Uwagi na marginesie: SAO #3 – Rozdział 2. Back in the game

Pobieżne przejrzenie rozdziału 2 Sword Art Online. Taniec wróżek. Tom 3 (strasznie długi ten tytuł) jasno pokaże, że jest on niezwykle komentarzogenny. Ten wpis sponsorował różowy frixon, trudno przeoczyć. Z jednej strony znowu się wyzłośliwiam, z drugiej ta część przyniosła mi również sporo radości i, przyznaję bez bicia, wznosiłam piąstkę w górę na cześć nowej, zaradnej bohaterki, aby potem zacząć chlipać, gdy się okazało, że nie, jednak nie jest tą postacią, na którą czekałam. A także nad faktem, ze chyba jednak czas schować optymizm, aż dotrze Durarara!!.

Tak, powinnam już wiedzieć. Powinnam być mądrzejsza. Ale pomimo wszelkich mechanizmów obronnych i chęci zdystansowania się do SAO (i całego wywracania oczami na sporą ilość motywów), te light novel naprawdę mnie wciągnęło.

Skandal.

Leafa: najlepsza czy nie najlepsza?

A

Źródło

W rozdziale drugim poznajemy nową postać, należącą do rasy Sylfów Leafę. Dziewczynę, która zdecydowanie wie, jak się poruszać po grze i do czego służy miecz. W przeciwieństwie do jej dość ciamajdowatego sidekickca, którego Kawahara uparcie portretuje jako nerdowego szczeniaczka. Najwidoczniej w tym świecie ludzie interesujący się grami mogą być nielubianymi w szkole, ciamajdami umierającymi co chwilę w nowej grze albo być Kirito. I zostawmy to w tym miejscu.

Generalnie Leafa jest najlepszą wojowniczką wśród Sylfów – rozwinęła rasowe umiejętności, opanowała walkę w locie, a przede wszystkim ma łeb na karku i doskonale sobie radzi. Na drugiej czy trzeciej stronie tegoż rozdziału pojawia się dość trudna do przeoczenia wskazówka względem tego, kim w rzeczywistym świecie jest ta jakże świetna graczka (nie, żeby to nie było podejrzane od początku). Tak! Zgadliście! To Suguha!

Siostra naszego dzielnego głównego bohatera kopie tyłki niegorzej od niego. Niestety, do czasu. Znowu nie trudno domyślić się, do którego. Gdy bowiem Kirito wkracza na scenę, wszystkie reflektory kierują się na niego, a reszcie pozostaje stać z boku i klaskać. I nagle się okazuje, że nasza najlepsza wojowniczka Sylfów nie jest tak doskonała jak wybawiciel SAO. W zasadzie, w porządku, główny bohater ma prawo być lepszy niż inni, ale już zdecydowanie nie bardzo powinien być we wszystkim lepszy. Na dodatek on przewyższa Leafę nie dlatego, że zapracował na to w grze, a dlatego, że… (patrzcie niżej). No właśnie, ale gdzie się w takim wypadku podziała nowa, świetna bohaterka?

Kawaharo, nie lubię cię za to, że zrobiłeś krzywdę tej postaci dwa razy pod rząd.

Deus ex machina

C

No dobrze, to w prawdzie wdzianko z SAO, ale chibi zawsze dobre. Źródło

Albo jakkolwiek chcecie to nazwać. Nasze chłopię loguje się do nowej gry i co? Nagle się okazuje, że ma część swoich poprzednich umiejętności, a także, uwaga, uwaga, statystyki z SAO. Czy pamiętacie, że w ALO nie ma możliwości zmian statystyk postaci? Takich jak siła, zwinność, celność i tak dalej? Wróżkolandia miała się opierać tylko i wyłącznie na predyspozycjach samych graczy (szybkość reakcji neuronalnej etc.) różnicowanych nieznacznie przez wybrane przez nich rasy. No tak, ale najwyraźniej nikt tego nie powiedział Kirito, dlatego też nasz dzielny wojownik przeniósł z gry do gry część poprzednich osiągnięć, trochę pieniędzy i kilka związanych z walką mieczem umiejętności, minus tę, która pozwalała mu walczyć dwoma ostrzami.

