Nadzorca i Szubiennik w jednym stali domku, czyli nowa manga od Kisaragiego Hirotaki „Hanger. Szubiennik”

Hanger. Szubiennik to druga manga Kisaragiego Hirotaki, która ukazała się na polskim rynku, po raz kolejny dzięki staraniom Kotori. Tym razem przeniesiemy się w przyszłość, do roku 107 nowej ery, do Neo-Tokio, w którym ludzie porzucili religijność oraz związaną z nią moralność, wybierając ulepszenia ciała możliwe dzięki rozwojowi nanotechnologii. Niestety, pęd ku byciu coraz lepszym, coraz mądrzejszym i silniejszym wcale nie zmienił oblicza świata, a doprowadził do powstania nowego zagrożenia: przestępców, mogących dokonywać niewyobrażalnych wcześniej zbrodni. I tak, proszę państwa, to wciąż jest manga boys’ love – z fabułą i ciekawie skonstruowanym światem.

hanger-2

Jednocześnie jest to manga, o której za wiele na tym etapie trudno powiedzieć – po pierwszym tomie Hangera po prostu widać, że stanowi wstęp do większej opowieści, być może nawet całej serii, jeśli zdobędzie odpowiednią popularność. Jak na razie na japońskim rynku druga część Szubiennika w wersji tomikowej jeszcze się nie ukazała, ale, jak wskazuje internet, kolejne rozdziały wciąż ukazują się na łamach Rutile (Gentosha). Spróbujmy jednak przyjrzeć się najnowszej propozycji Kotori.

Hajime Tsukumo ma ogromne długi, które zaciągał na leczenie ciężko chorej matki. Dlatego nie bardzo ma jak wybrzydzać w kwestii pracy, zwłaszcza takiej, która przyszła do niego sama i oferuje ogromne premie oraz profity. Jakoś będzie musiał również przełknąć fakt, że będzie musiał pracować w otoczonym złą sławą Czwartej Dywizji Służby Bezpieczeństwa, mając za partnera ulepszonego nanobotami przestępcę skazanego na pięćset dwanaście lat imieniem Zero-Jeden. Przestępcę, który nie pamięta niczego ze swojej przeszłości i zdecydowanie nie ma zamiaru pracować z tak niedoświadczonym Nadzorcą, którego właśnie przeniesiono z… drogówki. Nie wiemy, dlaczego komendant jednostki zdecydował się wybrać Tsukumo, ale manga dość szybko daje nam wskazówkę, choć na dokładniejsze wyjaśnienia będziemy musieli jeszcze w tej kwestii poczekać.

Szubiennicy to przestępcy, którzy dopuścili się krwawych i spektakularnych zbrodni, ale dzięki posiadanym usprawnieniom dostali szansę od rządu na skrócenie wyroku w zamian za pomoc w łapaniu podobnych sobie. Zależnie od rangi takiego zatrzymania mogą otrzymać albo odpowiednią ilość lat odjętą od wyroku albo pieniądze. Gdyby odsiadywali wyrok w więzieniu, zostaliby poddani przymusowym i restrykcyjnym kuracjom odwykom nierzadko kończącym się popadnięciem w szaleństwo skazanego – nanoboty, podawane w substancji zwanej superbiotykami, są silnie uzależniające i działają jak narkotyki. Zasada współpracy jest dość prosta – każde z nich nosi jedną z dwóch połączonych ze sobą bransolet-okowów i jeśli oddalą się od siebie na dystans większy niż zaprogramowany lub sama bransoleta ulegnie zniszczeniu w mózgu Szubiennika zostaną aktywowane nanoboty, które owy organ usmażą. W czasie, gdy oboje nie są na służbie, Szubiennik przebywa w specjalnie zabezpieczonej celi, a Nadzorca żyje własnym życiem. Świat Hangera nie należy do najprostszych, pozwala za to mangace na rysowanie efektowych i łamiących fizykę scen walk, a tych jest wręcz idealna liczba w całym tomie, są jasne, wyraźne, z zachowaniem sensu ich fabularnego pojawienia się.

