Współczesne wampiry w urban fantasy – przegląd subiektywny

Tak, wiem, tytuł tej notki brzmi jak co najmniej temat pracy magisterskiej, więc proszę ładnie o wybaczenie. Ostatnio jestem kreatywna głównie w wybieraniu kolejnych potworków do wydziergania na szydełku. Stąd też chwilowy zanik aktywności blogowej.

Żeby się trochę rozkręcić, chciałabym Wam coś opowiedzieć o wampirach we współczesnej UF, a dokładniej tych wampirach, które bardzo kocham – a ponieważ generalnie stoję raczej po stronie zwierzołaków różnego typu, niekoniecznie jestem w pełni obiektywna.

Driving Mr. Dead Molly Harper

To wciąż jest jedna z tych bardziej uroczych, wciągających, zabawnych i, nomen omen, fantastycznych książek jakie czytałam. Jest częścią serii Half Moon Hollow, ale można ją też spokojnie przeczytać samą, co zresztą sama zrobiłam. Miranda, główna bohaterka, jest niezwykłym szoferem – dla wampirów. Nie byłoby w tym absolutnie niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że… no cóż, Murphy swoje prawa mógł pisać w oparciu o jej przypadki. Jeśli coś ma się zawalić, Mirandzie na pewno się zawali. Właściwie pech, który prześladuję tę główną bohaterkę pewnego dnia zapewne wrzuci ją w samo centrum apokalipsy i absolutnie nikogo to nie zdziwi. Tym razem jednak Miranda ma przewieźć pana Collina Sutherlanda, niezwykle wybrednego przedstawiciela nieumarłego gatunku, z Waszyngtonu do Kentucky. Na dodatek mającego zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, co w przypadku właściwie mieszkającej w samochodzie głównej bohaterki nie wróży spokojnej drogi… oczywiście, jeśli nie weźmiemy pod uwagę jej wrodzonego pecha.

Driving Mr Dead

Cały urok Driving Mr. Dead nie tkwi w oryginalnym podejściem do wampiryzmu, a w niesamowitym humorze, który wylewa się wręcz z kartek i sprawia, że jeśli zabierzemy się za tekst za późno, to zdecydowanie zastanie nas ranek. Przynajmniej mnie zastał.

1901898_949461065073539_3325571596458304979_n

Znacie? Sarah robi fantastyczne paski.

Seria o Mercedes Thompson od Patricii Briggs

Uwielbiam wilkołaki, właściwie zawsze im kibicuję, ale to właśnie w książkach o Mercy znalazłam się w trudnej sytuacji, ponieważ nie byłam w stanie nie trzymać kciuków za wampira Stefana. Nie jest on postacią główną, chociaż należy do głównych drugoplanowych, jak większość nieumarłych w Mercy zresztą. Niesamowicie spodobał mi się wampirzy system stworzony przez panią Briggs. Tutejsi nieumarli nie są przystojnymi/pięknymi istotami z drobnym problemem (pociągiem do krwi), stanowią realne zagrożenie, a spijanie śmiertelników jest dla nich nie tyle koniecznością, co aktem pełnym przyjemności. Tak, te wampiry są groźne, należy się ich bać, a ludzie należący do menażerii – grupy osób, na których pożywia się jeden nieumarły – niezwykle rzadko mieszkają w cywilizowanych, miłych czy czystych warunkach. Ponadto wampiry jako takie formują roje, na czele których stoją królowe rządzące swoimi podwładnymi jak tylko im się spodoba. I, oczywiście, często bywają szalone.

Poza tym Mercedes jest tak cudowną, doskonałą serią, że już lepiej przestanę, bo nie skończę.

Zrodzony ze srebra

Seria The Hollows / Zapadlisko od Kim Harrison

W tej serii mamy do czynienia z żywymi i martwymi wampirami. Można się nimi urodzić lub zostać w nie przemienionym – tak za życia, jak i po śmierci. Przez stulecia wykształciły kilkanaście różnych sposobów na przyciągniecie do siebie oraz zatrzymanie ofiary. Ludzie, zwabieni feromonami, w momencie ukąszenia i wpompowania w nich dostatecznej ilości śliny stają się cieniami – haj ekstatyczny, który może wywołać ugryzienie staje się sensem ich życia, jak narkomani wyzbywają się własnej woli, pozwalają wampirom, aby ich ze sobą związali na zawsze.

