Kosiarze dusz w poszukiwaniu broni idealnej… tak jakby – Soul Eater #1

Pod koniec 2012 roku wydawnictwo JPF uraczyło czytelników kolejną serią shounenSoul Eaterem Atsushiego Ohkubo. Tym razem liczącą dwadzieścia pięć tomów i zakończoną, co obok One Piece’a, Naruto i Bleacha czyni z niej mikrusio króciusieńką serię mangową. Obfitująca w dynamiczne wydarzenia fabuła wymaga od części bohaterów opanowania szeregu technik walki bronią. A od części grzecznego tą bronią… bycia. Zapowiada się ciekawie, czyż nie?

Tył polskiej okładki.

Tył polskiej okładki.

Pierwszy tom Soul Eatera dopiero wprowadza nas do głównej historii. Z zawartych w nim czterech rozdziałów, trzy przedstawiają głównych bohaterów, a dopiero ostatni jest poczatkiem opowieści (dlatego, między innymi, nazywał się „Rozdziałem 1.”). Na początku poznajemy Makę, Władającą Kosą oraz Soul Eatera, (rzeczoną) Magiczną Kosę (tak, kosa jest chłopcem). Ten ostatni właśnie zjadł dziewięćdziesiątą dziewiątą ludzką duszę, którą para zdobyła, eliminując Kubę Rozpruwacza, seryjnego mordercę. Żeby zmienić Soula w potężną broń dla Pana Śmierci – Death Scythe’a – musi on jeszcze spożyć jedną, wiedźmową duszę. Maka jest gotowa na wiele, aby stać się lepszą Władającą niż jej matka, dlatego pilnie się uczy i wypełnia swoje obowiązki, dlatego, w końcu, bez wahania wyrusza na spotkanie z wiedźmą.

Kluczowe postaci są zawsze opisane odpowiednią wizytówką, tak na wszelki wypadek, jakby czytelnik z tekstu się nie domyślił.

Kluczowe postaci są zawsze opisane odpowiednią wizytówką, tak na wszelki wypadek, jakby czytelnik z tekstu się nie domyślił.

Drugą parą bohaterów, jaką poznajemy w tym tomie, są Black Star, Władający Magiczną Bronią Skrytobójców oraz Tsubaki, Magiczna Broń Skrytobójców, czyli człowiek wybitnie źle dobrany do swojej pracy i skazane na niego magiczne oręże (tym razem dziewczynka). Black Star, zamiast w cieniu, najchętniej stałby na scenie, w świetle wszystkich możliwych reflektorów i rozdawał autografy, dlatego nie do końca powodzi mu się na misjach. Trudno zadać skuteczny, skrytobójczy cios, gdy najpierw na prawo i lewo obwieszcza się kim się jest oraz po co właściwie się przyszło (wkroczyło na scenę). Na dodatek, Black Star wykazuje zastanawiające zamiłowanie do częstego podglądania swojej partnerki w negliżu. Trzeci rozdział, z kolei, przedstawia nam Death the Kida, Syna Pana Śmierci oraz Liz i Patty Thompson, Magiczne Pistolety „Siostry Thompson”. Potomek dyrektora Zawodówki Śmierci z własnej woli próbuje rozwinąć sobie bronie, ponieważ posiada ich dwie – musi zebrać dwa razy więcej dusz. Generalnie idzie mu całkiem dobrze, chyba że przeciwnik wykazuje… perfekcyjną symetrię. Wtedy o żadnej walce nie ma mowy, takie doskonałości bowiem należy przecież chronić. Jego zamiłowanie do perfekcji ma o wiele więcej wspólnego z zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym (OCD) niż z perfekcjonizmem.

