Ten, który wybiera, nie jest tym, który da sobie w kaszę dmuchać – Książę Piekieł #1

Dzisiejszą nocą – trochę zmieniona recenzja pierwszego tomu Księcia Piekieł z Gildii!


Czy komuś, kto zdaje bez problemów wszystkie szkolne egzaminy i jego przyszłość na politycznym fotelu wydaje się zapewniona, cały świat może zwalić się na głowę? Oczywiście, że tak! Zwłaszcza, gdy jest się potomkiem samego biblijnego króla Salomona. William Twining, bo o nim mowa, był przekonany, że wszystko w życiu dokładnie zaplanował, a nauka udzieliła mu lub zaraz udzieli odpowiedzi na najważniejsze pytania. Cóż, pomylił się w obu przypadkach dość spektakularnie, co nie zmieniło fakt, że nie zamierza w nic uwierzyć, nim nie dostanie niezbitych dowodów.

Książę Piekieł 1-3

Jakby lokaj z kozią głową nie był dostatecznym dowodem na istnienie demonów.

Pierwszy rozdział Księcia Piekieł ukazał się w Japonii od 2010 roku w magazynie dla dorosłych czytelniczek Comic Zero-Sum domu wydawniczego Ichijinsha, na łamach którego publikowane są między innymi Loveless czy Karneval. Na dzień dzisiejszy liczy już dziesięć tomów, ale nie jest to jeszcze koniec perypetii naszego głównego bohatera. Co ciekawe, Studio JG wydaje się dobierać swoje tytuły w kilka grup tematycznych. I tak ich nowa propozycja będzie doskonale wyglądała obok Stigmaty, The Innocent, Vassalorda (czy ja już nadmieniałam, że to jest cudowna manga?) i Demon Maiden Zakuro. Książę Piekieł autorstwa Madoki Takadono oraz Utako Yukihiro kontynuuje tradycję, wpasowując się równocześnie w japońskie zabawy judeochrześcijańską mitologią oraz wierzeniami.

Książę Piekieł 1-2

Demony, czarna magia i tajemniczy przodek z podejrzaną relacją z jednym z tychże demonów. Czegóż chcieć więcej?

William Twining jest jedynym człowiekiem, który ma prawo wyznaczyć namiestnika piekieł. Tyle, że według niego takie miejsce w ogóle nie istnieje, demony to tylko wytwór czyjejś wyobraźni, a magia to tylko mrzonki Isaaca, kolegi z klasy. Pragnący politycznego awansu szlachcice z królestwa Lucyfera nie zamierzają się poddawać jakiemuś zwykłemu, upartemu człowiekowi. Ich plan, jak na razie, jest bardzo mangowy, mało inteligentny i obiecuje wiele zabawnych sytuacji. Dość, że na każdym kroku spadkobierca Salomona będzie oświadczał demonom, że tak w sumie to ich nie ma, a poza tym to on ma ważniejsze rzeczy na głowie niż jakieś piekielne porachunki.

Wszystkie te słowne (i magiczne) przepychanki zostały ubrane w ładną oprawę graficzną. Taką naprawdę ładną, do tego stopnia, że czasem warto zignorować tekst i najzwyczajniej w świecie pooglądać obrazki. Utako Yukihiro dołożyła wszelkich starań, aby Książę przede wszystkim uwodził oko. Rzeczywiście – wnętrza budynków, w których rozgrywają się poszczególne sceny, mają śliczne projekty, przywodzące na myśl odpowiednią epokę w historii Anglii (bądź nasze popkulturowe jej wyobrażenie). Ponadto pojawiające się na kartach mangi postaci są po prostu ładne (bishouneny, wszędzie bishouneny!), tak ludzie jak i demony, co podkreśla tylko nadprzyrodzony charakter samej historii – mamy w końcu do czynienia z demonami oraz potomkami starotestamentowych królów, nierzeczywista nieskazitelność bohaterów nie jest więc zbyt zaskakująca.

Książę Piekieł 1-1

Manga podpuszcza/puszcza oczko do pewnej grupy czytelniczek.

Otwarcie Księcia może sprawić, że wiele fujoshi (yaoistek) piśnie radośnie, że oto przez przypadek dostały w łapki historię podobną do Vassalorda, którego przez moment nam sprzedawano jako nie-boys’ love (podobnie jak swego czasu Yami no matsuei). Niestety manga Takadono i Yukihiro tylko puszcza oczko do fanek BL, nie oferując niczego poza sugerowaniem jakichś bardziej głębokich związków pomiędzy ślicznymi bohaterami (tak, wiem, że się powtarzam, ale oni naprawdę są śliczni!).

Pierwszy tom sugeruje nam jedynie historię pełną absurdalnych wydarzeń, demonów doskonale bawiących się jako licealiści – znamy już dobrze te motywy, prawda? – oraz, oczywiście, niesłabnące naciski na Williama, aby wyznaczył regenta piekieł. Czego, oczywiście, zrobić nie chce. Generalnie czytelnikom i czytelniczkom, którym podobały się Angel Sanctuary, Ao no Exorcist, Kuroshitsuji albo Demon Maiden Zakuro historia Księcia Piekieł powinna również przypaść do gustu.

Książę Piekieł 1

PS. Ja wciąż (nawet po przeczytaniu tomiku) widzę na okładce wiktoriańską pokojówkę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s