Trudne relacje w „Sayonara, Itoshii no MY FRIEND” Enzō

Nie spodziewałam się fajerwerków sięgając po Sayonara, itoshii no MY FRIEND. Właściwie niewiele się spodziewałam, mając za sobą przeglądnięcie kilku wyjątkowo nie-fabularnych przedstawicieli boys’ love. Po części zapewne dlatego tak strasznie zakochałam się w tej mandze Enzō, a po części dlatego, że jest naprawdę warta uwagi.

1

Z technikaliów – wydano ją w 2011 roku nakładem domu wydawniczego Homesha, wcześniej Sayonara… ukazywało się w częściach w magazynie „BLink”. Liczy sobie dwa tomy i jak na razie nikt nie chce jej wydać ani w Polsce, ani generalnie w Europie czy Stanach Zjednoczonych (tę informację podaję niecnie za baka updates).

3

Generalnie sam pomysł na historię jest dość prosty – oto mamy Tatsuo, miłego, otwartego na ludzi człowieka, któremu dziewczyna właśnie oświadcza, że ona z nim na obiad nie pójdzie, bo pójdzie z Hagą. Haga pracuje przy tym samym projekcie i wszystkie kobiety po prostu pragną go zdobyć. Wysoki, chłodny, oschły w kontakcie, troszeczkę zły – tak przynajmniej opisują go rozkochane modelki i stylistki. Tatsu widzi tylko kolesia, który nie wie, jak porozumiewać się z innymi i zupełnie nie orientuje się w społecznych normach rządzących rozmową. Gdy Haga oświadcza, że w sumie nikt mu nigdy nie powiedział, kiedy przekracza granice, bo w zasadzie nie ma przyjaciół, Tatsuo, jak się pewnie domyślacie, postanowił Hagę uspołecznić i zostać jego pierwszym kumplem. Sam Haga nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. I tak oto rozpoczyna się wyboista, dwutomowa historia znajomości obu panów, społecznej tresury oraz uczucia, którego pojawienie się zaskoczy ich obu (a jakże).

4

Co takiego zatem ciekawego jest w tej historii skoro ona taka prosta, właściwie schematyczna? A widzicie, większość romansowych narracji ma to do siebie, że korzysta ze schematów – czytelniczki i czytelnicy wręcz ich oczekują, ponieważ w pewien sposób one nadają rytm całemu czytaniu. Wiem mniej więcej, w którym miejscu historii się znajduję i co mniej więcej zaraz się wydarzy w kontekście rozwoju uczucia pomiędzy bohaterami. Ta wiedza, niejako, jeszcze bardziej pomaga nadbudować całe odczuwane w nas napięcie – pojawia się owo przygryzanie paznokci, gdyż wiemy, że zaraz wszystko się skończy i Armagedon. Tak więc kwestią nie jest wcale innowacyjny przebieg całej fabuły, co samo jego rozpisanie, zwrócenie uwagi na przemiany wewnętrzne, na to, jak zmieniają się bohaterowie, jaki to ma skutek na ich relację (łatwo zapominają autorki i autorzy, że powinno się tutaj również pewne rzeczy doregulować). Sayonara… ma naprawdę dobrze poprowadzoną emocjonalność bohaterów. Dzięki temu, że Enzō  przedstawia nam Hagę jako niedostępnego uczuciowo, który musi się zmienić do końca serii (to jest boys’ love), zyskuje możliwość do rozpisania niezwykle dynamicznych, a nawet gwałtownych przemian, konfliktów, dylematów.

5

To jest właśnie to, co mnie tak zakochało – to, jak autorka poprowadziła przemianę Hagi pod wpływem Tatsu oraz przemianę Tatsu pod wpływem Hagi. Mamy więc do czynienia z prawdziwą, dwutorową relacją. To jest to coś, czego nie uświadczymy w Finderze, ponieważ jego podstawą jest właśnie jednostronna relacja – Asami w zasadzie się nie zmienia, po prostu Takaba przesuwa się z pozycji „zabawki” na „moja własność-kochanek”.  W Zakochanym tyranie jak na razie status quo się utrzymuje – tak, tak, Morinaga twierdzi, że rozumie, ale w końcu podstawą większości scen seksu w tej mandze jest jego wieczne napalenie i niechęć Senpaia. W trzeciej największej jak na razie serii, która ukazała się u nas (a specjalnie dobieram właśnie je), czyli w Sekaiichi hatsukoi relacja jest dwustronna tak długo, gdy mówimy o wzajemnym wrzeszczeniu na siebie o wszystko i niesłuchaniu się. Enzō świetnie kształtuje bohaterów, dając im możliwość zmiany, dorośnięcia, dowiedzenia się czegoś nowego o samych sobie. To jest, oczywiście, historia podporządkowana romansowi, bez niego nie miałaby racji bytu w zasadzie, ale to nie oznacza, że nasi bohaterowie muszą być zupełnie nierealistyczni, prawda? No właśnie.

8

Dla równowagi dodam, że taką relację dwutorową można u nas znaleźć w Labiryncie uczuć, Seven days, Tylko kwiaty wiedzą czy moim ukochanym Szkarłatnym kwiecie. Co tylko pokazuje, jak nierówny jest rynek boys’ love i nie warto go stereotypizować.

Wracając jednak do Sayonara… cudowny jest w tej mandze również fakt, że nie mamy do czynienia ze zmuszaniem którejś ze stron do uprawiania seksu („tak cię kocham, że cię zgwałcę”), który wielu czytelniczkom sprawia spory dyskomfort, a inne po prostu odrzuca. To jest to boys’ love opowiadające o dwóch dorosłych mężczyznach, których kochanie nie oznacza krzywdzenia (bo ja chcę), a dbanie o siebie (bo mi na tobie zależy). To jest uczucie rozwijające się szybko, właściwie wybuchające, acz nie na poziomie uświadomienia sobie jego istnienia, zwłaszcza z punktu widzenia samego Hagi. Cały czas ciśnie mi się na palce określenie „dorosłe uczucie” – chyba w zasadzie najlepiej pasuje do tej mangi Enzō, gdzie nie ma tego nastoletniego pospiesznego macania i zaciągania się w pierwszy lepszy ciemny kąt (którego nikt pomocnie nie mija). Jest trochę chodzenia wokół siebie na paluszkach, trochę badania gruntu, akceptacji, a przede wszystkim cierpliwości oraz woli niepoddawania się.

6

Co ciekawe, chociaż bohaterowie przeżyją odpowiedni kryzys tożsamości seksualnej, to nie osiąga on skali jakiegoś wielkiego wydarzenia w ich życiu – nie ma załamywania rąk czy wielkiej depresji. Fakt, że pokochali innego mężczyznę owszem, jest dla nich zaskoczeniem, niekoniecznie zaakceptują to od razu, ale nie mamy przed oczami czysto nastoletniego, wyolbrzymionego przedstawienia (tu zaliczamy bohaterów Tyrana i Sekaiichi).

7

Swego czasu Kotori robiło ankietę, w której można było podać swoje propozycje krótkich serii, jakie chcielibyśmy zobaczyć w Polsce. Jedną z moich propozycji była właśnie Sayonara…, ponieważ jest idealnie dopasowanym tytułem dla tych polskich yaoistek, które z taką pasją wykupywały kolejne dodruki Seven Days.

Zdecydowanie polecam wszystkim miłośniczkom boys’ love.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s