściach Christie, a dokładniej sposobów ich demaskowania oraz racjonalizowania Jacqui Miller, a także narracja w powieściach o Miss Marple Jadwigi Węgrodzkiej.

Crime Fiction, dzień 2, Panel 9.

Crime Fiction, dzień 2, Panel 9.

Drugiego dnia nie dojechałam ze swojego krańca wszechświata na otwierający wykład – był na dziewiątą, o skandalicznie wczesnej porze jak dla co poniektórych stworzeń. Ale za to dotarłam na niesamowicie ciekawe wystąpienia. Maurice Fadel opowiadał o związku science fiction z kryminałem, za punkt wyjściowy obierając książkę George’a RR Martina Night Flyers (1980). Pan twierdził, że nie da się pożenić SF z crime fiction bez obecności jakiegoś jeszcze jednego gatunku, na przykład horroru (jak w tym przypadku), przez wzgląd na formalne wymogi obydwu gatunków. Śmiałe, ciekawe co by na to Dukaj powiedział – część Lodu jest ewidentnie stylizowana w oparciu o Morderstwo w Orient Expressie. Następne wystąpienie, Kamila Karasia, dotyczyło 13stego Anioła Anny Kańtoch, a dokładniej – sprawdzenia, czy książka fantasy spełnia 10 przykazań powieści kryminalnej sformułowanych na wpół serio przez Ronalda Knoxa. Okazało się, że może. Panel zamknęło wystąpienie filmowe – Anna Koronowicz przeanalizowała wyobrażenia walki z przestępczością w trzech filmach: Uciekinierze (1987), Człowieku demolce (1993) i Raporcie Mniejszości (2002). Cóż, trochę przyszłości nie wyszło dopasowanie się do filmowych planów – nie mamy kriogenicznego więzienia, ani nie spadła nam przestępczość do minimum (brak podręcznych telepatów). Ale, z kolei, zamiłowanie do oglądania przemocy zostało takie samo, jak chciał Uciekinier.

Zero at the Bone low_res

O 13:00 była moja sesja, w której opowiadałam zgodnie z planem o Zero at the Bone Jane Seville (notka o niej w przygotowaniu, kiedyś ją napiszę. Mam nadzieję). Prezentacja z dużą ilością obrazków i małą zawartością słów wisi na Academia.edu. Powiedziano mi, że prezentacja była ciekawa, więc najgorzej nie było (ewentualnie było i się ulitowali, ale ciii). Niestety, przez swoją porę na gadanie, nie mogłam się pojawić na prezentacjach równoległych o Mentaliście i Castle’u, co uważam za perfidną konsekwencję nieopanowania bilokacji! Po tym, jak opadła adrenalina, a organizm dostał kawy i ciastek, poczłapałam na panel, na którym nie stawiła się pani z prezentacją, której bardzo chciałam posłuchać. Cóż za smuteczek. Za to Stephen Butler opowiadał o młodych, ledwo nastoletnich detektywach oraz o narracyjnych eksperymentach, w których główny narrator jest autystycznym dzieckiem. Barry Montgomery, z kolei, opisywał powiązanie etniczności z przestępczością w irlandzkiej picaresque z 1665 roku. Tym samym ustanawiając rekord konferencji o najstarszy omawiany tekst.

Crime Fiction, dzień 3, panel 16 i 17

Crime Fiction, dzień 3, panel 16 i 17

Trzeci dzień konferencyjny był leciutki, tylko jeden wykład, na który znowu nie dojechałam (wiwat dojazdy z krańców świata w sobotę!) oraz dwa panele o kryminalnych variach, najpierw w literaturze, potem na ekranie. Zależało mi na tym, aby wysłuchać prezentacji Wendy Jones o tym, jak japońska powieść kryminalna odzwierciedla społeczne problemy, jak na przykład samobójstwa. Referat okazał się interesujący, poruszał głównie kwestie powieściowe, bez żadnych wypadów w kierunku kultury popularnej. Następnie Natalia Palich przedstawiła zgromadzonym metafizycznego detektywa w czeskiej powieści. Przedostatni panel zamknęła Jenneke Rauscher opowiadając o badaniach ilościowych, jakie przeprowadziła na napisanych przez użytkowników Amazonu niemieckiego i amerykańskiego pod określonymi czterema książkami. Humaniści nie zrozumieli piękna tkwiącego w tabelkach, liczbach i procentach, ja tam była zachwycona. Po sprytnie zaaranżowanej przerwie kawowej bez kawy (sposób na szybsze spędzenie uczestników z powrotem do sali) Dominika Kozera analizowała Hoodwind (Czerwony Kapturek – Historia Prawdziwa, 2005), której to bajki, wstyd się przyznać, nie obejrzałam. Na konferencji też nie, gdyż ku niezadowoleniu zebranych, prelegentka pokazała tylko krótki jego fragment. Zastanawialiśmy się wszyscy, co robi młodemu pokoleniu zmiana konwencji bajkowej na współczesną, mającą postaci moralnie nieokreślone. Ostatnia wystąpiła Gill Jamieson, która analizowała adaptację powieści George’a V. Higginsa, które okazywały się nie raz Pythonowsko zabawne.

