Relacja z czytania SAO #1 – Washuu czyta, Wiedźma skrzętnie notuje

Washuu jest przede wszystkim artystką [DA, tumblr, FB], potem w ogóle fantastyczną osobą, a gdzieś po drodze również graczką. I to ostatnie jest moim tłumaczeniem Wam, dlaczego znowu wracam do pierwszego tomu Sword Art Online. Washuu leży w łóżeczku z lekarskiego nakazu i prawie nic nie może robić, więc wzięła się za czytanie SAO, przy okazji relacjonując na żywo swoje wrażenia. A są one cudowne i prowadzone z zupełnie innej, wartej uwagi perspektywy.

Przede wszystkim większość tych obserwacji została spisana na mój laicki użytek, więc została opatrzona growo-historycznym tłem oraz dodatkowymi wyjaśnieniami, żebym wiedziała właściwie o co chodzi.

Zawiera spoilery.

Obserwacja 1

10 tysięcy graczy? Ale jak to 10 tysięcy graczy? Na dzień dobry? Jaka gra się na tym utrzyma? Z czego oni chcieli utrzymać te serweru? Z dodatkó dla biednych? Tyle to można mieć na pikslekowym MMO komórkowym, tytuł AAA obawiam się, że potrzebuje co najmniej 100 razy więcej kopii na starcie. Dziesięć tysięcy to potrafi być beta testerów testerów nie graczy. Taka liczba graczy nie byłaby w stanie utrzymać chociaż jednego serwera TERA, gry, która ma ich chyba dziewięć i to o wiele bardziej pojemnych. Nie kupiję też wyprzedania wszystkich kopii – jak to? Nie można sobie po prostu kupić konta na stronie? Nawet MMO w wersji pudełkowej mają podobne możliwości! W końcu pudełkowe wersje to najczęściej droższy bajer kolekcjonerski towarzyszący kupowaniu wirtualnego konta.

Warrior_Castanics_1 TERA

Na pochybel Posępnemu Czerepo… a nie, to nie ta bajka. Screen z gry TERA Online.

No, ale, być może to różnica kulturowa. Japończycy uwielbiają kolekcjonowanie, a więc pudełkowe będą prędzej kupowane.

A poza tym fajny pomysł z usunięciem magii ze świata, trochę jak przy Gloria Victis czy Age of Wulin. System crafterski (wytwarzania przedmiotów) przypomina ten z Archage’a czy Guild Wars. Choć ten pierwszy bardziej, skoro można mieć wewnątrz gry dom i prowadzić wirtualne życie graniem na instrumentach.

Obserwacja 2

Po rewelacji Zuego Geniusza i większym przybliżeniu systemu gry, wyraźnie widać, że kiedy Kawahara książkę pisał – w dawnych czasach, gdy w MMO nie było dupochronów dla graczy albo było ich niewiele. Czuć wyraźnie klimat wczesnych kronik Lineage 2 czy Warcrafta.

W skrócie, jak dziś umieramy np. w TERA, bo zabije cię np gracz to… teleportuje cię do miasta i musisz poczekać minutkę czy dwie przy ognisku, aż się zregenerujesz. I bam, to jest cała Twoja strata.

W początkach Lineage 2 nie było tak prosto, ginąc traciło się sporą część doświadczenia (mniej więcej równowartość 3 do 5 godzin farmowania [zbierania punktów doświadczenia]) i częste umieranie sprawiało, że cofały się levele. Jeśli zabił Cię inny gracz, to mógł Cię też przy okazji okraść z dobytku. Dlatego też zdarzali się dość często agenci, którzy na przykład z levelem 20 polowali dla zabawy na 10 levelowe żuczki, które nie mogły im nic zrobić. A że wtedy nie było jeszcze globalnego czata dla całego serwera, tylko taki w najbliższej okolicy (taka symulacja zasięgu głosu) to trudno było prosić o pomoc. Oczywiście, tak jak kręciło się sporo bandziorów szukających radochy z kopania słabszych od siebie, tak i pojawiali się bohaterowie, czyli ludzie zbliżeni im levelom polujący na tychże bandziorów. Pojawiały się wręcz całe gildie i zrzeszenia, które utrzymywały porządek i patrolowały okolice miast czy farming grounds. Więc ten podział graczy w SAO, który nastąpił po Wielkiej Rewelacji Złego Geniusza, jest bardzo swojski, ale i zarazem niezwykle retro. Dziś normą jest global czat, gildie które nie mają wielkiego znaczenia, możliwości, a liczba możliwych członków jest ograniczona, plus różnego rodzaju blokady na PVP w open world – na przykład nie można atakować gracza niższego o 3 levele od siebie – o ile w ogóle na coś podobnego jest pozwolenie.

