Ahoj, Pyrkonie! Akt 1. Czyli zaciągnęli wiedźmę do Poznania

Ta notka jest pierwszą z co najmniej trzech, które chciałabym poświęcić tegorocznemu Pyrkonowi. Zacznę od opowiedzenia mniej więcej, co się działo w czasie wyprawy, później chciałabym napisać coś w stylu „czy to wciąż konwent, czy już rzeczywiście festiwal” oraz opowiedzieć Wam dokładniej o niezwykle ciekawym panelu poświęconym Young Adult z trójką pisarzy – Kevine Hearne, Marcinem Mortką oraz Jasperem Ffordem (na którym notowałam większość wypowiedzi, więc będzie też taka-jakby-transkrypcja).

Ale to wszystko później.

Piątek

Zacznijmy od tego, że na tę wyprawę pojechało całe dwunastoosobowe Stado plus dwa gratisy, czyli w sumie czternaścioro trójmieszczanów i trójmieszczanek wyruszyło podbić Poznań. Pociąg zbierał nas przez całą (kolejową) szerokość Trójmiasta pomiędzy 5:27 a 5:42, powoli wypełniając niedospaną acz rozbrykaną hałastrą swoje wnętrze. Pierwsze migracje następowały dość szybko, w którymś momencie zahaczające o Wagon z Kawą. Wagony z Kawą na każdej wyprawie rozpoczynającej się jeszcze przed wschodem słońca są niezwykle ważne, otaczane miłością i oblegane. Poza tym ten miał fajne obrotowe krzesła, którym za blisko postawiono stoliki, aby można było się swobodnie kręcić w kółko. Ale cóż, czasami trzeba się zachować jak dorosła, dojrzała wiedźma i nie strzelać o to fochów, zwłaszcza, że ciekawsze rzeczy się działy.

Przyjechaliśmy po dziewiątej rano. Pierwsze wrażenie? Ciepło. Drugie wrażenie? Na moście łączącym dworzec z targami – powitał nas powiew klasycznie dworcowego zapachu. Rozbawieni człapiemy dalej, obijamy pierwszy pawilon targów, wychodzimy zza zakrętu i… o-ja-cię. Kolejka. Taka kolejka.

Pyrkon 1

Kolejka sobotnia, ale ta z piątku wiele się nie różniła. Zdjęcie Niny.

Szybki rekonesans powiedział nam, że w tym dłuuuugim ogonie stały osoby bez akredytacji, a w ciupeńkę krótszym – z akredytacją. Wtedy postanowiliśmy być sprytni i sprawdzić drugie wejście. Po połowie okrążenia całego terenu okazało się, że tam nie ma kas, więc nici z wejścia. Nikomu nie chciało się stać, więc wybraliśmy się do hostelu, zostawiliśmy tobołki, po czym ruszyliśmy na starówkę – jeść, pić, integrować się. Oczywiście narobiliśmy zamieszania hamburgerowego, co sprawiło, że do dzisiaj zadajemy sobie wielce egzystencjalne pytanie „gdzie jest bekon?”

Pyrkon 2

 Hostel. Śliczny, schowany i z podziemnymi przejściami, do których nie pozwolono nam wejść.

Pyrkon 2b

 Nasza osobista ninja-piratka. Zdjęcie Krzysia.

W końcu podjęliśmy męską decyzję i pojechaliśmy sprawdzić, co tam się dzieje z kolejką. Chcieliśmy wejść na otwarcie imprezy, ale nie wyszło. Kolejka wprawdzie znacząco zmalała (nie wychodziła już na zewnątrz), ale swoje też musieliśmy odstać. Najbardziej irytujący okazał się fakt, że ludzie bez akredytacji wchodzili wcześniej niż z – i ten problem nie wynikał z zastosowania nowej technologii w ustalaniu tożsamości akredytowanych (qr codes), a z szybko kończących się zestawów startowych. Wszyscy chyba dostali kostki i komiks, niektórym trafiły się nawet dwa (jak mnie, z czego ucieszył się Fibrizok). Po przejściu przez bramki – takie prawdziwe, gdzie trzeba było wsadzić identyfikator z kodem kreskowym (czego uczestnicy nagminnie nie ogarniali tworząc korki) – Stado się rozpierzchło.

