Wokół trzeciego, nadmorskiego „Crime Fiction”

Muszę przyznać się od razu, że siadałam do tej notki kilka razy i wciąż miałam problem z dokładnym ułożeniem tego, co chciałabym wam opowiedzieć o Crime Fiction Here and There: Time and Space. Konferencja ta odbyła się między 13 i 15 października tego roku w Gdańsku. Dlatego zamiast opowiadać co się działo, jak i że w ogóle to fajnie było, pozwolę sobie podzielić się z wami pewną myślą, która nie daje mi spokoju od zamknięcia obrad.

cf2016-1

W tym roku mordowano na Prawie i Administracji (och, jakże to pasuje do tej konferencji!). Zdjęcie Kodamy

Na poprzedniej edycji czułam się wyśmienicie, wystąpienia były interesujące, a atmosfera wręcz wspaniała, dlatego bardzo zależało mi na tym, aby i w tym roku poprzebywać trochę wśród fascynatów fikcyjnych zbrodni. Spodziewałam się trochę takiej geekowej konferencji, podobnej do fan studies, tyle że zakręconej wokół kryminałów. Przyznaję od razu, że nie byłam na całości – wiecie jak to jest, jeśli wydarzenie odbywa się w miejscu, w którym mieszkacie o wiele częściej wykorzystuje się okazję, aby coś przy okazji załatwić (dziekanat, rektorat etc.) i łatwiej zaspać (choć z tym nigdy nie mam problemu). Tak więc – starałam się, ale wynik był różny. Panele, na które dotarłam, były ciekawe – niektóre mnie osobiście wciągnęły bardziej, a niektóre mniej. Z radością odkryłam, że wbrew zapowiedziom programowym było nawet sporo paperów poświęconych nie tyle powieściom, co również filmom i serialom, choć w przypadku tych drugich zadziwiająco królowało The Wire. A także jedna, samotna poświęcona grze Heavy Rain. A moje fanowskie serduszko ucieszyło się niezwykle na widok prezentacji, w której pojawił się i Star Trek, i Babylon 5, a to wszystko w kontekście wędrującego w czasie i przestrzeni Kuby Rozpruwacza. Drugiego dnia pojawiła się również prezentacja o The Fall, ale niestety ktoś zaspał i było mu smutno z tego powodu do końca konferencji. Za to odbiłam to sobie słuchając o Veronice Mars, której ostatnia ekranizacja wiążę się z pozyskaniem funduszy poprzez kickstartera.

cf2016-4

Wywiad z Wampirem przeprowadział Arco von Ieperen

Patrząc jednak na ogół zgłoszonych tematów w oczy rzuca się jednak nieobecność alternatyw dla tradycyjnie rozumianego kryminału jako powieści, a i to na dodatek „czystej” gatunkowo (jeśli cokolwiek może być w pełni czystą realizacją jednego gatunku). Nie zrozumcie mnie źle – oczywiście, że program konferencji (jak i konwentów, swoją drogą) tworzą jedynie nadesłane zgłoszenia, pomijając odrzucone propozycje, które z takich lub innych powodów nie obroniły się w procesie selekcji. To, o czym można było zatem posłuchać w Gdańsku, to były te propozycje, które naukowcom zajmującym się kryminałem wydały się ciekawe, fascynujące albo stanowiły część ich prowadzonych badań. Pytanie jednak brzmi, gdzie schowały się wszystkie inne realizacje kryminałów? Gdzie analizy seriali mniej ambitnych, a czasem nawet wybitnie nieambitnych, jak choćby Pretty Little Liars? Ja rozumiem, że nie każdy jest w stanie przez te sezony przebrnąć, bo to jest wyzwanie, ale jednak mówimy tutaj o tekstach nośnych, znanych, kształtujących gusta, postawy, ale również oczekiwania względem historii kryminalnych.

