Nie wszystko złoto, co goła klata

Umówmy się – są takie filmy, które po pierwsze są ewidentnie stworzone dla dziewczynek, a po drugie ogląda się je dla aktora, a nie dla fabuły. Dla mnie oczywistą rzeczą jest, że ludzie oglądają różne rzeczy po różne cosie albo z różnych powodów. Ot, żeby popatrzeć sobie na ślicznie zbudowanych aktorów (Vin Disel), albo sięgają po produkcje, których normalnie nie lubią, ale na przykład gra tam ktoś, kogo filmografię się właśnie ogląda (Joseph Gordon-Levitt) albo występuje w nich ulubiony muzyk (Miyavi w Unbroken). Albo, o zgrozo, chcemy się odprężyć na czymś wystarczająco prostym i głupiutkim, gdy jesteśmy zestresowani (Avatar: The Last Airbender) albo chcemy zresetować mózg (50 twarzy Greya*).

Okazuje się jednak, że nie wszyscy taki stan rzeczy akceptują, i gdy opowiadam z wielką werwą o wspaniale kiczowatych produkcjach (zazwyczaj Babylon AD), to patrzą się na mnie, jakbym się urwała z choinki. Fakt, najczęściej z takim zaangażowaniem opowiadam o romansach historycznych, w których idiotyczne zagrania są nie raz powodem, dla którego w ogóle się po nie sięga. Podobnie trudno było mi wytłumaczyć, dlaczego z taką radością popędziłam do kina, kiedy tylko na ekrany weszła trzecia odsłona Riddicka (pod tytułem Riddick, tak dla niepoznaki), ani dlaczego z tak wielką miłością przytulałam do piersi dostany na mikołajki plakat z tegoż filmu. To zadziwiające, jak trudno jest się nam przyznać do tego, że czasem oglądamy czy czytamy teksty kultury nie dlatego, że są ambitne, trudne czy artystyczne, ale dlatego, że są po prostu rozrywką. Z kilku rozmów wyniosłam również jeszcze jedną refleksję – mam świetne mechanizmy pomijania niektórych wątków oraz ich wypierania z pamięci. Zaraz Wam opowiem, czym to się objawia.

Pójdźmy jednak chronologicznie.

Dracula 2000 - 2

Dracula 2000 (2000)

Widziałam w kinie, zakochałam się po uszy w tym Draculi (Garard Butler). Muszę też przyznać, że to był ten film, który rozkochał mnie w wampirach (wcale nie przez Draculę Coppoli, choć Oldman w welurze i z koronkami zdecydowanie spaczył mi poczucie estetyki). Ma doskonale prostą, romansową fabułę, z tajemniczym, mrocznym prawampirem poszukującym miłości. Sami rozumiecie, trudno nie oddać serca podobnej produkcji, zwłaszcza, jeśli po scenie kręci się jeszcze Johnny Lee Miller (kocham za Hakerów, nie poradzę), a scena łóżkowa odbywa się pod sufitem.

Czy ja wspominałam, o mrocznej scenie wampirycznego seksu pod sufitem? (Gdzie moja kopia? Muszę obejrzeć jeszcze raz!)

Królowa potępionych - 2

Królowa potępionych (2002)

Czy w tym filmie było coś ponad świetny soundtrack, skórzane spodnie Lestata (Stuart Townsend) i fantastycznie ucharakteryzowanej Akashy (Aaliyah)? Bo jeśli tak – to ja nie pamiętam, a obejrzałam Królową potępionych kilka razy. To nie jest film dobry, przeciętny szybciej, ale należy do tej kategorii dobrych, rozrywkowych produkcji, do których doskonale pasuje popcorn i pełny pokój lubujących się w komentarzach znajomych. Jeśli miałabym Wam opowiedzieć, o czym jest ten film, pewnie bardzo rozminęłabym się z prawdą. Nie polecam oglądania Królowej jako kontynuacji Wywiadu z wampirem, choć w teorii tym właśnie miała być, za to doskonale sprawdza się jako ta tygodnia dawka hollywoodzkiej pulpy, pełnej ładnych ludzi bardziej lub mniej ubranych.

