Seinen i josei w roku 2015

Koleżanka prosiła o zestawienie, co (na dzień dzisiejszy) wiemy, że pojawi się na mangowym rynku wydawniczym spod znaku seinen i josei. Voila. Powinno być wszystko.

JPF

seinen

1. Berserk – od tomu 3 (marzec).

2. Atak Tytanów – od tomu 4 (luty).

josei

1. Rewolucja według Ludwika – od tomu 3 (styczeń); twierdzą, że to shoujo, ale ja się nie zgadzam.

2. Tomie – w ramach Mega Mangi, tom 1 zaplanowany na luty, drugi na maj.

Waneko

seinen

1. Silver Spoon – od tomu 8 (luty). Tak, tu się można kłócić, że to niekoniecznie jest seinen.

2. Battle Royale – 15., ostatni tom (marzec).

3. Dogs – Bullets & Carnage – prawdopodobnie od tomu 11 (nie widnieje w zapowiedziach).

josei

1. Karneval – od tomu 10 (styczeń).

2. Na dzień przed ślubem – w ramach serii Jednotomówki Waneko (styczeń).

StudioJG

seinen

1. Unbreakable Machine-Doll – od tomu 2 (przełom stycznia i lutego).

2. Spice and wolf – od tomu 9 (przełom stycznia i lutego).

3. Girls und panzer – od tomu 4 (przełom stycznia i lutego).

4. :ReverSAL – od tomu 2.

5. Giga Tokyo Toy Box – od tomu 3.

josei

1. Opowieści panny młodej – od tomu 6 (styczeń)

2. Emma – od tomu 7.

Oba tytuły to podobno seinen, ponownie śmiem się nie zgodzić. Tematyka, rysowanie oraz sposób odpowiadania w moim odczuciu zbliżają te tytuły do josei.

Ringo Ame

seinen

1. Lament jagnięcia – od tomu 2.

Taiga

seinen

1. Pet Shop of Horrors – od tomu 5. (planowana premiera na 15. stycznia)

Hanami

nie podane

prawdopodobnie Monster od 4 tomu

Kotori, Yumegari, Wydawnictwo Komiksowe

brak

Advertisements

8 thoughts on “Seinen i josei w roku 2015

  1. Akedeia pisze:

    Well, trochę dziwnie to wygląda:
    1. Silver Spoon i SnK jako seineny? Przecież to shouneny; tzn. SnK, jeszcze rozumiem, bo z tego co pamiętam, to ukazywało się na samym początku w innym czasopiśmie, ale to jest tak shounenowy shounen…
    2. Nie za bardzo rozumiem przetagowania Kaoru Mori jako joseie: te mangi są na tyle uniwersalne, że oba tagi do nich pasują, więc czemu nie zostać przy oryginalnym (albo przy obu)?
    3. A Pet Shop of Horrors od Taigi jako josei? A Lament Jagnięcia od Ringo Ame jako seinen? A Zakuro, Haganai czy Pięć centymetrów na sekundę od JG jako seineny? No i trochę brakuje spin-offów do Madoki, które wydaje Waneko, a które też są seinenami. W sumie bardziej w ramach ciekawostki w takim zestawieniu możnaby wspomnieć o Orange, które „przegatowało” się do innego pisma.
    4. No i też kurtuazyjnie można wspomnieć przy pustych polach o Wydawnictwie Komiksowym, które co prawda zrezygnowało z Suna no Tsurugi (czy jakoś tak), ale zapowiedziało, że mają coś innego na oku.
    5. Rozumiem, że serii nadrobionych w Japonii, a które są „ongoing” (np. Dogsy) nie wrzucasz do zestawienia?
    No i na koniec: pierwszy raz komentuję, więc… cześć? :D Nie jestem ekspertem od mang, nie mam dostępu do oryginalnych japońskich stron (czytaj: nie znam japońskiego), więc mogę się w czymś mylić, i to dużo. To bardziej luźne uwagi, które rzuciły mi się w oczy, a na które fajnie by było poznać Twoją odpowiedź :).

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      Po pierwsze, ja to dość często powtarzam (ustnie), ale niekoniecznie o tym piszę – nie do końca wierzę w podziały na kategorie seinen/josei/shoujo/shounen, głównie przez fakt ich nieostrych granic ^^” Właśnie dlatego tworzy się mnóstwo problemów, sporów itd.