hanger-1

Narracja pierwszego tomu skupia się raczej na traumatycznych przeżyciach Zero-Jeden i powoli kształtującej się relacji pomiędzy nim a Hajime, która, jak wiemy z czystej przynależności gatunkowej – jest po prostu nieunikniona. Sporo uwagi poświęcone zostanie również drugiej parze, Hibikiemu (Nadzorcy) i Hashimie (Szubiennikowi), prowadzonej na razie jako zaciekła konkurencja w wyścigu o jak największą ilość aresztowań wobec naszych protagonistów. Jednakże, pomimo dość skomplikowanej konstrukcji świata oraz bardziej ambitnej fabuły, Kisaragi snuje swoją opowieść lekko i przyjemnie, a także, co może irytować w przypadku historii z rysem kryminalnym – dość naiwnie i skrótowo. Hajime i Zero-Jeden to duet do zadań specjalnych, który może również, jak każdy inny przedstawiciel prawa, ścigać innych przestępców i w ten sposób skracać wyrok Szubiennika. Dlatego też w tym tomie, liczącym sobie siedem rozdziałów podzielonych na ledwie sto siedemdziesiąt siedem stron, trzy istotne kryminalne zagadki, owszem, jak się okaże, będą one połączone, jednakże niepokoi w ich przypadku coś innego – mianowicie tempo, w jakim Hajime je rozwiązuje. Szkoda, wielka szkoda, że mangaka nie pokusił się o trochę bardziej ambitne podejście do historii, zamiast wybrania skrótów podyktowanych koniecznością spełnienia wymogów romansowych. Z drugiej strony może tylko mnie się marzy więcej tytułów pokroju NightS czy Złamanych Skrzydeł. A z trzeciej – zobaczymy, co będzie dalej.

Pomimo tego jednak, że mamy do czynienia z boys’ love – na jakiekolwiek bardziej śmiałe sceny pomiędzy Zero-Jeden a Hajime musimy poczekać. Gdyż, na szczęście, w kwestii rozwoju relacji miłosnej, skrótów Kisaragi nie robi. W końcu obaj dopiero się poznali, potrzebują trochę przestrzeni, aby się poznać, a przede wszystkim – nadbudować czytelnicze oczekiwania względem tego związku. I to jest zdecydowanym plusem Hangera, jak i powoli budowana w tle intryga, w której centrum wydaje się tkwić Tsukumo. Muszę przyznać, że strasznie cierpię z powodu tego, że na drugi tom wciąż musimy czekać – ponieważ bardzo, bardzo chciałabym wiedzieć, o co chodzi. Mam kilka teorii i pozostaje mi trzymać kciuki, aby wydawnictwo pozostawiło mangace dość czasu na rozwinięcie swojego planu.

Hanger to manga utrzymana w dość charakterystycznym dla Hirotaki Kisaragiego stylu – bohaterowie połączeni w pary muszą mierzyć się z trudnościami, w trakcie czego nawiązuje się pomiędzy nimi więź miłosna czy erotyczna. Całość opowiedziana jest sprawnie, acz lekko i skrótowo. Ale chyba nie można mieć w kryminałach wszystkiego. Wiecie, dobrze skonstruowany tekst kryminalny, zwłaszcza współczesny, powinien mieć: dobrą zagadkę, ciekawie skonstruowanych bohaterów i przyzwoity wątek miłosno-romansowy, ostatni wynika z pierwszego, gdy emocje i strach zaczynają wzrastać, ludzie mają tendencję do przywiązywania się do siebie. Niestety, znalezienie takiego tekstu, który te wszystkie trzy elementy miałby opracowane dobrze, jest trudne, jeśli nie niemożliwe. Najczęściej kuleje romans. W przypadku Hangera mogę was jednak z góry zapewnić – opierając się o inne prace Kisaragiego – że tutaj romans będzie taki, jak powinien. Pytanie, co się stanie z pozostałymi dwoma elementami.

Reklamy

One thought on “Nadzorca i Szubiennik w jednym stali domku, czyli nowa manga od Kisaragiego Hirotaki „Hanger. Szubiennik”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s