Polska okładka Soul Eater

Polska okładka Soul Eater

Akcja Soul Eatera rozgrywa się w krainie, która swoim projektem uosabia ducha Halloween, niektóre rysunki wyglądają jak żywcem wyjęte z Burtonowskiej animacji Miasteczko Halloween (1993, reż. Tim Burton) w najlepszym tego porównania znaczeniu. Miejscami przypomina również niektóre projekty D-Grey mana, zwłaszcza w nawiązaniach do karnawału czy cyrku, które w mandze Ohkubo w paru kadrach możemy wyśledzić. Elementami zwracającymi uwagę są na pewno: złośliwie śmiejące się słońce, ozdobne, żelazne płoty, cmentarzyska, tajemnicze piramidy, opuszczone zamki czy wiedźmy w firmowych, szpiczastych kapeluszach. Przerysowana, przesłodzona złowieszczość jest obecna w zasadzie w całym Soul Eaterze. Dla kontrastu, postaci zostały narysowane oszczędne, żeby nie powiedzieć – schematyczne. Cierpią również na dość powszechną w przypadku serii shounen przypadłość bliźniaczej identyczności, bohaterów rozróżniamy głównie po ich atrybutach – fryzura, ubranie, okulary, biżuteria. Więcej uwagi poświęcone zostało postaciom kobiecym, które rozróżnić najlepiej po wielkości biustu, dość często występującego w odłączeniu od właścicielki. Zastanawiający jest fakt, że Maka, jako jedyna, nie została tak bujnie przez naturę (autora) obdarzona, co też jest jej zresztą dość często wypominane. Ohkubo zdecydowanie lubuje się w pokazywaniu nagich, bujnych w partiach piersiowych oraz udowych, ciał kobiecych – nic więc dziwnego, że na okładce mangi znajdziemy zastrzeżenie, że jest to tytuł przeznaczony dla czytelnika od lat piętnastu.

Nierealistyczne biusty w nierealistycznej krainie.

Nierealistyczne biusty w nierealistycznej krainie.

Dużą zaletą Soul Eatera są sceny walki, czyli właściwie esencja mang shounen. Narysowane w sposób dynamiczny, ale wciąż wyraźny. Ohkubo ogranicza w kadrach mnogie linie, sygnalizujących ruch w komiksowej stylistyce, co pozwoliło mu uzyskać efekt mniej filmowy, a bardziej poklatkowy. Czytelnik ogląda serie zdjęć, a więc we własnej głowie musi zrekonstruować przesunięcia pionków na polu walki. Podobna oszczędność w rozrysowywaniu tych scen może być silnie związana z faktem, że zwarte w tym tomie rozdziały, zgodnie z mangowym cyklem wydawniczym, dopiero potencjalnie miały szanse stać się dłuższa serią (Ohkubo nie miał więc „miejsca” na długie ujęcia). Bohaterowie dysponują właściwie tylko jednym rodzajem broni – swoimi towarzyszami. Potrafią oni zmieniać kształt, mają swoje alternatywne zastosowania, na przykład Tsubaki zmienia się w bomby dymne. Tym jednak, co jest niezmiernie interesującego w zabiegu czyniącego broń człekokształtnymi, pełnoprawnymi bohaterami to właśnie fakt, że nie są jedynie kawałkiem metalu. Nie tkwią po prostu w ręce swojego Władającego i pozwalają sobą wywijać. Nie, nie, nie. One potrafią w krytycznych momentach przejąć inicjatywę i uratować skórę swojemu Władającemu. A także niejednokrotnie go ochrzanić czy złośliwie skomentować sytuację.

Złośliwe słoneczko

Złośliwe słoneczko

Soul Eater, wydany w klasycznym dla JPF-u formacie serii shounen – bez obwolut i w niewielkim, kieszonkowym formacie – jest mangą zabawną, pełną dobrze oddanego przez tłumacza sytuacyjnego humoru. Dla ewentualnych malkontentów lub ciekawskich Paweł Dybała (tłumacz) przygotował posłowie, w którym dokładnie analizuje, rozkładając na części pierwsze pojawiające się w mandze nazwy własne – imiona, bronie, tryby, miejsca oraz techniki – wszystkie posiadające swoje znaczenie fabularne, symboliczne oraz komediowe.

Manga Atsushiego Ohkubo jest ciekawa, ma cudownie groteskowy świat, luzackiego Pana Śmierć i ciekawie zapowiadającą się kontynuację. W pierwszym tomie Soul Eatera właściwie poznajemy jedynie postaci oraz rządzący światem system, możemy nacieszyć oczy śliczną, burtonowską scenografią i dobrze się bawić. Ot, tyle. Albo aż tyle.

Dane manguni:

  • Scenariusz & Rysunek: Atsushi Ohkubo
  • Wydawnictwo: JPF
  • Tłumaczenie: Paweł „Rep” Dybała
  • Data wydania polskiego: 12/2012
  • Wydawca oryginalny: Square Enix Co., Ltd. (2004)
  • ISBN-13: 9788374712668
  • Cena z okładki: 18,90 zł
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s