Miłosnych przygód homoerotycznych wilkołaków tom 2 – „With Caution” J.L. Langley

Pamiętacie może o pewnej uroczej serii książek LGBT opisującej zwyczaje godowe gejów-wilkołaków, o której pisałam jakiś czas temu? Jeśli nie, to nie szkodzi. Dzisiaj wprawdzie opowiem Wam trochę o jej drugiej części, ale można ją spokojnie poczytać bez znajomości pierwszej.

Tekst zawiera spore spoilery do poprzedniej części oraz śladowe do tomu drugiego.

With Caution jest jak na razie moim ulubionym tomem serii With or without J.L. Langley, do którego dość często wracam – o powodach tegoż napiszę za moment. Ten tom przedstawia nam losy Remiego i Jake’a, którzy odegrali epizodyczne role w części poprzedniej. Pierwszy z nich był strażakiem, najlepszym przyjacielem Chaya (weterynarza), a drugi prywatnym detektywem, który ochraniał Keatona przed stalkerem-mordercą. Remi został zaatakowany przez głównego złego poprzedniej części, wilkołaka, przed śmiercią uratowała go interwencja Jake’a. Przede wszystkim odstraszył napastnika, a ponadto napoił swoją krwią Remiego, zmieniając go tym samym w wilkołaka. Na tym etapie zresztą detektyw wiedział już doskonale, że ratuje skórę swojemu partnerowi (mate). Później go oświecono, że tak jakby przyszły ukochany nie za dobrze reaguje na osoby homoseksualne. Dlatego właśnie Remiemu nikt nie pisnął słówka na tenże temat, pozostawiając go na początku drugiej części serii w sytuacji, w której nie bardzo rozumie reakcje swojego ciała na obecność Jake’a. W With Caution Langley opisuje dalsze losy tej dość nietypowej pary. Poznamy w niej także młodszego brata Remiego oraz biznesowego partnera Jake’a. Dowiemy się również, dlaczego Remi próbował w poprzednim tomie być bardziej męski niż przewiduje to statystyka, a także dlaczego jego ojciec ma nad nim wciąż tak wielką władzę.

With Caution, czyli drugi tom serii With or without od J.L. Langley.

With Caution, czyli drugi tom serii With or without od J.L. Langley.

W przeciwieństwie do Without Reservations, Langley tym razem zostawiła sobie więcej miejsca na rozwinięcie fabuły nie związanej bezpośrednio z samymi scenami łóżkowymi (których, powiedzmy to sobie szczerze, nie zabraknie). Zdecydowanie lepiej poradziła sobie również z odpowiednim zawiązaniem erotycznego napięcia pomiędzy Remim oraz Jake’iem, nie zapominając przy tym zbyt często o silnych uprzedzeniach tego pierwszego, a także o jego dość istotnej w tym względzie przeszłości. Tym razem dostaniemy mniej słodkości, którą zastąpią problemy, rozterki oraz, ogólnie rzecz ujmując, angst. Czyli coś, co wiedźmy uwielbiają najbardziej. Pomijając fakt, że postaci z trudną przeszłością, z uprzedzeniami czy generalnie wdrukowaną homofobią, raczej nie zamieniłyby się od razu w przytulaśne pieseczki, to ja po prostu uwielbiam, gdy bohaterowie przeżywają podobne udręki. To, z kolei, znacząco wpływa na to, jak czytam książki oraz co mi się w nich podoba. Co ciekawe, chociaż to Remi jest tym, który ma najwięcej blizn emocjonalnych, Langley nie dała się złapać w prostą dynamikę zraniony x uzdrowiciel. W tym tomie Jake, chociaż nie przeszedł tyle, co jego ukochany (no przecież wszyscy już wiemy, że panowie w jakiś sposób skończą razem), to jednak nie oszczędzone mu zostały problemy zupełnie innej natury. Przede wszystkim pan detektyw bardzo chce pomóc ukochanemu, a nie zawsze wie jak, tudzież targają nim ogromne wątpliwości, czy w ogóle powinien inicjować sam związek (pomimo oczywistego zainteresowania erotycznego i emocjonalnego). Otrzymujemy zatem partnera całkiem zwyczajnego (minus jego wilkołactwo, naturalnie), który nie ma wielkiego, współczującego serca, który również odczuwa strach, niepewność, wątpliwości, a i może poczuć się zranionym zachowaniem ukochanego.