      Co do Silver Spoon – wydaje mi się, mnie osobiście, że to jest bardziej seinen, chociaż równie dobrze może być dla młodszych dorosłych i starszych młodszych (czyli gdzieś pomiędzy). SnK, pod kątem tematyki, przemocy, śmierci i rysowania, klasyfikowałabym jako seinen, analogicznie do Berserka.

      Kaoru Mori dla mnie jest mangą josei przez swoją tematykę, rysunek i generalnie sposób opowiadania. Absolutnie nikt nie musi się ze mną w tym zgadzać ;)

      Zakuro to shoujo, ja wiem, że mówią, że seinen, ale w mandze absolutnie nic na to nie wskazuje. Haganai nie ma, ponieważ nie umiem się zdecydować, czy to na pewno powinno tutaj być, niby piszą, że seinen, ale…

      A „Lament” nie wyszedł już cały? o.O
      O „Dogsach” zapomniałam na śmierć i zaraz je dopiszę. Sprawdzę też Lament i Wydawnictwo Komiksowe, jeśli jakieś informacje mają już dostępne.

      No i cześć ;)

      Lubię to

      • Akedeia pisze:

        Sama za bardzo nie lubię tych wszystkich dyskusji, ale ciężko o nich nie wspominać, gdy mówi się o mangach :). Po prostu tytuł posta jest trochę… omylny. Lepiej chyba by było napisać o „doroślejszych” mangach lub czymś takim (albo dopisać, że subiektywny), wtedy też mniej zamieszania byłoby… chyba. Ja sama raczej uważam, że skoro shoujo itd. to kategorie przynależne do magazynów, to nie ma sensu specjalnie się z samymi kategoriami kłócić – co innego pytanie, jaki jest rozdźwięk pomiędzy targetem magazynu a składem jego rzeczywistej widownii.
        Lament ma chyba 7 tomów, wyszedł dopiero pierwszy (nawet skusiłam się na zakup), warto o nim pamiętać, bo takie tytuły nie są popularne, a mogą zainteresować kogoś mniej oblatanego w rynku polskim :).
        No i przypominam o Pet Shopach (które zdecydowanie są dla dorosłego czytelnika), o Pięć centymetrów i Madoce.
        A tak na uboczu: masz coś przeciwko długim komentarzom?

        Lubię to

        • Aninreh pisze:

          Nie mam absolutnie nic przeciw długim komentarzom – system WordPressa nie powinien się na nich wykrzaczyć, więc technicznie też wszystko powinno być okej.

          Co do subiektywizmu – to nie jest portal, tylko blog, więc z założenia jest bardzo subiektywny ;) Ale, rozumiem, rozumiem. Przy kolejnym tematowaniu postaram się brać to pod uwagę ^-^

          Madoka… Mam problem z Madoką, dla mnie to jest raczej zerwanie ze słodką jakością shoujo, wciąż pozostając shoujo, ale mogę się mylić. A Ty co na ten temat sądzisz?

          Lubię to

  2. Akedeia pisze:

    Uhm, tam miało być „przetagowane”, oczywiście… A tak swoją drogą, przy wiecznych sporach o kategorie typu „shoujo/shounen” wiadomo, że przy takich zestawieniach zawsze się ktoś dopieprzy (czyli w tym momencie ja). xD

    Lubię to

  3. Akedeia pisze:

    No to teraz będzie długo i bardzo ogólnikowo, ale inaczej akurat nie umiem .

    Z tego, co rozumiem, kategorie „shounen/shoujo” etc. zależą od magazynu, w jakim się dana manga ukazuje, a raczej od targetowania tego magazynu do konkretnej grupy wiekowej i płci. Jako takie, chociaż mogą sprawiać problemy np. w przypadku Orange (które z magazynu shoujo – Betsumy – przeniosło się do seinen – Manga Action) i SnK (które – pamiętam jak przez mgłę – kiedyś było określane jako seinen), tak w przypadku większości publikacji jest to dosyć stała i ustalona odgórnie sprawa. Przy czym rozumiem czasem frustrację niektórych osób, które uważają, że to w ogóle nie jest targetowane tak jak trzeba (Kuroshitsuji, heh), ale w pewnym sensie 1) jak mówię, kategorie są ustalone odgórnie; 2) można też dorzucić różnice kulturowe, a przede wszystkim chyba: popkulturowe 3) niektóre magazyny mogą rozszerzyć swój target (chyba zazwyczaj ze względu na słabą sprzedaż), jednocześnie próbując zostać przy tym pierwszym.