Póki co przedstawiony świat MMO przedstawiony mnie rozczula, ponieważ jest światem MMO, a nie Matrixem z idealnym odtworzeniem rzeczywistości. Nadal trzeba wejść skrótem w ekwipunek, a umiejętności włączyć by działały.

Obserwacja 3

Potrawka z królika, przedmiot klasy S….. tak bardzo Lineage.

Obserwacja 4

Pojawiła się „olśniewająca urodą” Asuna, już się boję. Zastanawiam się, co mają autorzy light novel z takimi określeniami. Jak czytałam fate/zero Urobutchera [Gena Urobuchi] to on tez dość sporo zachwycał się tym, jak bosko piękny i olśniewający był Lancer. Saber była przystojna i pełna młodzieńczego wigoru, Ilyasviel olśniewająca i boska a Gilgamesh prężył się erotycznie na łóżku Kireia prezentując nogi, zgrabną szyję i oczy z długimi rzęsami. Nie wiem, może to takie słowa-klucze na „UWAGA UWAGA TA POSTAĆ JEST bishoujo* / bishounen**!! waaaah taka piękna i jaśniejąca, że och och”. Kult piękna w pełnej krasie.

*bishoujo – piękna dziewczyna

**bishounen – piękny chłopiec, młodzieniec

Obserwacja 5

Pojawiła się olśniewająca urodą Asuna, a już po chwili Kirito dopierdolił, że niestety w SAO niewiele jest ładnych graczek. A w ogóle – fani, wrogowie, eskorta! Ale, zważywszy że gracze na pewno ciężko by przyjęli pannę na wysokim stanowisku, to trochę się tej eskorcie nie dziwię. Jeśli panna ma wysoką pozycje w gildii to „na pewno przespała się z szefem”, ergo zjedzą ją za najmniejsze potknięcie. Nadal, tę eskortę to chyba powinni mieć wtedy wszyscy wysocy w hierarchii gildyjni szefowie, bo każdemu grozi, że ktoś go skasuje dla zabawy… Panna byłaby zapewne pierwsza na liście, co jest kijowe, ale też nie stanowi nowości.

Obserwacja 6

Zdałam sobie sprawe, że Kirito to żywy przykład mojego znienawidzonego „zerker meta”, póki co przynajmniej nie zaczął jeszcze twierdzić, że to, co robi, to jedyny dobry sposób grania.

Obserwacja 7

System craftingu jak z Lineage, trudny do wymaksowania, master crafterzy w takich wypadkach sobie ŻYCZĄ za zrobienia czegoś z twoich przedmiotów. Asuna się kiepsko targuje, za zrobienie przedmiotu klasy S mogłaby zażądać 1/3 jego pieniężnej wartości za samo wykonanie go, a nie tylko pół na pół z potrawki. Pomijam fakt że gildyjni crafterzy raczej nie udostępniali swoich umiejętności dla przypadkowych ludzi spoza gildii, ale skoro znają się z Kirito to może nie jest on aż takim nieznajomym.

Obserwacja 8

Anty-medal dla pana obrońcy fanboya z jego średniowiecznym „ALE JAK MOŻESZ ZAPRASZAĆ DO POKOJU OBCEGO MENSZCZYZNE?!”.

Obserwacja 9

Kirito nolife zaczyna zastanawiać się nad tym, czy w ogóle chce wracać do realnego świata… Nie no, jak każdy uzależniony od MMO! Tam wszystko jest prostsze i bardziej klarowne.