Pyrkon 3

Oceany geekizmu

Pobiegłam na prelekcję Krótka historia mangi w Polsce Jana Godwooda i Pawła Próby, ludzi ze StudiaJG. Wyjęłam notatnik, długopis, przygotowałam do zalewu wiedzy, dat, faktów i… no cóż, zawiodłam się. Mój wewnętrzny naukowiec wydął usteczka i tupał nóżkami, ale notatki robiłam, kilka naukowo ciekawych spostrzeżeń padło, więc warto je było zebrać do późniejszego użytku. Spodziewałam się czegoś innego, ale chyba zanadto rozpieściłam się konferencjami.

Muszę przyznać, że reszta dnia minęła nam bardziej na zwiedzaniu terenu targów. Wysłuchałam tyko końcówki panelu twórców gier indie, na którym, zgodnie z programem, panelowali Piotr „Mithrandir” Żygadło, Jacek Głowacki, Artur „Garnek” Ganszyniec, Grzegorz „Dagenoth” Mazur oraz Jakub Stokalski. Co ciekawe, dopiero na samym końcu padło sakramentalne pytanie dotyczące właściwie przedmiotu samej prelekcji, mianowicie tego, czym jest owa gra „indie”. Łups? Następnie upolowaliśmy jedzenie – to również bardzo ważny element Stadnego podbijania innych miast i przyłączania ich do swoich włości. Później zasiedliśmy w okrojonym składzie na ławeczce i urządziliśmy sobie własny panel pod tytułem „zgadnij co to za cosplay”. Nie wiem, ile czasu tam spędziliśmy, ale cosplayów na Pyrkonie były miliony, a jeden piękniejszy od drugiego.

Fibrizok biegał po Pyrkonie i kręcił cospleyerów. A potem takie fajne rzeczy zmontował

Gdzieś w między czasie plątałam się po hali wystawowej dostając oczopląsu od tych wszystkich dóbr, fabrycznych, artystycznych, książkowych, kosmetycznych… niesamowite ilości, aż żałowałam, że nie mam ze sobą własnego wagonu czy robotragarza.

Pyrkon 6Stoisko StudiaJG zdobiła sukienka Amiry z Opowieści panny młodej.

Pyrkon 7

Stoisko Kotori

Wieczorem chcieliśmy jeszcze odwiedzić panel Erotyka i fantastyka  Radka Raka, ale drzwi pilnował organizator w funkcji Gandalfa („you shall not pass!”) i tłum, wielki, wielki tłum, który się również do środka nie dostał. Na Pyrkon już pierwszego dnia przybyły oceany ludzi, a sale nie miały okien, aby móc odstawić ninję.

Dzień zakończyły Akumulatory.

Pyrkon 4

Kula Smakula na imprezie

Sobota

Naiwnie sądziłam, że drugi dzień Pyrkonu będzie normalny – rozumiecie, bez kolejek i takie tam. Otóż, myliłam się. Ludzi zebrało się mniej więcej tyle samo, co dzień wcześniej. Ba! W pobliskim sklepie pod zielonym płazem powoli tworzyła się konkurencja dla tamtejszej imprezy. A ponieważ chciało nam się pić, wysłaliśmy przedstawiciela, po czym, no cóż, przekonaliśmy się, że aby dostać się do bramek, również trzeba czekać.

Pyrkon 1a

Kolejka

Następny dzień rozpoczął (po krótkim spacerze i błąkaniu po halach z wystawami artystycznymi) panel Modern Young Adult Fiction, w którym uczestniczyli pisarze Jasper Fforde, Marcin Mortka, Kevin Hearne, a moderowała go Agnieszka Magnuszewska. I o nim będzie jedna z jeszcze dwóch planowanych poPyrkonowych notek. Zaznaczę tylko, że w Hearnem się zakochałam. Tak więc ten temat będziemy kontynuować później, tak, bo inaczej nie przestanę.

