Kto ci stoi za plecami?, czyli „Strażnik domu Momochi” #7

Hayato i Himari wybierają się na poszukiwanie domu Nanamori, w którym prawdopodobnie mieszkał Aoi zanim trafił do posiadłości Momochich. Zamiast oczekiwanych odpowiedzi znajdują jednak więcej pytań – pustą działkę oraz zjawę w przylegającym parku Kagome. A to dopiero początek lawiny wydarzeń, które czekają w siódmym tomie Strażnika domu Momochi Ayi Shouoto.

W ostatnich tomach pojawiały się tajemnicze pieczęcie, które nie dawały Aoi spokoju. Na dodatek niedawne zdarzenia wskazywały wyraźnie na to, że dzieje się coś groźnego, co może zaważyć na losie wszystkich bliskich Talizmanu. Pytanie tylko, czy nasi bohaterowie dadzą sobie radę z coraz szybciej zbliżającym się do ich domu niebezpieczeństwem? Jako czytelnicy oczywiście w nich wierzymy, w końcu już z niejednej zawieruchy wyszli obronną ręką. Jednocześnie w tej wspaniałej, pełnej ślicznych rysunków mandze robi się nie tyle mroczno, co wręcz czarno – ten, kto zostawia tajemnicze pieczęcie, nie jest przeciwnikiem, na którego Aoi jest gotowy.

momochi-3Zapomniana przeszłości Aoiego bardzo niepokoi Himari. I to nie tylko dlatego, że jest w nim jak się okazało beznadziejnie zakochana (a przynajmniej on twierdzi, że tego uczucia nie odwzajemnia). Coś pomiędzy nimi jednak iskrzy, żeby użyć potocznego określenia, i naprawdę trzeba być ślepym, żeby tego nie zauważyć. Ba! Możemy już nawet podejrzewać, że nie tylko Aoi, ale również Nue jest zainteresowany Himari. Czytając początkowe tomy odniosłam wręcz wrażenie, że to Talizman jako pierwszy obdarzył nową właścicielkę posiadłości Momochi względami. Ta kwestia nie jest jednak do końca jasna – ponieważ Strażnik, choć jest mangą shōjo, to nie bardzo wpisuje się w klasyczne dla tego gatunku klisze. Głównie dlatego, że bohaterowie mangi Shouoto nie mają czasu, aby roztrząsać swoje emocje, biegać za sobą w kółko (zwłaszcza, że jeden z nich nie bardzo może opuszczać posiadłość) czy wciąż do siebie wzdychać. Chociaż siódmy tom Strażnika jest znowu odrobinę bardziej mroczny niż poprzednie, to wciąż pozostaje prześliczny. W przypadku prac Shouoto naprawdę trudno nie wspomnieć o wizualnej stronie tej serii: mangaka stworzyła nie tylko ślicznych bohaterów (bishōnenów na pełen etat), ale również wspaniale wręcz oddaje magiczne starcia. Są one lekkie, ulotne, prawie efemeryczne, w przeciwieństwie do dynamicznych, a nawet topornych ich odpowiedników w mangach shōnen (Fairy Tail czy Soul Eaterze). Rysunki Shouoto zresztą nie tylko miło się ogląda – one przede wszystkim budują niesamowity, fantastyczny nastrój Strażnika.

Siódmy tom Strażnika domu Momochi to trudny wycinek historii mieszkańców tytułowej posiadłości, co nie zmienia jednak faktu, że wciąga czytelnika silnie i pozostawia ze sporym niedosytem. Shouoto opowiada coraz lepiej, coraz sprawniej, a także – coraz poważniej. Jeśli jeszcze nie znacie Strażnika, to naprawdę warto  tę sytuację zmienić.

momochi-4


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s