Grunt to dobrze wymyślić świat – Larissa Ione „Rozkosz nieujarzmiona” (Demonica, tom 1)

Muszę przyznać się bez bicia – o tej książce chciałam napisać rok temu. Rozkosz nieujarzmioną Larissy Ione dostałam na święta od Teyi, w Sylwestra. Nowy rok 2015 zaczęłam rozpoczęłam od lektury przeuroczej, ale podłej powieści. Innymi słowy, jest to powieść, w której fabuła została podporządkowana jednemu celowi – wrzucaniu bohaterów do łóżka jak najczęściej tylko się da. Nie, moim mili, to nie jest lektura ambitna żadną miarą. Tak, jest idealna na dzień, w którym szare komórki odmawiają współpracy.

Rozkosz nieujarzmiona jest powieścią urban fantasy – osadzoną w naszym świecie, który razem z ludźmi zamieszkują demony, aniołowie oraz upadli aniołowie. Ci ostatni pojawiają się znacznie częściej niż ich wciąż służący Bogu. Podobne wymieszanie sprawiło, że niektórzy ludzie sformowali tajne stowarzyszenie, Aegis, mające zabijać żerujące na ludziach istoty. Większość społeczeństwa nie ma naturalnie pojęcia o tym, że podobna wojna podjazdowa ma miejsce tuż pod ich nosem. Co najważniejsze, demony nie są jedną wielką rasą, stanowią raczej rozbudowany, osobny lud, dzielący się na różne gatunki, posiadające właściwe sobie cechy, talenty, cechy, przekonania, tradycje oraz uprzedzenia. Rozkosz nieujrzamiona, choć powieścią jest podłą, zaprasza nas do naprawdę interesującego i skomplikowanego świata.

Główny Romeo powieści ma na imię Eidolon i jest demonem rasy Seminus, podobnie jak dla wszystkich przedstawicieli jego gatunku, tak i dla niego biologicznym sensem istnienia jest zapładnianie kobiet-demonic zawsze innego gatunku (Seminusy są tylko płci męskiej). Już na tym etapie widać wyraźnie, dlaczego Rozkosz nieujarzmiona otrzymała łatkę podłej. Dorzućmy jeszcze do tego Julię, przyszłą ukochaną. Tayla jest zabójczynią demonów z Aegis, nienawidzi ich szczerze i z całego serca. Na dodatek w dzieciństwie doznała traumy w wyniku której nie umie osiągnąć orgazmu. I to nie jest jej ostatni problem, ba, nawet próby wymykania się napalonemu na nią inkubowi nie są najważniejsze. Tak, mam świadomość jak brzmi samo przedstawienie postaci. Ale to naprawdę są nasi bohaterowie, którzy pomimo wszystko nie zostali wcale zredukowani do zwykłego, prostego popędu.

Eidolon prowadzi Podziemny Szpital, który zajmuje się problemami różnych demonów. Jest to pierwsza tego typu inicjatywa w historii mieszkańców Szeolu, ryzykowna i dość karkołomna. Przedstawiciele różnych demonicznych gatunków mają tendencję do rzucania się sobie do gardeł, jak i zabijania się. Przybytek Eidolona chroni specjalne, niezwykle skomplikowane zaklęcie karzące wszelką przemoc zanim ta zdąży się wydarzyć. Krótko mówiąc – jeśli ktoś chce komuś innemu przyłożyć, sam będzie cierpieć. W tej regule jest jeden wyjątek, mianowicie dwaj bracia Eidolona – chłopcy mogą się bić i okładać do woli. Obaj są również współzałożycielami Szpitala. Shade pracuje w nim jako paramedyk, a Wraith jako zbieracz antycznych artefaktów. Ten ostatni przez ten i kolejny tom odgrywa rolę straumatyzowanego, zbuntowanego i nic-mnie-nie-obchodzącego braciszka. Całą trójka ma różne matki, co daje im różne zdolności właściwe gatunkom ich rodzicielek. Eidolon wychował się wśród demonów Judica, demonicznych sędziów, ma silne poczucie sprawiedliwości oraz nieuchronności kary. Generalnie rzecz ujmując jest postacią, która zaprzecza całemu ludzkiemu wyobrażeniu o demonach. Ponadto chłopcy mają też dary odziedziczone ze strony ojca, każdy inny. Eidolon może regulować procesami zachodzącymi w ciele kobiety, aby ułatwić i przyspieszyć zapłodnienie. W którymś momencie jednak swojego życia postanowił wypróbować go w zupełnie innym celu – do leczenia. I tak oto powstał Podziemy Szpital, do którego pewnego dnia przez przypadek trafia Tayla, wojowniczka Aegis.

Na wszelki wypadek powtórzę – do szpitala dla demonów przywieziono zabójczynię demonów. Przywiózł ją zresztą Shade. Otrzymaliśmy więc ciekawy i potencjalnie wybuchowy koktajl bohaterów, osadzony w miejscu, gdzie nie będą się mogli pozabijać. Po tym, jak Eidolon poskładał Taylę do kupy, oboje lądują pod ścianą i uprawiają seks, który niestety dla niej nie kończy się niczym przyjemnym (pamiętajcie, zaburzenia orgazmu). Nasz główny Seminus zapałał do zabójczyni ogromną obsesją już od pierwszych stron powieści. Scen erotycznych w Rozkoszy jest sporo, większość napisana sprawnie i nie ogólnikowo, co uprawnia nas również do przylepienia książce Ione łatki „seksowiska” (polecam, niezwykle przydatna kategoria do opisu niektórych powieści). Urocze jest to, że w tym przypadku owy seks jest niezwykle frustrujący dla inkuba, który bardzo chce i bardzo nie może zadowolić Tayli, nawet mając do swojej dyspozycji działające jak afrodyzjak własne nasienie (a jak!).

Innym zasługującym na uwagę aspektem Rozkoszy jest fabuła, nie tylko dlatego, że w porównaniu do większości podłych książek takich luksusów nie uświadczymy. Przede wszystkim Ione miała pomysł na to, jak zbudować naprawdę ciekawą opowieść – opierając się trochę o schemat Romeo i Julii w miejsce zwaśnionych rodów wstawiła demony i Aegis. Jako czytelnicy otrzymaliśmy kochanków, którzy powinni się nienawidzić, ale wbrew wszelkim rasowym oraz gatunkowym przeciwnościom znajdują drogę do swoich uczuć (i nie tylko). A przy tym mamy do czynienia z książką pełną akcji, a nie klasycznym romansem/erotyką – Eidolon z Taylą będą musieli zmierzyć się z niebezpieczeństwem, grożącym obu ich rasom. Zaskakująco, trzyma się ono nawet kupy, został również dobrze dopasowane do świata. Wydarzenia pierwszego tomu serii prowadzą do kolejnych, choć i dla następnych tomów najważniejsze będzie seks. Wszystkie one są związane z tytułem serii – Demonicą, czyli demonicznym odpowiednikiem ludzkiej biblii. Ale, to jest już temat na ewentualną notkę o tomie trzecim.

1

Rozkosz nieujarzmioną możemy czytać po polsku dzięki uprzejmości wydawnictwa Papierowy Księżyc. Niestety, podobnie jak w przypadku wielu innych powieści spod znaku seksowiska, tak i ta nie otrzymała porządnej redakcji. Taki dodatkowy bonus rozśmieszający.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s