Pyrkon 5

Yound Adult literature panel

Kolejnym punktem programu było spotkanie z wydawcami komiksowymi, na którym zjawili się (jeśli się nie mylę, a tutaj nie robiłam notatek, więc jest to możliwe) Marcin “Iron” Łuczak, Jan Godwood, Szymon Holcman oraz Wojciech Szot. Radosław Bolałek z Hanami niestety na Pyrkon nie dojechał. O wiele ciekawiej dla autorki zaprezentował się panel tłumaczy mang, w którym udział wzięli Paweł „rep” Dybała (JPF), Paulina Ślusarczyk-Bryła (StudioJG) oraz Tomasz Molski (Kotori). Ten ostatni otrzymał oklaski i piski, co najwyraźniej wzbudziło zazdrość pozostałych. Ale, proszę państwa, yaoistki wierne są! I swoich dilerów będą dopieszczać.

Pyrkon 8

Tłumacze sobie dokuczają (polubownie, jak mnie poprawił na Twitterze Dybała)

Sobotę zamknął panel prowadzony przez Kodamę i jej brata, Fibirizoka – fantastyczne rodzeństwa poświęcony temu, jak fantastyka nie lubi dodawać swoim herosom siostry czy braci. Poruszyli zagadnienia związane z faktem, że rodzeństwa najczęściej prezentuje się (jeśli w ogóle) jako współzawodniczące (jak Dexter i Deedee) niż współpracujące. Przy czym prawie się pokłócili, co tylko nadało im wiarygodności. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy wampiry są rodzeństwem z wyboru czy rodzeństwem z krwi, a także ile superbohaterów właściwie ma rodzeństwo (Arrow ma! Arrow ma!).

Pyrkon 9

Fibrizok psuje mikrofon

Pyrkon 10

Fibrizok popsuł mikrofon

Niedziela

W niedzielę właściwie zwiedziliśmy tylko jeden arcyciekawy i arcyhejterski panel poprowadzony po raz kolejny przez Kodamę i Fibizoka (grupa wsparcia zawsze obecna!) – Kuce to buce – kochamy MLP: FIM, ale… Wiedziałam, że to My Little Pony mają fandom… specyficzny, ale nie do końca chyba zdawałam sobie sprawę z tego, jak bardzo jest on specyficzny. Dość zgrana grupa Bronies (fanów MLP) przybyła na panel z wyraźnym zamiarem niezgadzania się ze wszystkim, co zostanie powiedziane. Bardzo, bardzo żałuję, że nie wzięłam dyktafonu, a byłam w zbyt wielkim szoku, żeby wpaść na to, że mam jeszcze komórkę ze sobą.

Pyrkon 11

Przygotowania

Pyrkon 12

Sala była pełna. Kuce buce czy nie buce, ale na pewno popularne

W niedzielę właściwie pożegnaliśmy się z Pyrkonem, ostatni raz obiegając hale, oglądając żelazny tron i inne instalacje, które do tej pory jakoś nam umknęły, jak na przykład wioska postapo (faaaajna!) czy wioska fantasy. Wracaliśmy z trzecim gratisem pociągiem przeładowanym konwentowiczami oraz zwykłymi korzystającymi z usług ICC osób. Cudownie wyglądał peron przed przyjazdem pociągu – kolorowy, pełen ludzi wyglądających na takich, którzy wyszli właśnie z kart książki i jakoś świetnie zaaklimatyzowali się w nowej rzeczywistości.

Powroty z konwentów są długie, same w sobie nadal są konwentem. A potem przychodzi poniedziałek.

Jeszcze dwa filmiki z cospleyowcami Fibrizoka na dole.


Advertisements

2 thoughts on “Ahoj, Pyrkonie! Akt 1. Czyli zaciągnęli wiedźmę do Poznania

  1. Świeczek pisze:

    W tym roku nie zdołałam być, z powodu wesela w rodzinie, ale pamiętam z ubiegłego, że prelekcja o MLP, w sobotę o 22 zgromadziła równie dziki tłum, większości męski, i mój mąż do dziś nie może się temu nadziwić :D

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      Bo to bardzo ciekawy fenomen – fandom Broniaków. Ja się nie odważę na badania, ale żałowałam, że nie nagrywam całości na dyktafon :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s