Kanadyjski szok kulturowy – Zakochany Tyran #5

Pisanie o kolejnych tomach Zakochanego tyrana staje się coraz bardziej trudne. Dlaczego? O tym pisze poniżej. A tymczasem – ponieważ większa część tegoż wpisu jest powtórzeniem materiału z Gildia.pl, bardzo proszę o kliknięcie, nabicie portalowi wejść i zapewnienie wiedźmie utrzymanie zatrudnienia! No, ale, do rzeczy!

Oto nastał szczęśliwy moment – Souichi i Morinaga mieszkają razem. Po ich ostatniej, pełnej uniesień nocy spędzonej w hotelu mogło to oznaczać tylko jedno, Senpai w końcu pogodził się z tym, że kocha innego mężczyznę. Życie miało już być piękne, cudowne, pełne uprawianej na okrągło namiętnej miłości. Tyle, że nie było. Jak przez ostatnie cztery tomy.

Wątek romantyczny ponownie zrobi kilka malutkich kroków w przód. Dość dużych, aby utrzymać uwagę na wątkach fabularnych, a zarazem dość małych, aby Morinaga nie miał zbyt wiele szczęścia w życiu. Już i tak los mu dość sprzyja, skoro udało mu się zamieszkać pod jednym dachem z ukochanym. Jego radość wylewa się z niego na prawie każdym kroku, kilkakrotnie zbyt mocno ściągając uwagę rzeczonego ukochanego. A jak to się zwykle kończy – na tym etapie doskonale wiemy. Gdy wiedziony nieposkromionym, wymykającym się rozsądkowi pożądaniem Morinaga przegina z molestowaniem, Souichi znajduje idealny sposób na to, aby go ukarać (i nie chodzi tym razem o ciężkie pobicie). Nie, nie – Senpai wyjedzie do… Kanady! Tak! Na drugi koniec świata! Chociaż, jak to bywa w Tyranie, zemsta dość szybko obróci się przeciw niemu w ten rozkoszny, pełen westchnień i lepkich płynów sposób.

Ponadto piąty tom kryje małą niespodziankę – zawiera dodatkowe trzy rozdziały rozwijające historię brata Morinagi, tego samego, który w drugiej części serii doprowadził do poważnego życiowego kryzysu. W jakiś nie do końca zrozumiały i logiczny sposób starszy Morinaga postanawia koniecznie pojednać się z Misakim (który, przypomnijmy, był w nim na zabój zakochany). Nasz niedoszły samobójca nie jest przy tym grzecznym, empatycznym młodym mężczyzną, a zagubioną, zgorzkniałą osobą, która nie może na nowo ułożyć sobie życia. Zwłaszcza, gdy prześladują go wyrzuty sumienia z powodu tego, co zrobił Morinadze młodszemu. Dość napisać, że Misaki ma mniejsze opory przed korzystaniem z kajdanek niż jego były chłopak…

ZT 5

Takanaga trzyma poziom – po równo rozkłada zarówno wydarzenia fabularne, jak i to, co fanki boys’ love lubią najbardziej. Przez wzgląd na fakt, że romans trzeba już w końcu ruszyć w którymś kierunku, scen erotycznych w piątym tomie nie ubędzie, a wręcz przybędzie (wliczając w to dodatkowe side story). Sceny rozrysowane są jak zawsze tak, aby wzbudzić odpowiednie uczucia, emocje, wywołać odpowiednie ciepło w konkretnych częściach ciała i raczej nikogo nie zawiodą. Wciąż pozostajemy w charakterystycznym dla tej pozycji toposie „tak Cię kocham, że Cię zgwałcę”. więc i w piątym tomie mamy do czynienia ze sporą ilością oporowania przyprawionego zmuszaniem oraz molestowaniem.

Piąty tom Tyrana, wydany jak zawsze prześlicznie, z dbałością o najmniejszą onomatopeję (zwróciliście na nie uwagę? Są cudownie przełożone!), pełen gorących, namiętnych seksów – nie rozczaruje. Każdemu i każdej, kto lubi podobne fabularne rozwiązania – polecamy. Jeśli jednak dotychczas seksualne praktyki naszej głównej pary nie zachwycały bądź okazywały się problematyczne, ten tom nie jest dla nich.

Reklamy

3 thoughts on “Kanadyjski szok kulturowy – Zakochany Tyran #5

  1. washuu pisze:

    Pisanie o tyranie robi się coraz trudniejsze, bo to… wciąz to samo, w koło, macieju? :D’ Jakiego sentymentu, i sympatii do tej serii bym nie miała, to i tak odnoszę wrażenie, że autorka miała świetny moment by to zgrabnie zakończyć… i niestety go przegapiła, bo był w bodajże 4 tomie. Albo to ja mam słabą cierpliwość do tsundere, i nie jestem po prostu targetem ;) Choć wydawało mi się że urok ich polegał na tym ze wpierw są tsun tsun, a potem coraz bardziej deredere… a sempaj stwierdza a takiego wała, i dalej tsuntsunuje.

    Polubione przez 1 osoba

    • Aninreh pisze:

      Tak, w czwartym tomie była idealna ku temu okazja… No dobrze, szósty tom jest smaczniutki, tak samo ósmy (przynajmniej tyle, co go czytałam), ale… to jest ciągle to samo, na dodatek Morinaga cierpi chyba na priapizm (ciągła erekcja) albo hiperseksualność (ciągle napalony chodzi). A Senpaj jest w sercu sadystą i potrzebuje worka do bicia.

      Polubienie

      • washuu pisze:

        Podejrzewam ze to już leci na zasadzie „szefostwo każe, więcej tego samego bo się sprzedaje”. Z jednej strony nie narzekam jakos bardzo, bo Takanagowy fanserwis lubię… ale z drugiej, tyle zmarnowanych okazji na naprawdę ciekawy character development który zmieniłby status quo i być może pociągnął fabułe w innych ciekawych kierunkach.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s