Nasuwa się pytanie – skoro jemu się z SAO zostało coś niecoś, czy Asuna również zachowała swoje poprzednie ustawienia? Czy też Czyste Zło ze Złowa z planem przejęcia władzy nad światem (ja nie żartuję), w jej przypadku przypilnował co nieco i zapewnił sobie, że jego przyszła żona nie zwieje ze złotej klatki? (przypominam, że Kirito widział zdjęcie).

Magiczny powrót Yui

G

Tumblr jak zawsze pomocny

Czyli jedynego sidekicka Kirito, który nie jest w nim zakochany w taki czy inny sposób. No, ale za to traktuje naszego głównego bohatera jak ukochanego tatusia. Jej pojawienie się samo w sobie było, no cóż, epickie:

Światło rozbłysło i zniknęło tak samo nagle, jak się pojawiło. Dziewczynka spłynęła nieco niżej i znieruchomiała w powietrzu kilka centymetrów nad ziemią. Jej długie rzęsy zadrżały, a oczy powoli się otworzyły. Wreszcie ciemne jak nocne niebo tęczówki spojrzały prosto na mnie (s. 72).

Czyż nie jest to bardzo efektowne, anielskie pojawienie się w nowej, cyfrowej rzeczywistości?

Yui jest postacią, która z jednej strony pokazuje nam, że jednak jakiejś pomocy Kirito potrzebuje, a z drugiej to jej ciągłe „tato, tato!” może doprowadzać do szału. Chociaż trzeba przyznać, że Kawahara wykorzystał doskonale potencjał komiczny niektórych scen z tymiż deklaracjami w miejscach publicznych. Zdecydowany plus tutaj.

Kirito, gdzie Twój rozsądek?

– Co się stało?

– Zbliżają się do nas gracze. Trzech ściga jednego.

– Walka? Chodźmy popatrzeć! (s. 79)

To była zabawna scena, która wyraźnie miała pokazać, że oto Kirito wrócił do swojego świata, albo też do tego, co najbardziej lubi. Zwłaszcza, że teraz na pewno nie musi się obawiać, że zginie naprawdę, w końcu ALO to już naprawdę tylko gra (czy tylko ja podejrzewam, że Złe Zło ze Złowa coś wykombinuje, że jednak nie?).

D

Stąd

Ach, Kirito po zalogowaniu się nie wylądował w mieście swojej rasy, tylko gdzieś w lesie. Niedaleko potrzebującej wsparcia Leafy. *tadam* (Nie, Kirito się nie zorientował, a nwet Yui podpowiedziała dlaczego tak się mogło stać).

+10 do growego realizmu

Seksizm!

Po ponad roku w ALO dziewczyna doskonale wiedziała, że graczy, których kręciło „polowanie na dziewczyny”, było całkiem sporo. Poczuła, że dostaje gęsiej skórki z obrzydzenia.

Jeśli gracz mówił obsceniczne rzeczy lub dotykał drugiego gracza w sposób niemający nic wspólnego z walką, to do administratorów natychmiast trafiało zawiadomienie o molestowaniu. Natomiast zabijanie samo w sobie – jako że stanowiłoby jeden z celów gry – było dozwolone. Istnieli nawet ludzie, którzy uważali, że mordowanie dziewczyn w VRMMO jest najlepszą rozrywką, jaką Internet ma do zaoferowania (s. 81-82).

I ja to zostawię bez komentarza, ale tutaj Kawaharze należą się punkty.

Kirito the Killer, czyli męcząca doskonałość powraca

E

Tumblr

Co zadziwiające – było lepiej. W drugim tomie Kirito, owszem, był rycerzem w lśniącej zbroi (bez zbroi), ale jednak czasem coś mu nie wyszło, chociaż głównie dlatego, że to inni nawalili, a nie on. W rozdziale pierwszym jest osłabiony, więc chociaż było blisko, to w zasadzie w starciu siostry nie pokonał. Ale po zalogowaniu do ALO wszystko się zmieniło – wrócił Kirito the Killer, którym jednym płynnym, nienaturalnie szybkim ruchem unieszkodliwia wrogów. Nawet się nie namęczy, nie spoci, nie będzie bał o swoje życie – nic.