W tym tomie znajdziemy również, parafrazując zapisy marketingowe, śladowe ilości BDSM. Jake należy do tejże sceny zachowań seksualnych od lat, on dominuje nie tylko w stadzie jako wilk, ale również jako kochanek w łóżku. To, co prezentuje nam Langley, jest właściwie tylko niewielkim wycinkiem tejże sceny, jest jednak wystarczające, żeby o tym wspomnieć, nie wszyscy w końcu podobne tematy lubią czy tolerują. Tak samo powinnam zapewne wspomnieć, że ten BDSM przedstawia się raczej jako dość niewinna gra erotyczna, połączona z deklaracjami Jake’a, jaki to on jest strasznie dominujący. Jako partner – na pewno, jak partner w scenie – niekoniecznie. Pod tym względem czyta się With Caution dość interesująco.

Drugi tom serii jest również napisany znacznie lepiej niż poprzedni, nie oznacza to jednak jakiejś wielkiej jakościowej zmiany. Autorka wciąż nie zawsze radzi sobie narracyjnie w momencie, gdy opisuje męsko-męskie interakcje (och, te zaimki), ale na szczęście stylistycznie tekst wygląda względnie dobrze. Tym, z czym Langley poradziła sobie wręcz doskonale, są sceny z dużą ilością bohaterów – rozpisała je w taki sposób, że nie są one zbyt długie, a jednocześnie łatwo nam uwierzyć w to, kto będzie mówił więcej, a kto pozostanie tylko gdzieś w tle. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe do osiągnięcia, co można zobaczyć na przykładzie mniej niszowych serii i nie LGBT, jak choćby książek Laurell K. Hamilton, która z podobnymi rozwiązaniami ma koszmarne problemy (zresztą, nie tylko z tym). With Caution nie jest wielkim dziełem artystycznym, nawet w obrębie samego gatunku gejowskich romansów z łatwością znajdziemy pozycje o niebo lepsze pod względem stylistyki czy konstrukcji fabularnej. Ma ona jednak w sobie coś niesamowicie przyjemnego (i nie mam na myśli tylko scen seksu!), przez co raczej nie poczujemy, że zmarnowaliśmy czas śledząc perypetie Remiego i Jake’a. Przynajmniej ja się naprawdę dobrze bawiłam, do tego stopnia, że zaczęłam ignorować niezgrabności, powtórzenia czy inne potknięcia, za które redakcja powinna dostać po łapkach.

Powodów, dla których z tak wielką chęcią wracam do With Caution, jest kilka. Przede wszystkim to dobrze rozpisane postaci, angst, a przede wszystkim relacje, które pomiędzy nimi panują. Poza jednym drobnym wątkiem, którego nie kupuję do końca (nie opisze go, ponieważ byłby to straszny spoiler), relacja pomiędzy Jake’iem a Remim jest naprawdę świetnie rozpisana. Poziom lęków i wątpliwości, wewnętrzna walka, a w końcu podjęta całkiem racjonalnie decyzja o wejściu w związek nie dość, że z drugim mężczyzną, to jeszcze z wilkołakiem, jest wspaniale opisanym procesem. Przez moment, przyznam szczerze, zaczęłam wątpić, czy ta część serii zakończy się happy endem. Na szczęście autorka nie zdecydowała się na zerwanie romansowej tradycji, ale nie było to wcale takie oczywiste na pewnym etapie rozważań Remiego.

Sądzę, że warto dać tej książeczce szansę, ale też nie powinno się od niej zbyt wiele oczekiwać, ponieważ ona przede wszystkim przyniesie nam romansową rozrywkę. Przez fakt, że pozbawiona jest przesadzonej szczęśliwości oraz słodkości, nie rozboli nam zębów ani nas nie zemdli (choć czasem podejrzewam, że to tylko ja tak reaguje na zbyt dużą ilość tęcz i różowości w czytanych czy oglądanych historiach). Tak czy inaczej, wiedźma poleca With Caution już od dłuższego czasu, przy czym zawsze podkreśla, że dobrze zbyt głęboko tegoż dzieła nie analizować, a gramatycznym i stylistycznym nazistom dopowiada, żeby czytali zmęczeni, gdy nie mają już siły się denerwować.

  • Tytuł: With Caution
  • Seria: With or without
  • Autor: J.L. Langley
  • Wydawnictwo: Samhain Publishing
  • ISBN-13: 9781599989709
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s