Niepokalane, telenowelowate poczęcie w Jane the Virgin od The CW

Czy ktoś z Was miał tę średnioprzyjemną możliwość obejrzenia pierwszego odcinka serialu TVN Majka z 2010 roku? Sama telenowela została oparta o wenezuelski oryginał Juana la virgen (telenowelę oraz powieść Perli Farias). W największym skrócie tytułowa bohaterka (Joanna Osyda), studentka ASP w Krakowie chce wyjechać na stypendium na prestiżową, florencką uczelnię, ale jej to nie wychodzi. W czasie rutynowego badania ginekologicznego pani doktor popełnia błąd i naszą bohaterkę zapładnia (inseminuje). I tak oto Majeczka jest w ciąży. Najgorsza reklama badań kontrolnych we wszechświecie, ale, mniejsza. Dlaczego wspominam o Majce? Przez ostatnią, serialową premierę amerykańskiej stacji The CW. Gdyż, widzicie, oni również zdecydowali się zrobić adaptację Juana la vigren, tyle, że nie na serio.

Och, ta symbolika, taka telenowelowato nieskomplikowana!

Och, ta symbolika, taka telenowelowato nieskomplikowana!

Nowy serial The CW nosi tytuł Jane the Virgin, po którym właściwie od razu widać podobieństwo z wenezuelskim dziełem na pierwszy rzut oka, czyż nie? Główna bohaterka, Jane Villanueva (Gina Rodriguez), jest religijną dziewczyną, której babcia wbiła do głowy, że ma nie oddawać dziewictwa byle komu, ponieważ raz stracone, nigdy nie wróci. Skąd ten nacisk na zachowanie czystości? Mamusia Jane, Xiomara „Xo” Villanueva (Andrea Navedo) naszą główną bohaterkę poczęła w wieku last szesnastu, a swojej mamusi oświadczyła, że w sumie to ona nie ma kontaktu z ojcem, bo on przejezdny był.

Trzy pokolenia kobiet Villanueva przygotowują się do obejrzenia ukochanej telenoweli.

Trzy pokolenia kobiet Villanueva przygotowują się do obejrzenia ukochanej telenoweli.

Babcia, Alba Villanueva, sama uwielbia oglądać telenowele i wciągnęła w ten nałóg tak córkę, jak i wnuczkę. Tak dodając ciekawy fakt, aktorka wcielająca się w Albę – Ivonne Coll – grała w serialu Teen Wolf szefową grupy hunterów, twardą, nieprzejednaną i niebezpieczną. Ciekawie się ją teraz ogląda w roli wysoce religijnej nestorki. Wracając, Jane studiuje i pracuje w hotelu, ma też chłopaka, policjanta, którego bardzo kocha, uwielbia się z nim całować, ale do seksu dopuszczać nie zamierza. Pewnego pięknego dnia udaje się na ginekologiczne badanie kontrolne i… po dwóch tygodniach dowiaduje się, że jest w niepokalanej ciąży. A, ponieważ mamy do czynienia z telenowelą, tatuś wcale a wcale nie jest przypadkowy.

Nowe media chyba już na stałe zostały włączone we współeczne seriale.

Nowe media chyba już na stałe zostały włączone we współeczne seriale.

Jane the Virgin bawi się konwencją telenoweli, przerysowując niektóre z najczęstszych tropów, jak choćby niesamowite zbiegi okoliczności, spotkania przeznaczonych sobie bohaterów, drugie szanse, popychanie potencjalnych przyszłych potencjalnych kochanków ku sobie, no i, rzecz jasna, pojawiają się również mroczne tajemnice z przeszłości. Bez tych ostatnich trudno by było zrobić wymagane przez konwencję supełki w życiorysach bohaterów w myśl zasady „brat twojego kuzyna, jest ojcem matki brata kuzyna twojego narzeczonego, a poza tym jesteś jego córką i moją babcią” (to chyba nie ma sensu, ale rozumiecie, do czego zmierzam). Jak na razie pojawiają się również takie figury jak wredna teściowa oraz przebiegła, knująca żona. Generalnie zestaw aktorów całego romantycznego quasi-dramatu jest podobny do oryginały czy polskiej adaptacji.

Babcine kazanie o zachowaniu czystości.

Babcine kazanie o zachowaniu czystości.