    Ja sama nie za bardzo lubię zabierania ambitnych pozycji z kategorii „shoujo/shounen” i przenoszenia ich do „seinena/josei”, bo to trochę jednak spłaszcza odbiór tych kategorii, a poza tym robi duży bałagan. Bywają ambitne lub dojrzałe shoujki (no właśnie Ludwik czy np. Natsume), takie same shouneny (Koe no Katachi! albo Silver Spoon), bywają też dziwaczne seineny (dla mnie to wszystko z serii „cute girls doing cute things”, czyli taki np. K-ON!) No cóż, taki urok różnorodności i różnych profili magazynów (np. LaLa od Hakusenshy i Comic Gene od Media Factory zdecydowanie różnią się od siebie, chociaż oba są targetowane do młodych dziewczyn). Trochę szkoda, że dużo (szczególnie młodszych) fanów nie do końca zdaje sobie z tego sprawę.. W końcu jak ktoś mówi, że lubi seineny, to zazwyczaj nie ma na myśli, że lubi wszystko z tej kategorii: począwszy od thrillerów, akcyjniaków czy fantasy (czyli takich „mięskich” tytułów jak Berserk), poprzez dosyć poważne dramaty i historyczne mangi, przez okruchy życia i słodkie dziewczynki, do romansów, ecchi i haremówek, a także do dosyć specyficznych czasem adaptacji LNek. No i oczywiście magical girls. To wszystko mieści się w kategorii seinen (+ czasem „zbłąkają” się do niej tytuły przez nas określane jako kobiece, jak wspomniane Orange), a jest bardzo niejednorodne.

    Yyy, dobra wracając do polskiego rynku:
    1. Zakuro zdecydowanie na konwencjonalne shoujo nie za bardzo się nadaje, prędzej na josei. Jest ciut (dosłownie ciut) za brutalne, chociaż Ludwika chyba raczej nie przebije (ale same mangi Kaori Yuki to chyba trochę inna sprawa). Podejrzewam, że zostało przyjęte w Comic Birz jako seinen ze względy na fanserwiśne, uszate panienki i skupienie się raczej na akcji, ale to tylko takie moje gdybanie.
    2. Czemu „Silver Spoon” nie miałby być shounenem? To przecież trochę nietypowe, ale szkolne komediowe okruchy życia przyprawione dawką problemów z dorastaniem. Owszem, są bardzo fajne jak na mangę (+ nie ma to jak aspekt edukacyjny xD), nie mają w sobie fanserwisu czy zagrań typowych dla komedii szkolnych (ach, Arakawa <3), ale to znowu nie znaczy, że muszą od razu lądować w kategorii seinen.
    3. Madoka to trochę inny problem, bo z tego co wiem, wpisuje się kategorię magical girls dla starszych widzów. Fajnie o tym pisał Grisznak w jednym z Otaku (numer 47), wspominając właśnie o tym rozłamie pomiędzy produkcjami dla małych dziewczynek, a magical girls skierowanych do starszej widownii i mającej swój początek w „Cutie Honey” Go Nagaia. Takie magical girls są zazwyczaj mroczniejsze, bardziej fanserwiśne (przemiany, gdy bohaterka jest naga) i zdarza się, że zawierają wątki yuri (żeby nie było, to bardzo ogólnikowy opis, bo magical girls to nie mój gatunek). Dlatego właśnie część magical girls kierowana jest do starszego, często męskiego czytelnika (jak już mówiłam – fanserwis), i takim właśnie tytułem jest Madoka. I jej spin-offy.
    4. Pet Shopy to zdecydowanie nie seinen. To josei, które wpisuje się w kategorię tych slashujących (bardzo, ale to bardzo lekko w przypadku Pet Shopów) produkcji z dwoma męskimi głównymi bohaterami, które są skierowane do kobiet. Część właśnie niesamowitych opowieści, które skupiają się na emocjach, a nie akcji, jest targetowana do kobiet. Podobnie jest w przypadku Ludwika (męski bohater, epizodyczna fabuła, mroczniejsze oblicze kobiet, chociaż akurat u Ludwisia kobiet jest więcej :D), podobny np. jest Adekan (powiedziałabym, że ta właśnie manga to taki duchowy spadkobierca Pet Shopów, który fanserwis yaoistyczny posunął o wiele dalej).
    5. Atak Tytanów sama raczej zaliczam do tych mroczniejszych shounenów, w jakie np. wpisuje się wydawane u nas Death Note czy Judge. Wiesz, taki shounen z gniewnym głównym bohaterem, który ma jakąś specjalną umiejętność, grupką jego kolegów i koleżaneki generalnym motywem od zera do… tytana? :D Nie, żeby seineny nie korzystały z tych schematów (chociażby Tokyo Ghoul czy urocze Terra Formars), ale tutaj nasz główny bohater jest dosyć młody i podobnie mamy motyw dorastania w trudnych czasach. Jakby się nad tym zastanowić, to już Death Note bardziej nadaje się na seinena.
    6. Opowieść Panny Młodej… no cóż, dla mnie to manga uniwersalna, chociaż powiedziałabym, że samo Otoyomegatari jest lekko targetowane do mężczyzn: chociaż tytuł to „Opowieść panny młodej”, to bardzo często przyjmujemy perspektywę mężczyzn: Karluka czy Smitha (zmienia się to trochę w historii bliźniaczek); jest więcej golizny kobiet (koronny argument, nie ma co – poza tym to taka ładna golizna…), a i sama struktura romansu Karluka i Amiry jest bardziej popularna w męskich mangach (młodszy mężczyzna – starsza kobieta, ponadto bardzo piękna i zaradna Amira z dosyć w sumie przeciętnym, choć sympatycznym Karlukiem; Smith ma zresztą podobnie). To drobnostki, małe akcenty, ale dlatego właśnie uważam, że w sumie Otoyomegatari pasuje do obu kategorii, dlatego nie widzę sensu w zmienianiu jej. Emma to trochę inna sprawa…