Obserwacja 10

O NIE! Na 70 poziomie potwory robią się coraz trudniejsze i trudno przewidzieć ich zachowanie… NO SHIT SHERLOCK? A czego się spodziewali od wzrastającego poziomu trudności? [Kucyków? – dop. wiedźma]

Obserwacja 11

Obowiązkowa scena z przypadkowym miętoszeniem cycka i nie skapnięciem się, że to cycek, aż do oberwania po głowie. -50 do radości z czytania, +15 do fejspalmu.

double face palm meme

Obserwacja 12

Wowza tak bardzo, jestem w połowie, eksploracja i finalne spotkanie z bossem trochę mnie wciągnęło, ale…

– wydaje mi się, że historia mogłaby być znacznie ciekawsza, gdyby to Klein i jego ekipa byli głównymi bohaterami. Fakt, nie znamy ich prawie w ogóle, ale takie od zera do bohatera nakama team z ogarniętym Guild Masterem brzmi dobrze;

– dzieciaczki dotarły do endgame’u, gdzie skończyły się ostateczne ułatwienia, a AI bossów przestało wybaczać błędy, teraz liczy się precyzja wszystkiego. Cud, że nie zdechli. Bossy z timerami są najgorsze, a bossy z blokiem regeneracji jeszcze bardziej okropne;

– Kirito ze grejtest. Naprawdę miałam nadzieję, że wyciągnie tarczę. To byłoby takie rozsądne, sensowne i fajne. Ale nie. To oczywiście jest drugi miecz. Bo badass points zbiera, a nie ma nic bardziej badassowego od drugiego ostrza. No może poza drugim pistoletem. Kij z tym że akurat blokować się zazwyczaj takim zestawem nie daje;

– głupia Armia jest głupia. Po co oni tam byli? By być głupi? A nie! Aby epicko zginąć. Ale szczerze mówiąc, bardziej epicko i sensownie by było, jakby się przygotowali i tak zginęli. Ale nie, musieli być zabawnie niekompetentni.

Obserwacja 13

Zaprawdę, tak jak w szojcach [shoujo manga] pierwszy koleś, który skradnie pocałunek głównej bohaterki to jest ten, z którym skończy, to w shounenach pierwsza panna, której główny bohater wymiętosi pierś przypadkiem jest mu przeznaczona.

Obserwacja 14

Kirito ma angsta łooooo, kiedyś już stracił coś takiego strasznie ważnego i dlatego oddalił się od ludzi Na Zawsze… łoooo. Ale płacząca nad nim Asuna, która bohatersko skrywa twarz, by tego nie zauważył (zauważył…) sprawia, że zaczyna się zastanawiać, czy to dobry pomysł. ŁAŁ! Kirito zdaje sobie sprawę z tego, że wypięcie się na Kleina pierwszego dnia, było chujowym posunięciem. Tak bardzo wowza.


Na tym kończymy pierwsze spotkanie z SAO oczami Washuu. Nie wiem jak Wy, ale ja się tam z nią a większości zgadzam, chociaż wczoraj się wdałyśmy w jakieś dziwne dyskusje, w których udowadniałyśmy sobie nawzajem, że SAO tak bardzo miejscami nie ma sensu. Ale wczoraj był dziwny dzień.

Wpis cross-postowany u Washuu.

Advertisements

One thought on “Relacja z czytania SAO #1 – Washuu czyta, Wiedźma skrzętnie notuje

  1. Akedeia pisze:

    „Pojawiła się olśniewająca urodą Asuna, a już po chwili Kirito dopierdolił, że niestety w SAO niewiele jest ładnych graczek.” – szczególnie, że w drugim tomie dostajemy mały haremik składający się z całkiem ładnych panien – tę uwagę o brzydkich graczkach autor już mógłby sobie podarować.
    Ja jedyne co to gram co jakiś czas w WoWa, więc jakieś niesprecyzowane, ale niektóre podobne myśli też czasem tłukły mi się po głowie. Podobno niektóre inne nowelki trochę poważniej podchodzą do grania (słyszałam o Log Horizon?). Jeśli Twojej koleżance nudzi się w łóżku, polecam webtoon „The Gamer” – jest legalnie dostępny po angielsku na Linie: http://www.webtoons.com/episodeList?titleNo=88
    Najlepsze w nim jest przełożenie mechaniki gier mmorpg na nasz świat – autor jest w tym całkiem drobiazgowy. Ma też całkiem sympatycznego głównego bohatera, ale niestety na jakiś większy plot trzeba trochę poczekać i myślę, że o wiele większą frajdę Gejmer daje komuś, kto kiedy w jakieś mmo grał.
    Dygresyjnie: znam aż dwie shoujki, w których dziewczyna wylądowała na końcu z tym drugim! :D Ale jedną niestety tylko z opisu. Ale istnieją xD.
    A tak ogółem wpis fajny, zawsze dobrze zobaczyć, jak SAO odbiera ktoś, kto się zna na grach.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s