Konsekwencje kosza, czyli „Strażnik domu Momochi” #6

W życiu każdej nastolatki przychodzi ten moment, gdy zbierze się na odwagę, aby wyznać swoje uczucia chłopcu, do którego wzdycha od długiego czasu. Himari długo zajęło, zanim wreszcie zdecydowała się sama, bez pomocy magicznych przedmiotów, powiedzieć Aoiemu, co naprawdę do niego czuje. Tym bardziej bolesne okazało się dostanie od niego kosza. Pytanie – co dalej? W końcu oboje wciąż mieszkają w Posiadłości Momochi i żadne z nich nie może się stamtąd wyprowadzić.

Oj, zaskoczyła Aya Shouoto tym koszem – no bo jak to? Żeby przystojny (piękny) główny bohater nie odwzajemniał uczucia tytułowej protagonistki? I to w tak wyraźnie przynależnej do shōjo mandze? Przecież widzieliśmy, jak Aoi patrzy na Himari! Ba! Widzieliśmy, jak Nue na nią patrzy! W głowie się nie mieści. Na dodatek w odwiedziny wpadła Kocibabcia, potężna, prastara demonica z rodu Nekomatów, która… chce wyswatać Talizman dla dobra rodu Momochi.

Coś dziwnego zaczyna się dziać w świecie Strażnika – a wątek romansowy szybko przesuwamy na sam dół zagadek do rozwiązania, choć możemy podejrzewać, że okaże się być istotny. Zacznijmy od tego, że Aoi ma problemy z powstrzymaniem demonów przed panoszeniem się po domu, co ściąga uwagę Kocibabci. Na dodatek wydaje się osłabiony bardziej niż zwykle, choć nie używa aż tak dużo magii, jak wcześniej. A zapytany o swoją rodzinę wydaje się niewiele o nich pamiętać. Jakby tego było mało, nowy nauczyciel w szkole Himari jest po pierwsze dziwny, po drugie niepokojący, a po trzecie ma w posiadaniu zaklęte zwierciadło, po którego drugiej stronie przez przypadek znalazła się nasza główna bohaterka.

To już szósty tom prześlicznej mangi Strażnik domu Momochi, doganiamy tym samym japońskie wydania (gdzie jak na razie ukazało się ich dziewięć). Wciąż jednak wyraźnie znajdujemy się daleko od jakichś konkretnych odpowiedzi – czy coś złego dzieje się z Talizmanem? Kto odpowiada za te tajemnicze, silne zaklęcia? Co łączy Kashę z Nue? Co będzie dalej z Himari i Aoi/Nue? Nie mamy jednak czasu się zniecierpliwić, ponieważ życie w domu znajdującym się na pograniczu światów nie należy do najspokojniejszych, skutecznie angażując naszą czytelniczą uwagę. Jednakże, jeśli Shouoto nie zacznie nam w końcu dostarczać jakichś odpowiedzi, niektórzy czytelnicy mogą poczuć się rozczarowani. Sami rozumiecie, trudno byłoby się rozstać z tą historią, gdyż jest naprawdę sympatyczna, ale każdy z nas ma swoje granice. Należy jednak zaznaczyć, że dzięki obecności istot nadnaturalnych, z którymi nieraz wiążą się naprawdę mrożące krew w żyłach historie, Strażnik unika przesytu słodkości czy naiwnych wątków, pozostając przy tym atrakcyjnym graficznie.

momochi-2

W porównaniu z poprzednimi tomami, ten ma jak na razie najspójniejszą akcję – pozornie tylko podzielony jest na dwie części: związane ze zwierciadłem i wizytą Kocibabci (co wcale nie przeszkodziło Shouoto zakończyć go świetnym cliffhangerem). To bardzo pozytywna cecha tego tomu Strażnika, dająca czytelnikom poczucie ciągłości fabularnej, a także potwierdzająca intuicję z poprzedniej części, że oto wkraczamy wreszcie w jakąś większą intrygę. Cokolwiek czai się za rogiem, jest już blisko. W końcu.

Patrząc ogólnie – szósty tom Strażnika domu Momochi jest bardzo przyjemny w lekturze. Pełen wydarzeń, kolejnych pytań, ślicznych obrazków i dobrego humoru. Ma tylko jedną, malutką nieścisłość, wynikającą najprawdopodobniej z błędu autorki – mianowicie coś dziwnego dzieje się z czasem, gdy zapracowany Yukari przygotowuje dla Himari proste śniadanie, a kilka stron później komentuje, że było to wczoraj, a nie, jak sugerują rysunki – tego samego dnia. To niby nic wielkiego, ale jednak konfunduje.

Czy czytać Strażnika domu Momochi? Tak – jest świetną rozrywką, dla tych młodszych i starszych mangowych czytelników. Szósty tom wciąż trzyma się wyznaczonego poziomu, nie wybijając się w żadną ze stron. Więc jeśli podobały się wam poprzednie części, ta zapewne również przyniesie wam sporo radości.


Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Gildia.pl

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

 

Advertisements

3 thoughts on “Konsekwencje kosza, czyli „Strażnik domu Momochi” #6

  1. Wisteria pisze:

    Whoa, trafiłam do recenzjowego raju – tyle recenzji dodanych w krótkim czasie <3 Czytam jedną za drugą z prawdziwą przyjemnością^^

    Lubię to

    • Aninreh pisze:

      Ojej, dzięki ;) Tylko uprzedzę, że to się w końcu skończy, bo większość tych recenzji to teksty archiwalne :D Ale wciąż będą się pojawiać ^ ^

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s