Całkiem fantastyczne życie po katastrofie, czyli pierwszy tom LN „Log Horizon”

Co byście zrobili, gdybyście pewnego dnia po prostu obudzili się w rzeczywistości przypominającej waszą ulubioną grę? Zostali uwięzieni w postapokaliptycznym świecie, dotychczas zwiedzanym przez monitor i klikanie, a teraz nagle przemierzanym na nogach? Zapewne bylibyście zdezorientowani, zagubieni, być może załamani, ale przede wszystkim zadawalibyście sobie jedno, najważniejsze na świecie pytanie: jakim cudem? Nie inaczej czują się bohaterowie Log Horizon, których najnowszy dodatek do gry – pozornie zwykły, najzwyklejszy – przeniósł do wnętrza fantastycznego MMORPG Elder Tale.

Pośród przypadkowych migrantów znalazł się Shiroe, Zaklinacz o najwyższym levelu i niezwykle przenikliwym umyśle. Choć w dniu Katastrofy i jemu życie wywróciło się do góry nogami – nie poddał się rozpaczy, ważniejsze dla przeżycia było zebranie jak największej ilości informacji dotyczących aktualnej sytuacji. A przede wszystkim – rządzących znienacka rzeczywistym światem gry reguł oraz fizyki. I tak w nowej rzeczywistości wciąż mógł wywołać menu gry, jeśli tylko dobrze się skoncentrował, a jego zaklęcia i techniki wciąż działały. Na szczęście nie mógł ostatecznie umrzeć, ale, co gorsza, tak samo nie mógł się wylogować.

Shiroe przyjął prostą, acz skuteczną taktykę – przetrwać, zebrać jak najwięcej informacji, poszukać w nich wyjścia. Wraz z dwójką przyjaciół – Naotsugu, Obrońcą, oraz Akatsuki, Zabójczynią – sprawdza więc możliwości nowych ciał, dotychczas należących do awatarów, i swoją gotowość do zabijania teraz już realnie wyglądających (i pachnących) potworów. Przede wszystkim jednak jako drużyna uczą się nawyków, manieryzmów oraz zdolności charakterystycznych dla ich profesji przeniesionych na wprost z gry do nowej rzeczywistości. Trenują i uczą się tego, co może w przyszłości zadecydować o ich zwycięstwie w starciach z silnymi potworami. Jeśli Shiroe się nie myli, to w niedługim czasie nie one będą dla nich największym zagrożeniem.

log-horizon-1

Tym razem do urzeczywistnionego w świata MMORPG czytelników light novel zaprasza StudioJG. Podróż ta jak na razie będzie liczyła dziesięć tomów, może się jednak okazać dłuższa, gdyż Mamare Touno wciąż pracuje nad kolejnymi częściami. Ciekawi i znający japoński mogą sami czytać kolejne części na stronie internetowej. Z moich wyliczeń wynika, że Log Horizon Mamare Touno z ilustracjami Kazuhiro Hary to szósta light novel, która zawitała na naszym rynku i druga poświęcona grom typu RPG. Tak więc porównania do Sword Art Online Reikiego Kawahary narzucają się same. Podobnie jak w SAO, tak i tutaj gracze zostają uwięzieni w cyfrowym świecie, jednak tym razem samemu wydarzeniu – jak na razie – towarzyszy więcej niewiadomych, a mechanizm wciągnięcia przypomina raczej magię niż celowe działanie producentów. Jednak i tak w tym porównaniu Log Horizon wypada dużo lepiej.

Chociaż pierwszy tom – Początki innego świata – dopiero wprowadza nas w pełną przygód historię, przedstawiając rządzące Elder Tale prawa oraz zależności, dość szybko wciąga w swój świat. Dobrą strategią narracyjną w tym przypadku okazało się nakazanie bohaterom powolnego zdobywania informacji o nowej rzeczywistości. Dzięki temu nie wiedzą oni wiele o swojej sytuacji i odkrywają jej tajniki razem z czytelnikiem. Ich niedoskonałość jest zdecydowanie odświeżająca po popisach Kirito w SAO.

