Porozmawiajmy na uczelni o fantastyce naukowej – From Golem to Cyborg

Na konferencję „From Golem to Cyborg” zgłosiłam się trochę impulsywnie, gnana raczej miłością do japońskiego cyberpunka niż do zachodnich tworów SF. Zgłosiłam dwa referaty – jeden dotyczący Neon Genesis Evangelion oraz drugi o Firefly (ten gnany miłością do Whedona). Poprosiłam organizatorów, żeby sami wybrali, który im będzie ewentualnie pasował do programu. O tym, jak skończyła się ta jakże dramatyczna sytuacja, pisze poniżej (och, ten cliffhanger!).

From Golem to Cyborg, 15.11.2014. Jedyne zdjęcie, jakie zrobiłam (o dziwo).

From Golem to Cyborg, 15.11.2014. Jedyne zdjęcie, jakie zrobiłam (o dziwo).

Zgodnie z odwiecznym prawem dostępności auli konferencja odbyła się w sobotę (łatwiej jakąś wywalczyć), 15 listopada 2014 roku na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego, bo gdzieżby indziej, jak nie prawie pod domem. Niestety, nie mogłam przyjechać na otwierający konferencję wykład prof. dr hab. Andrzeja Ceynowy, rektora, więc nie jestem w stanie powiedzieć nic ponadto, że się odbył. Podobny los spotkał pierwszy panel. Wpadłam dopiero pod koniec pierwszego wystąpienia rozpoczynającego drugi panel. Od miłego pana w rejestracji dowiedziałam się, że jak na razie obie, równoległe, zaplanowane sesje zostały połączone, co oznaczało jedno – prelegenci nie przyjechali. I tak w panelu, na który weszłam, Alicja Chmiołek właśnie kończyła opowiadać o cyborgach i humanoidach w cyberpunkowej prozie Williama Gibsona. W tym miejscu proszę wstawić długą listę skarg i zażaleń, że nie zdążyłam. Później, w drodze powrotnej z uniwerku, Alicja opowiedziała mi o czym mniej więcej mówiła. Zostałam oświecona, że flagowa książka Gibsona to NEUROmancer, a nie NECROmancer, jak uparcie cały czas to czytałam. Tak, to ma sens. Za dużo wampirów i wiedźm na mojej liście lektur. Łups.

Polska okładka Neuromancera.

Polska okładka Neuromancera.

Dość szybko zorientowałam się, że na sali nie ma ani rzutnika, ani ekranu i to był jeszcze większy łups. Dość dużo czasu poświęciłam prezentacjom, zrobiłam je nawet w Prezi, aby pasowały do futurystycznej tematyki. Dopiero później się dowiedziałam, że sprzęt był zaklepany i zapewniony, ale gdy rano organizatorki dojechały, to go nie było. Więc, Wydziale, niezwykle ci dziękuję za ten brzydki psikus.

Drugi referat odczytała Anna Mojsiewicz, która opowiadała o ciekawym przypadku ostatniego człowieka, który właściwie był robotem (BER-66) w Kuala-Sud, sportretowanym w powieści Robot Adama Wiśniewskiego-Snerga (polskie wydanie 1973 rok). Zacznę od tego, że poczułam się bardzo zachęcona do przeczytania tej książki. Główny bohater książki zostaje zaprogramowany tak, aby udawać człowieka – jeden z algorytmów symuluje ludzką wolną wolę. Robot zostaje zhumanizowany dla celów pragmatycznych, ustawiając to, co mechaniczne, po stronie tego, co zwykle uważamy za „ludzkie”. Snerg zaciera więc granicę pomiędzy człowiekiem a maszyną. Trzecia wystąpiła Ludmiła Janion, która analizowała wizerunki ponowoczesnych androidów w amerykańskim kinie SF. Pytanie, jakie zadała sobie prezentująca brzmiało (mniej więcej) – czy można szukać w Hollywood obrazów emancypacyjnych? Odpowiedź padła krótka i dość szybko: nie. Następnie prezentacja przesunęła się płynnie do analizy dwóch głównych aspektów tychże filmów, które o tym dobitnie świadczą, mianowicie reprezentacji genderowej oraz rasowej. Nie przytoczę wszystkich omówionych tez, tylko zaznaczę, że w kontekście katowickich dyskusji feministycznych, wyjątkowo mnie zainteresowała (pozdrawiam serdecznie Paulinę Ł.). Drugi panel konferencji zamknął Sławomir Stasiak, który analizował akty wyobraźni w filmie Robot i Frank (2012). Bardzo zainteresował mnie wątek relacji pomiędzy oboma tytułowymi bohaterami. Robot spełnia w tym filmie rolę opiekuna, dla niego nadrzędną sprawą jest zdrowie podopiecznego, dlatego, między innymi, zawiera z Frankiem umowę, że jeśli ten przejdzie na niskosodową dietę, to on mu pomoże rabować banki. Czyż to nie uroczy motyw?