pll

Pretty Little Liars z czołówki sezonu pierwszego

Możecie oczywiście się ze mną tutaj spierać, że być może w tych popularnych serialach, grach czy filmach nie ma zagadnień istotnych związanych z czasem i przestrzenią, głównym tematem tegorocznego Crime Fiction. I mielibyście prawdopodobnie rację, zwłaszcza w przypadku PLL, jeśli potraktujemy ową myśl przewodnią w kategoriach konkretnych, a nie na przykład przenośnych. I ja się oczywiście teraz mądrzę po fakcie, ale uderzyło mnie w pewnym momencie to, że analizie poddawane są teksty, ale już prawie w ogóle nie pojawiały się konteksty związane z czytaniem lub odbiorem (ewentualnie ominęły mnie te panele, damn it). Marzy mi się, aby ktoś zastanowił się nad tym, jak oglądane są Kości, też przecież serial kryminalny, na dodatek powstały na podstawie książek Kathy Reichs, sądowej antropolożki, w kontekście tego kto go ogląda (możemy wtedy mówić o przestrzeni na przykład kobiecego odbioru danego tekstu) albo w jakich sytuacjach (wymiar czasowości). Ale również dobrze można by się pokusić o bliższe zbadanie Minority Report, wspaniałego serialowego projektu, który szybko zmienił się w podobny innym procedural w ubraniu science fiction, zwłaszcza, że można by tę produkcję porównać do filmu i powieści. Podejrzeć, jak sposób adaptacji i czas jej wykonania wpłynął na treść, problemy, sukces czy fiasko.

(Gdzie były te wszystkie pomysły, jak pisałam abstrakt…? No gdzie?!)

cf2016-3

Bardzo ciekawy paper o tym, jak kryminały mogą pomóc nam zrozumieć wydarzenia ze Stanów Zjednoczonych – to, co wydarzyło się w Ferguson oraz całą akcję #BlackLivesMatter

O nieobecności tekstów z mainstreamu kultury popularnej w naukowych pismach rozmawia się w kręgach akademickich dość często. W maju w czasie konferencji serialowej również została ta kwestia podniesiona – dlaczego nie zajmujemy się tym, co ludzie czytają, oglądają, co dociera do szerokiej grupy odbiorców? Fakt, że niejednokrotnie badanie niektórych z tych tekstów wymagałoby wręcz żelaznych nerwów i kilku sesji terapeutycznych, ale przecież, jak już pisałam, to są właśnie te teksty, które kształtują oczekiwania czytelników względem tego, co chcą czytać. Oczywiście ci, którzy zajmują się kulturą popularną, wciąż i wciąż w swoich badawczych ośrodkach muszą się tłumaczyć, dlaczego interesują ich takie głupotki, a nie zajmą się choćby Orzeszkową. Rzadko kto ma szczęście, że nie musi. Bo przecież po co komu komiksy, gry czy fani. To się zmienia, ale wolno.

Ale, pomimo moich marudzeń, Crime Fiction 3 było konferencją dobrą, na wysokim poziomie naukowym, choć średnio geekowym, zwłaszcza w porównaniu z poprzednią odsłoną. Poznałam kilka ciepłych, serdecznych osób, z którymi spędziłam mile przerwy, inne zobaczyłam po dłuższym i krótszym okresie niewidzenia. A konferencje, jak mawiał jeden z moich wykładowców na psychologii, służą w końcu nie tyle prezentowaniu wyników badań, co usieciowianiu. Doskonale też poznać różne punkty widzenia, podejścia czy nawet zagadnienia, na których zgłębienie dotychczas nie miało się aż tyle czasu.

To były dobre trzy dni, tyle wam powiem.

Program konferencji, jeśli jesteście ciekawi, możecie znaleźć tutaj.

Lista ku pamięci

Do przeczytania:

  1. Anya Lipska – seria Kiszka and Kershaw (koniecznie); po polsku jeden tom nakładem Czwartej Strony
  2. Pierre Lemaitre – seria Verhœven; po polsku 3 tomy od Muzy
  3. China Miéville – The City & The City; polski tytuł: Miasto i miasto
  4. Jens Lapidus – Stockholm Noir; polskie wydanie przez W.A.B.

Do obejrzenia:

  1. Happy Valley (BBC)

Do sprawdzenia:

  1. Australijskie kryminały spod znaku tart noir

 

PS. Crime Fiction to jedna z najlepszych konferencji tak pod względem organizacyjnym, jak i opieki nad uczestnikami obrad. Naprawdę – przyjeżdżając do obcego miasta, a w tym wypadku również obcego kraju można czuć się zdezorientowanym i zagubionym, czemu z całych sił starały się zaradzić organizatorki wysyłając maile informacyjne oraz podając do siebie numery telefonów na wypadek sytuacji nagłych. W trakcie samych obrad o wszystko można było zapytać konferencyjnych gżdaczy.

PS 2. Ta notka to wersja 2.0, pierwszą zjadł Word, który uznał za stosowne nie zapisać pliku pomimo zapisywania go (voodoo).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s