Babylon AD - 2

Babylon AD (2008)

To jeden z dziwniejszych filmów, które miałam okazję oglądać, zupełnie zdębieć, ale w zasadzie pokochać. Za tym ostatnim przyczyna jest prosta – w głównej roli wystąpił Vin Disel, a ja mu serce oddałam po pierwszym mruczeniu i nie udaję, że jestem w najmniejszym stopniu obiektywna. Ale, Babylon AD – produkcja science fiction, gdzieś w dalekiej przyszłości, gdzie rozwaliliśmy już większość ekosystemu i wciąż mamy zakusy na stworzenie religii doskonałej. Nasz główny bohater ma eskortować dziewczę, które jest cudownym dzieckiem i prawdopodobnie przyszłym bogiem, a walczą o nią dwa religijne ruchy (które ją stworzyły, bo w sumie to tak-jakby-robot/człowiek pełen nanobotów). Nasze dziewczę zakochuje się w głównym bohaterze, patrzą sobie głęboko w oczy, po czym ona zachodzi w ciążę (nie żartuję). A jakieś 40 minut przed końcem filmu ona i on umierają. Ale nie naprawdę. To ma trochę więcej sensu, gdy Babylon AD się ogląda, ale niewiele więcej. Reżyser powiedział, że ostateczny efekt, który otrzymaliśmy w postaci bardzo konfudującej (ale ładnej wizualnie) produkcji jest wynikiem sporej ingerencji studia filmowego i właściwie miało wyglądać inaczej.

Ale, sami rozumiecie, Vin Disel ma obowiązkową scenę w samym ręczniku, więc jest impreza.

Wolverine - 2

Wolverine: Geneza (2009)

Kolejna produkcja, która jak dla mnie skończyła się oglądaniem tunelowym – dość powiedzieć, ja pamiętam z tego filmu dwie rzeczy, głównie pośladki Jackmana na tle wodospadu. Jak wspominałam, czasami zdolność wypierania albo niedostrzegania pewnych aspektów filmów (nawet tak kluczowych jak fabuła albo jej brak), możne się bardzo przydać. Był jakiś brat, coś dziwnego zrobiono z Reynoldsem no i drwale. Byli drwale. Widziałam Wolverine’a dwa razy, jak widać – niewiele mi to pomogło, wciąż nie wiem, co się tam właściwie dzieje. Ale próbowałam.

Drugą rzeczą, którą pamiętam z tego filmu ale aktywnie wypieram, że to nie stąd jest Gambit (Taylor Kitsch), dokładnie ten, którego chcę z powrotem (bardzo bojkotuję casting Tatuuma).

Tarzan - 2

Tarzan: Legenda (2016)

Film, który obejrzałam dlatego, że przyjaciółka chciała. Uroczo głupiutki i zabawny, jeśli tylko nie macie ochoty rzucać w ekran butami za podejście białego człowieka do Afryki. Ale, odkładając na bok analizę krytyczną, zwróćmy uwagę na coś zgoła innego – ponownie na casting. W roli dziecka dżungli wystąpił Wiking zwany Alexandrem Skarsgårdem, któremu nie pozwolono normalnie się odżywiać w trakcie zdjęć, na co nie omieszkał narzekać. Pozostali odtwórcy ról mieszkańców Konga zostali chyba odnalezieni w siłowniach.

Pal sześć fabułę, strasznie przyjemnie się na Tarzana patrzy.

 

Wypracowanie sobie takie pstryczka włączającego i wyłączającego marudnego krytyka się przydaje, gdy potrzebujemy film nie tyle przeżyć, co po prostu na niego popatrzeć. Takie produkcje doskonale nadają się do relaksowania, jeśli tylko potrafimy nie rzucać w ekran poduszkami czy innymi znajdującymi się pod rękami przedmiotami, targani frustracją galopującego braku sensu czy głupoty. Tytuł tego wpisu też nie jest przypadkowy – ponieważ gołe klaty (albo wyeksponowane pośladki) są tym elementem, który film miał nam sprzedać. To trochę tak jak z nagą klatą Thora w Thorze 2, gdzie twórcy wyraźnie puścili oczko do swojej żeńskiej widowni. W Tarzanie nikt się nie krył z tym, że dokładnie wiedzą, kto zdominuje publiczność. W Draculi 2000 i Królowej potępionych postawiono na nastrój, przesadę, estetykę dzisiaj już właściwie charakterystyczną dla wampirzych paranormal romance.

I naprawdę nie ma nic złego w tym, żeby czasem obejrzeć sobie coś prostego, bezsensownego, ale ładnego.

Wiem, że dziś nie jest ambitnie, komiksowo ani w ogóle nijak – ale mam wielki, galopujący kryzys związany z pisaniem, który od tygodni nie chce sobie pójść.

 

*Serio polecam, robi doskonałą papkę z mózgu.

Reklamy

4 thoughts on “Nie wszystko złoto, co goła klata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s