Arnold Schwarzenegger jako kultowy Terminator

Arnold Schwarzenegger jako kultowy Terminator

Po panelu nastąpiła przerwa szybkolunchowa – pozostali uczestnicy zgodzili się, aby skrócić przerwę jedzeniową i przyspieszyć zakończenie samej konferencji. Na dodatek nie pojawili się wszyscy prelegenci – Golem&Cyborg miał zdecydowanie kadrowego pecha. Dlatego też i kolejne dwie sesje zostały połączone, a co za tym szło organizatorki poprosiły, abym wygłosiła jeden z dwóch przygotowanych wystąpień. Zgodziłam się (hej! miało się szybciej skończyć). Poprosiły o NGE, więc Firefly został niewygłoszony, ale zostanie włączony do publikacji, pod warunkiem, naturalnie, że napiszę go na sensownym poziomie (i tak oto rozwiązała się dramatyczna sytuacja ze wstępu). Tak się zatem złożyło, że panel numer trzy rozpoczęło moje wystąpienie dotyczące mecha jako bohatera oraz przyszłości ludzkości według mangi Neon Genesis Evangelion. Obie prezentacje zresztą możecie obejrzeć tu (NGE) i tu (Firefly). Po mnie występowała Patricia Sorensen, która analizowała dystopiczne wątki w książce Alastaira Reynoldsa Minla’s Flowers. Książka portretuje powolną degenerację społeczeństwa, które w obliczu nadchodzącej zagłady (słońce ma eksplodować), zamiast wyjątkowo Hollywoodzko się zjednoczyć i stawić czoła zagrożeniu – popada w polityczny ekstremizm. Po utworzeniu jednego państwa na całej planecie nowe władze rozpoczynają narzucanie obywatelom swoich zasad, praw oraz obowiązków. Chociaż później Patricia podkreśliła, że wątki polityczne nie są w tej książce na pierwszym planie, są one jednak niezwykle ciekawe w odczytaniu.

Polska okładka pierwszego tomu Neon Genesis Evangelion Yoshiyukiego Sadamoto, stworzonej na podstawie anime Hideakiego Anno.

Polska okładka pierwszego tomu Neon Genesis Evangelion Yoshiyukiego Sadamoto, stworzonej na podstawie anime Hideakiego Anno.

Ostatnie dwie prezentacje dotyczyły bezpośrednio filmów. Najpierw Jakub Neumann analizował wpływ Metropolis (1927) na ikonografię kultury popularnej. Sam film, niemy, czarno-biały, stary, wciąż nie tylko inspiruje, ale jest coraz bardziej aktualny. To niesamowite, jak utwory sprzed dziesiątek lat nagle okazują się opisywać naszą współczesność. Ponadto, nigdy do końca nie znikają z pola widzenia, czy też pola symboli. Zwłaszcza jedna z postaci, Maria, wydaje się pojawiać w różnych teledysków, między innymi u Queena, Madonny oraz Beyonce. Wprawdzie Jakub odżegnywał się od głoszenia teorii spiskowych, w tym konkretnym przypadku strasznie trudno od nich uciec. Panel zamknęła doktor Magdalena Zegarlińska, która analizowała filmową fascynację Lyncha techniką oraz elektrycznością. Co ciekawe, reżyser ten, pomimo jawnego zainteresowania technologicznym rozwojem, wciąż podchodził do niego z pewną dozą nieufności. Właśnie z takim nastawieniem realizował film oparty o książkę Franka Herberta – Diunę (1984) – znienawidzony przez fanów książki obraz.

Maria z Metropolis Langa (1927)

Maria z Metropolis Langa (1927)

Tę mini-konferencję zakończył pokaz fragmentów dwóch wersji reżyserskich Blade Runnera (1982). Magdalena Zegarlińska oraz Paweł Zegarliński omówili zmiany, jakie wprowadzał do swojego dzieła reżyser, Ridley Scott (wyczyszczenie taśmy, wysotrzenie koloroów, naprawa błędów). W czasie dyskusji porozmawialiśmy sobie o tym, że termin „sci-fi” jest zarezerwowany dla dzieł kategorii C i niżej, więc Blade Runner nie jest wcale sci-fi, a jeśli już to SF albo science fiction. Sci-fi to na przykład Star Wars (mało nauki w tej fantastyce naukowej). Gdy zeszło na SW pokłóciłyśmy się z Washuu na temat ichniego kanonu*, za co obie organizację chciałybyśmy przeprosić, ale sprawy tego, co jest kanonem a co nie dla nas przynajmniej pozostają niezwykle ważne. A poza tym było późno, a dzień długi i pełen wrażeń.

To była fajna konferencja, mamy nadzieję, że nie będzie tylko jednorazowym szaleństwem organizatorów i doczekamy się ciągu dalszego. Ponadto mam tylko dwa żale – przyjechałam za późno (1), tak wiele osób się nie pojawiło (2). No cóż, pozostaje mi pojechać we wtorek na doktowykład i posłuchać o sztucznej inteligencji! (< mało subtelna reklama).

A3_Ulotka_From_Golem_to_Cyborg3

*) Gdyby kogoś interesowało, Washuu odkryła, że kanon Star Wars ma poziomy, które podsumowała trafnie anglojęzycznymi terminami: true canon, mostly canon, almost canon, kinda canon, what the hell canon.

Advertisements

2 thoughts on “Porozmawiajmy na uczelni o fantastyce naukowej – From Golem to Cyborg

  1. Świeczek pisze:

    Podoba mi się typologia kanonów :D

    Cóż, nieprzyjeżdżający referenci to jakaś zmora. Strzelałabym i nie przyjmowałabym na następne konferencje. W tej kolejności.

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      No, ale po kupnie Lucas Films przez Disneya teraz wszystkie są „what the hell canon” ;)

      No ja rozumem, że sytuacje losowe, że ktoś nie może, że kasy brak i tak dalej. Ale nie danie znać organizatorom jakoś wcześniej, tego nie rozumiem i bardzo nie lubię :<

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s