Z drugiej jednak strony Touno nie uniknął tak zwanego info dumpu w kwestii wyjaśniania mechanizmów gry, czyli skondensowanego przedstawienia wszystkich najważniejszych informacji bez większego wplatania ich w fabułę. Jeśli jednorazowe zarzucenie szczegółami da się jeszcze jakoś przełknąć, to jego powtarzanie, również w kontekście treści, jest już nieco irytujące. To pokłosie systemu publikowania kolejnych części – w odcinkach i na stronie internetowej. Odcinkowość rządzi się swoimi prawami, oczywiście, ale szkoda, że japońska redakcja nie zdecydowała się na usunięcie tegoż mankamentu.

Od strony technicznej wydania – no cóż, są drobne wpadki. Przecinki zamiast kropek, trochę kulejąca miejscami interpunkcja, sporadyczne brakujące spacje. Poniekąd wynagradza to trochę ciekawie przygotowany od strony graficznej skład, wykorzystujący w pełni dolną paginę. Ilustracje Hary są estetyczne, nieprzesadnie naerotyzowane (dla odmiany) i dobrze wyglądają w druku. Tłumaczenie jest dobre, choć miejscami można odnieść wrażenie, że w niektórych miejscach dość zastanawiające; na przykład NPC występują najczęściej jako bohaterowie niezależni, co samo w sobie błędem nie jest, ale na tle pozostałego growego żargonu wygląda dość dziwnie. Z kolei na końcu tomu znajdziemy spis wszystkich głównych i pobocznych profesji Elder Tale – a jeśli dobrze się w nie wczytamy w trakcie lektury, zauważymy coś zdumiewającego – mianowicie brak pojawiającego się co pewien czas w powieści „Zawadiaki”. A to już dość spore przeoczenie.

Log Horizon to naprawdę sympatyczna powieść – napisana lekko, bez zbytniego idolizowania bohaterów, z przygodami, w których pozytywny koniec możemy miejscami nawet lekko zwątpić. Czyta się szybko i przyjemnie, jest świetna w podróży. Ale ma jedną, podstawową wadę – strasznie chce się po nim zagrać w jakieś MMORPG. Albo czytać dalej.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

4 thoughts on “Całkiem fantastyczne życie po katastrofie, czyli pierwszy tom LN „Log Horizon”

  1. frydzia pisze:

    Ja tam jakoś nie mogę się przekonać do tego typu tematyki. Zaczęłam oglądać Overlord, ale nie siadło mi, widziałam DanMachi (z tym, że tam nie ma motywu przeniesienia z naszego świata) i Hai to Gensou no Grimgar, które bardzo mi się podobało, ale ono chyba się wyłamuje ze schematu i bardziej niż na przygodzie czy poznawaniu świata MMORPG skupia się na sferze obyczajowej (czy jak to tam zwać).
    Fajnie, że wychodzą u nas LN-ki, ale mam wrażenie, że taka tematyka je zdominowała ;) Jest w końcu SAO, Log Horizon, Overlord, No Game No Life, będzie jeszcze Re:Zero…

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      Co fakt, to fakt – większość z nich dotyczy MMORPG i jasne, niech wychodzą, ale przydałoby się jakieś zróżnicowanie w ofercie. Mnie by bardzo ucieszyło wydanie Mirage of Blaze, ale Kotori na razie zastrzegało, że BL LN wydawać nie będzie :<

      Lubię to

      • frydzia pisze:

        Nie siedzę w LNkach, więc swoich typów nie mam. Jedyną, która wzbudziła moje zainteresowanie i grzebałam za nią w internetach, było Full Metal Panic, bo do całej serii mam ogromny sentyment :)
        Kotori prędzej czy później zmieni zdanie (wszak jeszcze niedawno nie było mowy, by którekolwiek wydawnictwo pomyślało o novelkach, a teraz mają je w ofercie prawie wszystkie), więc trzymam kciuki.

        Polubione przez 1 osoba

        • Aninreh pisze:

          Mirage of Blaze ma anime OVA – w necie też jest tłumaczenie, ale jakoś nie mogę się do niego zabrać wciąż :<
          Zobaczymy co przyniesie wydawnicza przyszłość, manhw wydawać nasi wyjadacze też nie chcieli, a tu proszę ;)

          Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s