Ciężko się pisze o pilotażowym odcinku, jednocześnie bez zdradzania zbyt wielu szczegółów, a już zwłaszcza w przypadku serialu z typu telenoweli. Przeczytajcie sobie kiedyś opis jednego odcinka w gazecie telewizyjnej – ilość wydarzeń na odcinek jest zwykle imponująca. Mamy wielu bohaterów, autorów całego zamieszania oraz dramatu, którzy mają swoje cele, do których zwykle dążą z determinacją głodnego zombiaczka i możliwościami zmiany zachowania równymi zeru. Najczęściej bohaterki chcą zdobyć faceta albo majątek, a biedni bohaterowie starają się jakoś w tym wszystkim odnaleźć szczęście, radość oraz rodzinę.

Zapowiedź odcinka. Kolory i krój czcionki tytułu dużo nam mówią o tym, na czym skoncentruje się serial. Nie zdradzają jednak, że to telenowela z przymrużeniem oka.

Zapowiedź odcinka. Kolory i krój czcionki tytułu dużo nam mówią o tym, na czym skoncentruje się serial. Nie zdradzają jednak, że to telenowela z przymrużeniem oka.

Telenowelowato-romansowa heteronormatywność wycieka z tych seriali zazwyczaj jak lepki syrop. Co nie jest może takie złe, jeśli się je ogląda z przymrużeniem oka, czy też jako formę eskapizmu od codziennych problemów, ale… zawsze jest jakieś „ale”, a przypadku romansów jako takich jest ono dość duże nawet – przede wszystkim sportretowane w kulturze popularnej wzorce uczą kolejne pokolenia, że świat oraz relację tak właśnie wyglądają. Nie na darmo więc Jane już w pierwszym odcinku komentuje swoje uzależnienie od serialowych telenowel jako coś, co zrujnowało jej wszelaki romans (dobrze dla niej, że sama siedzi w samym środku innej telenoweli). W ogóle przenikanie się Jane the Virgin z wpisaną w nią telenowelą oraz pośrednimi odwołaniami się do konwencji gatunkowej mamy jak na razie strasznie dużo, co czyni z „Jane the Virgin” metatelenowelę. Taką, która nie tylko przerysowuje zawarte w sobie wątki, a również je krytykuje. Przynajmniej na razie.

Kluczowy moment - doktor Luisa Alver zaraz zrobi dziecko tytułowej dziewicy.

Kluczowy moment – doktor Luisa Alver zaraz zrobi dziecko tytułowej dziewicy.

Tym, co uległo zmianie w stosunku do konwencji jest wprowadzenie do głównych bohaterów lesbijki – Luisy Alver. Nie chodzi o to, że się w ogóle osoba LGBT pojawiła, w końcu podobne wątki scenarzyści starają się już upchnąć w większości produkcji – bardziej lub mniej udolnie. Kwestią jest to, że to jest właśnie kobieta, a nie gej-najlepszy-przyjaciel, który wszystko naprawi, ewentualnie będzie pociągał za odpowiednie sznureczki, żeby zrealizować swoje plany (jak w „Faking It”). W tym serialu dostajemy tak naprawdę najzwyklejszą postać, kolejny pionek na fabularnej szachownicy, którą od pozostałych różni tylko fakt, że ma małżonkę tej samej, a nie przeciwnej płci. A, właśnie, Luisa jest w związku małżeńskim, nie partnerskim, nie przygodnym czy jednonocnym. Wszystko wskazuje również na to, że czekają ją również problemy małżeńskie, jakie dotychczas spotkały jedynie heteronormatywnych bohaterów, którzy zazwyczaj stanowili całość obsady z ewentualną ozdobą bohatera LGBT jako brudnego sekretu trzymanego w szafie. Jestem bardzo ciekawa, jak tę postać rozwiną – czy zyska osobowość, czy jak większość innych nieheteronormatywnych postaci zostanie zredukowana do jednej, stereotypowo kojarzonej z lesbijkami cechy? Tak, wiem, po telenowelach trudno oczekiwać, żeby postaci wykazywały się jakoś psychologiczną głębią, ale może chociaż w obrębie tego, co można, nie zmarginalizują jej do elementu tła.

Luisa, tuż po tym jak się zorientowała o swojej pomyłce. Łups.

Luisa, tuż po tym jak się zorientowała o swojej pomyłce. Łups.

Serial zdecydowanie wart polecenia. Jak na razie zapowiada się na naprawdę ciekawą, samoświadomą swojego gatunku telenowelę. Wiele wątków tak naprawdę poznajemy już w pierwszym odcinku, pytanie tylko, co z nimi dalej zrobią scenarzyści.

W serialu pojawia się również kilka innych ciekawych, istotnych wątków oraz motywów, o których na razie z rozmysłem nie piszę.

Jane the Virgin plakat

  • Stacja nadawcza: The CW
  • Produkcja: RCTV International Electus, Warner Bros. Television, CBS Television Studios
  • Ilość odcinków: 9 (za IMDB)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s