Niedoczytania 2014

Pisałam już chyba, że mam coś, co sama nazywam czytelniczym ADHD – zabieram się za wiele książek naraz, odkładam je, zabieram się za następne i czasem bywa tak, że zanim dotrę do końca danego tytułu minie kilka miesięcy. Przeglądając listę na goodreadsach i zawartość nocnego stolika, zauważyłam, że mam kilka rozpoczętych dzieł, których nigdy już nie skończę, bądź których nieskończenie winne jest jakimś nie do końca jasnym okolicznościom.

W ramach sama-nie-wiem-czego chciałabym się przyznać do kilku porzuconego oraz kilku niedoczytanych książek. Z jednej strony być może sami rozważaliście przeczytanie tych, które zostawiłam, a z drugiej wiem, że kilka osób czeka, aż skończę czytać inne, żeby je przejąć (a ja się obijam). Generalnie rzecz ujmując rzadko zdarza mi się jakąś książkę porzucić w środku lektury, często kończy się czytaniem co którejś strony, czy przekartkowania pod kątem którejś z postaci, którą polubiłam. Naturalnie, towarzyszy temu wielce zbolałe marudzenie, chociaż w większości kieruję je sama do siebie niż do kogokolwiek innego.

Porzucone

Tere Michaels, Faith & Fidelity – romans LGBT z policjantami, obecujący dużo rozterek i walczenia ze społecznym wykluczeniem (angstu), ale nie będący w stanie tego dostarczyć. Znudził mnie niemiłosiernie. Przekartkowałam, ale jakoś nie znalazłam motywacji, aby dobrnąć do końca. Mało w tym romansie romansu, a wiele właściwie niczego.

Richelle Mead, Melancholia sukuba – moje pierwsze podejście do książek tej autorki. Sądząc, że po prostu nie przemawiają do mnie tutejsze anioły, demony, czy diabelskie sukuby, wzięłam się do Storm Born, trochę lepszej, acz zawierającej podobne, nie pasujące mi schematy, jak Melancholia.

Ednah Walters, Runes – słabo napisane, ma kilka ciekawych scen. Swoimi rozwiązaniami przypomina Miasto Kości Cassandry Clare i to na dodatek w słabszym wydaniu. Jak to stwierdziła jedna z moich znajomych, największym problemem w Runes jest brak nie tylko sensownej fabuły, ale fabuły w ogóle.

Niedoczytane w 2014

Jacek Dukaj, Lód – ciężar tomiszcza uniemożliwia jego wożenie w plecaku i względnie wygodne czytanie w środkach komunikacji miejskiej. Sama proza Dukaja wymaga zresztą, żeby go czytać w stanie innym niż nieprzytomny (choć tutaj wiem, że bywają różne opinie na ten temat).

Melissa A.Click, Jenifer Stevens Aubrey, Elizabeth Behm-Morawitz, Bitten by Twilight – antologia ciekawych tekstów dotyczących Zmierzchu Stephanie Meyer. Musiałam odłożyć z przyczyn czysto prozaicznych – zaczęłam uciekać na widok słów „Edward” i „Bella”. Nie jestem ani fanką Twitlighta, właściwie jest mi obojętny. Czytam ze względu na część poświęconą fandomom i z ciekawości, co inni w tym widzą. A poza tym sama antologia prezentuje się niezwykle ciekawie, próbując poprzez dogłębną, niepochlebną krytykę pokazać, jak książki Meyerowej są wciągające i dobre (parafraza wstępu). Muszę nadmienić, że nie bardzo im wychodzi?

Zbigniew Izdebski, Janusz Wiśniewski, Intymnie – nie zdążyłam. Zabrano mi książkę i dopiero niedawno udało mi się ją odzyskać. Chociaż mam jeszcze trzy dni, a ona się nieprzyzwoicie szybko czyta!

Rachel Bach, Fortune’s Pawn – niezwykle ciekawa i interesująca spacer opera, w której główną postacią jest najemniczka marząca o wstąpieniu do sił specjalnych swojej planety. Nie spodziewałam się, że tak się wciągnę w samą historię, ani, że przed końcem czytania ją zapodzieję.

Kim Harrison, Każda magia jest dobra – skoro jesteśmy przy książkach, które się gubią. Ta ma status „ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Co jest dość dużym wyczynem, biorąc pod uwagę, że tom ma jakieś pięćset stron. Książki o Rachel w ogóle mają u mnie w domu jakąś zadziwiającą tendencję do życia własnym życiem.

Madelaine Miller, Achilles. W pułapce przeznaczenia – tej książki chyba nie powinnam tutaj umieszczać, ponieważ po pierwszych kilku rozdziałach wiedziałam, że będę ją czytać w małych dawkach, żeby nie wyciąć sobie z życia kolejnego dnia spędzonego na maniakalnym czytaniu.

Zaczęłam analizować inne niedoczytadła i zaczynam widzieć, gdzie tkwi najważniejsza przyczyna – zapodziewam książki. Lądują pod innymi różnymi papierami, nowymi nabytkami, gdzieś je wyniosę, ktoś je wyniesie, a to odłożę w „sprytne miejsce”, czyli takie, które ma sens tylko w momencie odkładania, a potem już nie za bardzo. Poza tym w tej liście powinno wylądować mnóstwo innych książek, które podczytuję, ale nie zamierzam ich jeszcze czytać całych (brak czasu), ale to by ją wydłużyło niemiłosiernie.

PS. Muszę zrezygnować z w miarę regularnego pisania, gdyż inne obowiązki wzywają. A, nie będę ukrywać, pisanie notek stało się uroczą czynnością zastępczą… niestety, terminy pokazują pazurki i już kończy się przestrzeń na miganie.

Reklamy

2 thoughts on “Niedoczytania 2014

  1. Świeczek pisze:

    Heh, też mam szereg książek niedoczytanych, spośród których najbardziej kompromitującą jest „Jonathan Strange i pan Norrell”…Ale kiedyś doczytam, i to, i wszystko inne. Nie lubię nie kończyć!

    Polubione przez 1 osoba

    • Aninreh pisze:

      Z tej listy w zasadzie zostały mi jeszcze tylko 3 książki do skończenia :) (Lodu nie liczę, zabiorę się za niego niedługo, bo w końcu ciepło się zrobiło!)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s