Teraz, jak to pisze, przyszedł mi do głowy Himura Kenshin – doskonały szermierz, który na wojnie tyle napatrzył się na śmierć i ludzkie cierpienie, że porzucił zabijanie. Od nastania ery Meiji wędruje jako biedny ronin z mieczem, mającym ostrze nie po tej stronie co trzeba. No więc dlaczego Kenshin? Ponieważ to jest właśnie ten świetnie wyekspiony szermierz, z ogromnym doświadczeniem, wyczuciem i doskonałą techniką. Ale we wszystkich walkach, w które przyszło mu w mandze stoczyć – zawsze dawał przeciwnikom szansę, albo chociaż próbował udawać, że nie jest tak silny jak jest (jeśli to był przypadkowy zbir). A jeśli ten prawdziwy wróg, który w danym kawałku opowieści był „tym złym” – Kenshin namęczyć się musiał. Ponieważ przeciwnik stanowił wyzwanie, był w jakiś sposób nietuzinkowy, czy to zmieniony, czy doskonale wytrenowany, czy cokolwiek. W pewnym sensie, chociaż porzucił on drogę miecza, cały czas w jakiś sposób się rozwijał, również w kwestii władania bronią.

manga-hitokiri-battousai

Każda okazja do wklejenia Kenshina jest dobra. U nas wyszło 13. tomów tylko :(

Kirito – nie. Kirito jest doskonały taki, jaki jest. On się będzie uczył, jak poruszać się w świecie ALO, nauczy się magii (chyba?), której nie było w SAO, ale nie będzie się rozwijał – nie ma na to miejsca. A może się mylę (jeśli się nie mylę, nie mówicie mi tego).

sao3_okladka — kopia

Do zobaczenia w Rozdziale 3 naszej przygody z popisaną light novelką! Może nawet ogarnę zrobienie zdjęć stronom.

PS. Worpress dzisiaj tęczowy jest ^-^

Advertisements

6 thoughts on “Uwagi na marginesie: SAO #3 – Rozdział 2. Back in the game

  1. washuu pisze:

    Bo jest Kirito jest jak Terminator. Nie dość że wygrywa, to zawsze wraca. I Leafa miała szanse być taka fajna, gdyby nie okazało się że jednak incest… no nic, autor sam przyznał ze nie umie tworzyć postaci które nie miałyby czegoś wspólnego z Kirito, więc każda kobieta się w nim zakochuje. Miejmy nadzieję, ze ich mamuśka nigdy nie wróci do zabawy konsolą i nie dostanie większej roli ponad te swoje cztery zdania, bo wtedy zrobi się dopiero dziwnie.

    Polubione przez 1 osoba

    • Aninreh pisze:

      Aż poszłam sprawdzić, czy mama-Kirigaya nie zacznie grać i może też się zakocha w Kirito, ale nie. Punkty dla autora.
      Żeby się w Kirito nie zakochać trzeba być AI.

      Lubię to

  2. Akedeia pisze:

    Ja się już po pierwszym tomie w sumie przyzwyczaiłam do tego, że to Kirito zawsze jest na wierzchu we wszystkim, i nawet nie mówię o samym końcu walk. Taki urok overpowered MC, chociaż moim zdaniem można ten schemat zastosować bardzo fajnie, jak i bardzo nieumiejętnie (jak to robi Kawahara, to chyba nie muszę dodawać ^^). Z Leafą i tak nie jest tak źle jak z Asuną.
    Swoją drogą strasznie jestem ciekawa piątego tomu, bo widziałam dużo opinii, że właśnie trzecia gra jest jak na razie najlepsza z całego SAO. Szczególnie że na okładce piatego tomu (http://bit.ly/1Nyqb7I) Kirito wygląda tak łaaaadnie…

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      W ogóle bohater, który we wszystkim jest najlepszy jest strasznie trudny do prowadzenia – właśnie przez to, że wszystko powinno mu wychodzić. Patrz: Anita Blake Laurell K. Hamilton (albo nie patrz, bo tam do 6 tomu jest jakoś normalnie, a potem już nie :P)
      No, przede mną jeszcze tom 4., już zaczęłam, ale chyba muszę odpocząć od Kawaharyzmów :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s