Demolka na imprezie u Śmierci, czyli recenzja mangi „Soul Eater” #6

Pan Śmierci umie wyprawiać imprezy – są na tyle głośne, że przyciągają nawet nieproszonych gości. W poprzednim tomie Soul Eatera z wizytą na rocznicowy bal wpadła Medusa wraz ze swoimi mniej i bardziej wiernymi sługami. Maka i jej przyjaciele jako nieliczni stawili czoła złej, niecnej, knującej światową rewolucję wiedźmie. W szóstej odsłonie serii Atsushiego Ohkubo poznamy zakończenie tej niespodziewanej wizyty.

soul-eater-6v-1

Przede wszystkim szósty tom oferuje czytelnikom mang shounen to, co lubią najbardziej – walki. Doktor Stein i Death Scythe mierzą się z przebiegłą Medusą, Maka z Soulem z Croną, reszta pędzi na złamanie karku, aby powstrzymać wskrzeszenie boga-demona. Starcia nie są łatwe, przeciwnicy w końcu to nie byle kto. Aby wygrać, Stein oraz Maka, odrzucają zdrowy rozsądek, przekraczają cienką, niebezpieczną linię oddzielającą zdrowie psychiczne od szaleństwa i rzucają się w wir walki. To są chyba najlepiej narysowane momenty w szóstym tomie Soul EateraOhkbuo zdecydowanie doskonale prowadzi złoczyńców (chociaż autor bardzo się stara, Medusy nie da się nie lubić, jest idealnie złowieszcza) i szaleńców (Crona i pozbawiona zmysłów Maka są idealne). Nie zabraknie w tym tomie również komizmu, reprezentowanego przez sięgający granic czytelniczej wytrzymałości samozachwyt Black Stara, a także Kida z jego patologicznymi problemami z asymetrią. Z dobrej czy też walecznej strony pokaże się także Pan Śmierć, który w końcu wkroczy na scenę, aby wspomóc naszych dzielnych bohaterów.

Sama fabuła nie posunie nam się mocno do przodu – poznamy, owszem, historię Crony, dowiemy się trochę więcej o Asurze, pierwszym bogu-demonie.  Zorientujemy się także, jak skończyła się walka kotki Bianki, toczona poza murami Zawodówki, ale chyba głównie po to, aby i w tej części nie zabrakło minimalnej ilości damskich piersi. Jednakże poza tym znajdziemy może dwie czy trzy wskazówki na temat kolejnych wydarzeń. Pod tym względem Soul Eater nie odbiega mocno od klasycznych mang shounen, wciąż jest miły, lekki, zabawny, zapełniony scenami walki i sknerzy w kwestii informacji fabularnych.

Szósty tom Soul Eatera został wydany w standardzie serii młodzieżowych, jakie narzucił sobie JPF, wydrukowany w niewielkim formacie, bez obwoluty i wydawniczych fajerwerków. Na końcu tłumacz ponownie umieścił leksykalne wyjaśnienia dotyczące przekładu tak magicznych, jak i śmieciowych technik walki. Na pewno ucieszy czytelników serii, a także dopełni domowe kolekcje.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s