Fantastyczna psychologia i Kaoru Mori

Fantastyczna psychologia i Kaoru Mori

Po konferencji pojechałam na Baltikon, czyli nasz trójmiejski konwent, który odbył się w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Po opłaceniu akredytacji poszłam z Kodamą i Wierną Grupą Wsparcia na panel o Tolkienie. Zachowywaliśmy się ładnie – siedzieliśmy cicho i nie przerywaliśmy młodziutkiej prowadzącej za bardzo. Wiadomo, każdy kiedyś musi spróbować coś podobnego poprowadzić, żeby się nauczyć. Tak więc zachowaliśmy się odpowiedzialnie i dojrzale. Do czasu. Swoją niezgodą na postulowane przez prowadzącą opinie, prowadzoną między sobą dyskusją (ponieważ z nami nie chciała już rozmawiać), popsuliśmy panel. Łups.

Wyszliśmy chwilę wcześniej, ponieważ Kodama zaczynała swoja prelekcję poświęconą fantastycznej psychologii oraz psychologii w fantastyce. Zachowywaliśmy się wciąż bardzo odpowiedzialnie i dojrzale, ale to jakoś nie zepsuło panelu, a coś do niego ciekawego dołożyło. W czasie prezentacji Kodama przedstawiła w pigułce różne działy psychologii – społeczną, neuropsychologię, osobowości, temperamentu, różnic indywidualnych. Przekonywała również zgromadzonych, że psycholog nie jest wcale pomiotem Szatana, a Hannibal był psychiatrą. Ergo – nie nasza wina. Po zakończeniu wykładu, Kodama miała kolejną, tym razem poświęconą Kaoru Mori i mandze etnograficznej (z tą samą była na Avangardzie). Po przeniesieniu się na moment na stepy Kazachskie oraz etnologicznej wycieczce do ludów tureckich, skończyliśmy konwent na sobotę.

Niedziela, 9:44 - zbiera się tłum na prelekcję. Perspektywa biurkowa.

Niedziela, 9:44 – zbiera się tłum na prelekcję. Perspektywa biurkowa.

Konwent nigdy nie śpi, jednak, gdy popatrzy się na niskie frekwencje porannych paneli, to możemy dojść do wniosku, że śpi, tylko w trochę innych godzinach. Dlatego właśnie, gdy o 9:44 zaczęła zapełniać się sala przed moją prelekcją o mandze yaoi, byłam zaskoczona. Tym bardziej, że zabrakło krzeseł i część osób zaprzyjaźniła się z podłogą. Z wizytą wpadła nawet cała ekipa Wydawnictwa Kotori. Dyskutowaliśmy sporo, roztrząsając kwestie tematów w mangach yaoi, częstości ich pojawiania się, mało skutecznego przepisu KK dotyczącego cenzury, o powodach czytania BL przez kobiety, o czytelnictwie, braku fabuł, bądź obecności fabuł niesamowicie skomplikowanych i ciężkich. Gdyby nie czas, rozmawialibyśmy pewnie i z trzy godziny, niestety prowadząca musiała pędzić do innej sali, poopowiadać o współczesnych wilkołakach. Poprosiłam tam zgromadzonych, żeby na mnie krzyczeli, jakbym zaczęła o gejo-wilkołakach opowiadać za dużo. Przypilnowali. Rozmawialiśmy o mitologicznych początkach oraz współczesnych, umytych, ładnych, wojowniczych wilkołakach-kochankach oraz sposobach stania się wilkołakami.

Co zrobić z ciałem? i Komunikacja dla Nerdów

Co zrobić z ciałem? i Komunikacja dla Nerdów

Trafiliśmy później jeszcze całą grupą na pouczającą prelekcję Anety Jadowskiej Co zrobić z ciałem?, bardzo instruktażowo przedstawiającą wady i zalety różnych pomysłów przestępców na to, jak to zrobić, żeby morderstwo uszło im na sucho, a także dlaczego w sumie nie trzymają się tej taktyki, tylko bawią się z policją w kotka i myszkę (och, ta psychologia sprawców przestępstw!). Generalnie wniosek był prosty: jeśli chcemy być seryjnymi mordercami, musimy zacząć już za młodu przestrzegać prawa, nie mieć kartoteki, a potem grzecznie płacić podatki i nie przekraczać dozwolonych prędkości. I nie chować ciał w szafkach pod tapetą. Baltikon zakończyliśmy Komunikacją dla Nerdów Barbary Karlik. Byłam na wielu zajęciach i ćwiczeniach z komunikacji, ale tak fajnie, przystępnie przedstawionej teorii nie doświadczyłam. Zrobiłyśmy z Kodamą zdjęcia bibliografii i kilku naprawdę świetnie przygotowanych tabelek obrazujących zagadnienia komunikacji interpersonalnej. Wyszłyśmy zachwycone i wzbogacone o wiedzę, że żyrafy w sumie są agresywne, biją się szyjami i nie wiadomo, dlaczego zostały symbolami antydyskryminacji.

I chyba straciłam głos. A we wtorek zaczynają się zajęcia we Wrocławiu. Najwyżej znajdę sobie rzecznika prasowego.

Reklamy

6 thoughts on “Crime Fiction i Baltikon 2014

    • Aninreh pisze:

      Konferencje mają to do siebie, że trzeba trochę poszperać, żeby znaleźć o nich informacje. Postaram się pisać o tym, co dzieje się ciekawego na UG – wcześniej niż po wydarzeniach ;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s