dead witch walking

W serii The Hollows wampiry są jedną z głównych sił politycznych nieludzi, jest ich tak wielu, że żadna inna grupa nie jest w stanie się im przeciwstawić. Na czele piramidki stoi umarły wampir (nie „prawdziwie umarły”), nieposiadający już duszy, pragnący jedynie krwi oraz władzy (jak to zawsze się ładnie łączy, czyż nie?). Jego prawą ręką jest następca/scion – wybierany spośród ludzi lub innych wampirów, jak na przykład Ivy, najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki. Mają oni nie tylko dbać o interesy swojego opiekuna/pana/właściciela, kiedy słońce świeci, ale również zapewnić mu przetrwanie jako źródło krwi oraz ewentualnie innych źródeł krwi. Wszyscy poniżej muszą odpowiednio zapracować na swoją pozycję, naturalnie przez odpowiednie podlizywanie się, machinacje, podchody oraz wykonywanie polecenie nieumarłego na szczycie łańcucha pokarmowego.

Tutejsze wampiry mają swoją własną, niezwykle rozbudowaną i skomplikowaną kulturę. Do tego stopnia, że w świecie powieści powstał nawet specjalny przewodnik „Jak randkować z wampirami”, gdzie autor dokładnie opisuje, czego unikać, aby nie wywołać ewolucyjnych reakcji, mogących sprawić, że dla jednej ze stron randka zakończy się w miejskiej kostnicy. Fakt, że ich własna kultura tak bardzo się różni od ludzkiej sprawia, że jesteśmy w stanie uwierzyć, jak przez wieki wampiry funkcjonowały obok nie zaś jako część większego społeczeństwa.

The Innkeeper Chronicles od Ilony Andrews

Religijnie fanatyczne, kochające wojnę wampiry z kosmosu – czy komuś potrzeba więcej? No to plus pomysłowość duetu Andrewsów, które sprawia, że połączenie fantastyki oraz science fiction okazało się nie kompletną tandetą, a świetnym, wybuchowym połączeniem, a wampiry na zmianę chce się przytulać – bo one takie duże, mocne, silne, wojownicze i honorowe – i uciekać – bo one takie duże, mocne, silne, wojownicze i agresywne.

Clean-Sweep-Cover-Small

Grafika z oficjalnej strony projektu

O tej serii już zresztą pisałam. Ja często o niej wspominam, wiem. Ale cóż, jestem zakochana po uszy i zupełnie nieobiektywna.

Seria o Anicie Blake od Laurel K. Hamilton

Zacznę od tego, że zatrzymałam się bodaj na dziesiątym tomie, od kiedy to te książki zmieniają się po prostu w fabularyzowany seks. Niezależnie jednak od kierunku, w którym te książki skręciły (och, jakże wiele dałoby się uratować, gdyby Hamiltonowa nie zrezygnowała z redakcji). No, ale – w Anicie wampiry tworzą struktury oparte o powiązania krwi (kto kogo przemienił), a ponadto, jeśli są dość stare i potężne, mogą przejąć kontrolę nad jakimś terenem stając się Master Vampire of the City.

Tutejsi krwiopijcy muszą zostać ukąszeni przez kogoś, stając się niejako od razu częścią ich dworu. Znowu tworzą nam się pewne hierarchiczne piramidki, tym razem bardziej konserwatywnie oparta na krwi. Poza tym z wiekiem wampiry zyskują swoje własne, unikalne zdolności – kontrolują jakieś łaki, manipulują żywiołem, są telepatami, przewidują przyszłość, żywią się pożądaniem (łatwo stąd było zapomnieć o fabule i przejść do samych seksów). Knucie, polityka i wielowiekowa umiejętność radzenia sobie z problemami. I Jean Claude.

Jean Claude Anita Blake

Jean Claude, fanart autorstwa Faust Sayuri. Tu obejrzycie jej galerię.

Pierwsze sześć tomów czyta się naprawdę przyjemnie, a wampirza polityka jest cudownie zakręcona, okrutna, a jednocześnie zaskakująco ludzka.

Powinnam jeszcze napisać coś o wampirach w Aktach Dresdena/The Dresden Files Jima Butchera, ale wciąż za mało się w nich orientuję poza faktem, że są podzielona na 3 główne dwory – czerwony (krew), czarny (śmierć) i biały (seks). Mam nadzieję, że Was to dość zaintryguje, żeby sięgnąć po tę serię…

A wy? Macie swoje ukochane, literackie lub komiksowe wampiry?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s