Przerażający przeciwnik czy szkolny test? – recenzja Soul Eater #4

Hej! Dzisiaj wrzucam recenzję kolejnego Soul Eatera, gdyż trochę zabarłożyłam z noteczką tematyczną. Swoją drogą, gdy pisałam ten tekst wiedziałam, że będzie bardzo krótki, takie może pół strony, bo w końcu co można powiedzieć o wydarzeniach w czwartym tomie serialu shounen? No, jak się okazało, można powiedzieć spokojnie stronę i jeszcze kawałek. Proszę Państwa, mam problem. Moja definicja „krótko” wymaga rewizji.

Na końcu trzeciego tomu zostawiliśmy Makę i spółkę w dość ciężkiej sytuacji – Soul został skażony krwią Ragnaroka, a jego Władająca ma wyrzuty sumienia związane z odniesionymi przez niego ranami. I absolutnie nic nie zapowiada, że będzie łatwiej. Z wiedźmich lochów uciekła przerażająca, nieśmiertelna istota, która ukradła oko Najstarszej Wiedźmy. Na dodatek współpraca Maki i Soula znacząco kuleje.

Zgodnie z dotychczasowym duchem Soul Eatera, w czwartym tomie Wielki Epicki Wróg, z jakim zmierzyć się mają nasi protagoniści, okazuje się, owszem, potężny, ale przy tym koszmarnie ciamajdowaty. No, ale trudno mu się dziwić, w końcu tyle lat spędził w więzieniu, mógł trochę wyjść z wprawy. Co nie zmienia jednak faktu, że Mace i Soulowi nie idzie zbyt łatwo – ich rezonans dusz stał się jedynie wspomnieniem, a Black Star, jak to on, bardziej dba o widowiskowość niż skuteczność. Na szczęście obie uczestniczące w starciu panie nie tracą łatwo gruntu pod nogami i nie zamierzają tak łatwo się poddać, nie, gdy tak potężny wróg jest znowu na wolności. A w międzyczasie ukrywająca się w murach Zawodówki Śmierci wiedźma rozpoczyna swój eksperyment „Soul Eater”. Co się stanie z Soulem i Maką? Jeszcze nie wiadomo!

Ponadto, w czwartym tomie mangi Ohkubo, będziemy mogli poczytać o bardzo prozaicznym elemencie życia uczniów każdej szkoły – sprawdzianie końcowym. Znajdziemy również krótki rozdział poświęcony misji Death the Kida, którym tym razem zmierzy się z szalonym duchem-kapitanem, który zbiera dusze dla Prawdziwego Boga Demona. Wszystko wskazuje na to, że intryga się wreszcie zagęszcza.

W porównaniu do trzeciego tomu, tym razem mamy trochę więcej wydarzeń związanych z główną akcją mangi – niektóre zagadki w końcu przesuwają się gdzieś z peryferiów luźnych, zabawnych historyjek, na pierwszym plan wydarzeń. Wiedźma Medusa trzyma w swoim ręku najważniejsze sznureczki i wreszcie za nie pociąga. Na dodatek czwarta odsłona Soul Eatera delikatnie zaczyna nam sugerować, że sprawa Boga-Demona jest bardziej skomplikowana, niż moglibyśmy sądzić, czy spodziewać się po historii, która do tej pory inwestowała w zabawne historyjki i dużą ilość damskiej golizny.

Historia Maki, Soula, Back Stara i Tsubaki nabiera coraz większego tempa, odkrywa przed czytelnikami kolejne karty z zapisanymi na nich tajemnicami, uparcie odmawiając podania konkretniejszych odpowiedzi. A to sprawia, że sięgniemy po kolejny tom szybko, chcąc wiedzieć, o co właściwie chodzi, co kombinuje Medusa, czy Daeath the Kid w końcu zajmie się robotą zamiast podziwiać symetrię świata?

SE4

  • Rysunek i scenariusz: Atsushi Ohkubo
  • Wydawnictwo: JPF
  • Tłumaczenie: Paweł „Rep” Dybała
  • Data wydania polskiego: 06/2013
  • Wydawca oryginalny: Square Enix Co., Ltd.
  • Rok wydania oryginału: 2005
  • ISBN-13: 978-83-7471-270-5
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s