    Podsumowując: nie jestem raczej za zmienianiem etykietek. O wiele lepiej moim zdaniem byłoby, gdyby fandom zachodni przestał przykładać do nich tak dużą wagę, a skupił się na innych kategoriach i tropach; na tym jak poszczególni autorzy tworzą; wreszcie na profilach magazynów, chociaż to oczywiste, że nie wszystkie mangi będą miały podobne wątki z jednego magazynu. Dla zachodnich fanów te kategorie to taka bardziej wskazówka, jak może zostać poprowadzona akcja, niż definitywny wyznacznik. Dlatego właśnie myślę, że lepiej nie robić chaosu w już raz ustalonych kategoriach, zostawić takie jakie są.

    Wyszedł bardzo długi komentarz, może też być trochę nieuporządkowany (nie sprawdzałam go drugi raz), mogą w nim być błędy rzeczowe – well nie jestem niestety nieomylna.

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      Długi komentarz zasługuje na wyczerpującą odpowiedź, dlatego tyle trwało, zanim usiadłam do jej rzetelnego napisania.

      Zacznę od rzeczy podstawowej, czyli tego, jak właściwie traktować kategorię „shoujo” i spółkę. Z jednej strony to rzeczywiście jest najzwyklejsze określenie grupy targetowej (tak, jak piszesz), a zatem o przynależności do którejś z przegródek będzie decydowało czasopismo, w którym się ukazywało/ukazuje. Mamy wówczas, naturalnie, do czynienia z migrującymi tytułami, ale jakoś można sobie z tym poradzić. Ale też zyskujemy jakby dwie osie do opisania danej magi – na podstawie jej przynależności do gatunku bądź gatunków, a także na osi grupy docelowej.

