Kocie uszka, motyle, kara, dominacja, okrucieństwo – Loveless #2

Dzisiaj chciałabym Wam przedpremierowo zaprezentować recenzję drugiego tomu Loveless, którą napisałam wczoraj. Miała być krótka, ledwo ponad pół strony… wyszło półtorej. Mam zdecydowanie problemy z krótką formą.

Dotychczas skomplikowany świat Ritsuki nie staje się prostszy. Wyjaśnienie śmierci Seimeia wciąż pozostaje poza zasięgiem jego rąk. A jego samozwańczy żołnierz nie chce zdradzić, co na ten temat wie. Jak więc tytułowy Loveless ma zaufać Sobiemu, niezależnie od tego, że bardzo pragnie to zrobić?

Wielu mangaków i wiele mangaczek w swoich pracach projektuje historie, postaci oraz elementy tła w taki sposób, żeby wyglądały słodko, rozkosznie, co zresztą jest jednym z określeń często używanych w opisie japońskiego rynku komiksowego. Dlatego właśnie wystarczy pobieżny rzut oka na okładkę drugiego tomu Loveless Yun Kougi, żeby wychwycić jedną z istotniejszych cech tej mangi. Ritsuka ma na niej więcej bandaży niż jakikolwiek przeciętny dwunastolatek powinien. Na jednym z nich widać również krew. Tym samym praca Kougi staje się jednym z przedstawicieli mniejszej grupy dzieł, które łączą ze sobą to, co śliczne z tym, co okrutne. Rzeczywiście, Loveless z każdą kolejną stroną wydaje się być jeszcze bardziej mroczny, tajemniczy, a przede wszystkim – splątany. Autorka sprawnie operuje oboma aspektami, idealnie je wyważając i tworząc niezwykle ciekawą atmosferę.

W drugim tomie mangi Yun Kougi akcja zdecydowanie przyspiesza – w mieście pojawiają się Sleepless, a po piętach depczą im niebezpieczni, nieco (bardzo) psychopatyczni Zero. Pierwsza para obiecuje Ritsuce odpowiedzi na dręczące go pytania, ale, jak to dotychczas było, ich „odpowiedzi” oznaczają tylko nowe niewiadome oraz wątpliwości. I to ostatnie jest wciąż niezwykle odczuwalne – nadal nic nie wiemy. Pomimo, że dzieje się tak wiele, że bohaterowie coraz lepiej się poznają, a pomiędzy nimi zaczyna kształtować dziwna, delikatna więź, my, jako czytelnicy, podobnie jak Ritsuka, wciąż właściwie niczego nie wiemy. Przeczuwamy pod skórą, że coś ważnego wymyka się naszej uwadze, że brakuje nam jednego, istotnego elementu układanki. Na dodatek Kouga w taki sposób plecie swoją opowieść, że zamiast doszukiwać się znaczeń czy też ukrytych przekazów, koncentrujemy uwagę na bohaterach, którzy są tylko nieznacznie mniejszą zagadką niż pozostałe zarysowane dotychczas wątki. Mangaka stara się wręcz naprowadzić nasza uwagę na niezrozumiałą, skomplikowaną naturę głównych bohaterów, a także na ich emocje, zmiany, jakie w sobie nawzajem zapoczątkowują.

Warto w tym miejscu wspomnieć o dwóch nieścisłościach, które pojawiają się w tym tomie – graficznej oraz terminologicznej (nie z winy tłumaczki). Po pierwsze, kilka rozdziałów przed wydaniem nie przeszło poprawek, dlatego zakończenia jednego, nie odpowiadają początku kolejnego, chociaż powinny. Z jakichś powodów autorka zdecydowała się najwyraźniej pozostawić je w taki sposób – być może intencjonalnie, być może coś nam tutaj sugeruje. Bardziej jednak prawdopodobne jest to, że nie zostały one przygotowane do ciągłego wydania tomikowego i dopiero w takiej formie podobną nieciągłość można zauważyć. Po drugie, znaczenie jednego z terminów odnoszących się do walki najwyraźniej uległ zmianie – Sobi aktywując tryb „auto” powinien móc walczyć sam, tymczasem Ritsuka zostaje w pojedynek wciągnięty jako ofiara niezależnie od formy aktywacji. Aż dziwne, że nikt tego nie wychwycił na poziomie przygotowania japońskiego wydania.

Polskie wydanie ponownie cieszy oko, Studio JG dokłada wszelkich starań, aby zadowolić swoich czytelników nie tylko samym faktem podjęcia się wydania Lovelessa, ale również jego przygotowaniem. Dzięki temu po raz drugi w ręce czytelników trafił ciekawy, intrygujący, a miejscami niepokojący czy wzbudzający zadziwienie tom. Jeśli ktoś lubi ciężkie, skomplikowane historie, w których słodkość przeplata się z ciemniejszą prozą życia, to jest to manga, której warto poświęcić chwilę uwagi.

  • Rysunek: Yun Kouga
  • Tytuł oryginału: Loveless
  • Rok wydania oryginału: 2003
  • Wydawnictwo: Studio JG
  • Tłumacz: Paulina Ślusarczyk
  • Rok wydania polskiego: 09/2014
  • ISBN-13: 978-83-8001-016-1
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s