      Z drugiej – możemy potraktować te nazwy jako określenie konkretnego gatunku, czyli posiadającego pewne określone cechy – postaci, fabuły, opowiadające historie w określony sposób, można by również pogdybać o pewnej właściwej graficznej stylistyce wówczas. Wówczas postąpimy analogicznie do tego, co dzieje się z kategorią „young adult”, która w zasadzie jest określeniem grupy docelowej (oczywiście, jest to zabieg czysto marketingowy, żeby wykreować coś nowego, ale w mangowym świecie też nie raz robi się podobne zabiegi, jak to miało miejsce np. w przypadku yaoi i boys’ love). Powieści YA mają szereg cech wspólnych, których wyłonienie może, ale nie musi, uprawniać nas do traktowania tej kategorii jako osobnego gatunku. Użycie terminów shoujo/shounen/josei/seinen sugeruje, że są również traktowane jako osobne gatunki – i mam tu na myśli tak użycie pośród fanów oraz czytelników, jak i samych mangaków, którzy w swoich komiksach w używają tych określeń w sensie gatunkowym niż tylko targetowym.

      Poza tym osobiście jestem ostrożna w używaniu „raz ustalonych kategorii”, o których piszesz, głównie z tego powodu, że nazywanie i kategoryzowanie zawsze było wtórne do praktyki, czyli generalnie tego, co wyrabiają twórcy, gdzie ich wena poniesie. W literaturze mangowej, którą dotychczas czytałam, zwraca się o wiele większa uwagę na podział shoujo/shounen niż josei/seinen. Głównie dlatego, że tytułów z tej pierwszej grupy jest więcej oraz są o wiele bardziej popularne (większy szum, większa rozpoznawalność, to i naukowcy chętniej za nie chwytają). Poza tym mangi dla dziewcząt i mangi dla chłopców różnią się od siebie pod względem konstrukcji postaci, grafiki, snucia opowieści, położenia akcentów na jakieś wydarzenia oraz ilością latających w kadrach ozdobników. Z zainteresowaniem w kwestii josei i seinen jest już trochę gorzej. Jak jeszcze przy josei zwraca się uwagę na to, że pojawiają się uczucia, ewentualnie romans (jak np. Suppli), to przy seinen będzie gorzej ze względu na ich różnorodność. W ogóle, jeśli przyjmie się s/s/j/s jako konkretne gatunki, to seinen staje się gatunkiem, do którego dopisuje się zazwyczaj te mangi, które nigdzie indziej już nie pasują.

      Mam paskudne (dla co poniektórych) podejście narratologiczne, czyli większa wagę przywiązuję do tego, jak wygląda dana historia, jak jest opowiedziana i jakie zawiera wątki niż w jakiej została wydana gazecie. Czasem mam wrażenie, że sama sobie życie tym utrudniam, ale nic nie poradzę. Dlatego inaczej dzielę mangi – według własnej oceny tego, co opowiadają. Otoyomegatari jest opowieścią z punktu widzenia mężczyzny, ponieważ jest mangą z zacięciem etnograficznym, a w tamtym okresie byli to głównie mężczyźni. Jednak jest opowiedziana w sposób niesamowicie spokojny, delikatny, z wrażliwością kulturową, z akcentami położonymi na rozwój relacji pomiędzy bohaterami oraz ich życie codzienne. Silver Spoon ma podobnie, choć zawiera rzeczywiście o wiele więcej elementów szkolnych. Atak Tytanów dla mnie to szara strefa – bo niby bohaterowie są metrykalnie nastoletni, ale po tym, co przeszli, mentalnie nastoletni już nie są. No i dochodzi wojna, walka i stosy trupów. Poza tym sposób prowadzenia narracji bardzie przypomina mi choćby Berserka niż klasycznego shounena.

      Zakuro jest prostym romansidłem i to jest chyba najlepsza kategoria dla tej mangi :)

      Nikt nie jest nieomylny i do pewnego stopnia nikt nie ma w kwestii przypisania dzieła do gatunku do końca racji. Gatunki są takim paskudnym tworem o nieostrej granicy i wszystko zależy od tego, na co zwrócimy uwagę w procesie kategoryzowania. Przynajmniej mnie się tak wydaje.

      I chciałam na koniec bardzo, bardzo podziękować za ten długi komentarz i chęć podjęcia rozmowy. Inspirującej i dającej do myślenia :) A ponieważ w niedalekiej przyszłości czeka mnie zmierzenie się z tym tematem na naukowej scenie, tym bardziej doceniam możliwość wymiany spostrzeżeń.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s