Trudno jest być byłą księżniczką, czyli tom 1 „Naszego cudu”

Dorastający chłopcy miewają różne problemy szkolne, ale Harusumi Minami zdecydowanie prowadziłby w rankingu na najbardziej nietypowe. Od maleńkości bowiem wie, że w poprzednim wcieleniu był… księżniczką. Na swoje nieszczęście pewnego pięknego dnia obwieścił to całej klasie w podstawówce, bo obsadzono go w szkolnym przedstawieniu do roli rycerza. Cóż, koledzy i koleżanki nie byli zbytnio przekonani do podobnej rewelacji.

Nasz cud to jedna z nowych propozycji od Waneko – wciąż powstająca, licząca sobie na dzień dzisiejszy czternaście tomów fantastyczna manga josei. Kierowana do starszych czytelniczek historia rozpoczyna się, gdy Harusumi właśnie rozpoczął naukę w nowym gimnazjum. Wydaje się, że być może uda mu się w końcu odciąć od ciągłego dokuczania, którego doświadczał wcześniej. Nowa szkoła to również nowe osoby, z którymi można się zaprzyjaźnić. Niestety, Minami nie bardzo wie, jak się zabrać za poprawę swoich społęcznych relacji. Na pomoc przychodzi mu Kamioka, żywiołowa dziewczyna, która czasem sama ma problemy przez fakt, że nie umie się po prostu powstrzymać od powiedzenia tego, co myśli. W tym też czasie jeden z byłych znajomych z podstawówki Harusumiego, po dostaniu się do tego samego gimnazjum, postanowił ratować swoją skórę przed znęcającymi się nad nim trzecioklasistami podsuwając im właśnie naszego bohatera jako idealny obiekt do bicia. Niestety (albo stety) dla znudzonych gimnazjalistów, od spotkania z Kamioką Minami zaczął przypominać sobie coś bardzo istotnego ze swojej przeszłości – jak korzystać z magii.

nasz-cud-1-2

Pierwszy tom Naszego cudu jest wyraźnie dopiero wprowadzeniem do większej historii – poznajemy w nim najważniejszych bohaterów: Harasumiego, czyli reinkarnowaną księżniczkę Veronikę, Kamiokę, dziewczynę, której rola jeszcze nie została dookreślona, ale możemy przeczuwać, że będzie w jakiś sposób kluczowa, a także późniejszą ukochaną chłopaka – Takao.

Akcja pierwszego rozdziału rozgrywa się na początku gimnazjum, a kolejny już na początku liceum. Ten skok, fabularnie rzecz ujmując jest nieco dziwny, a nawet nieco drażniący. Nie chodzi o samo cięcie czasowe, a o fakt, że niewiele właściwie z niego wynika (poza wprowadzeniem Kamioki i przekonaniem nas, że tak, Harasumi naprawdę jest inkarnacją Veroniki). Od drugiego rozdziału jest jednak znacząco lepiej – pod względem samego opowiadania widać, jak mangaka nabiera wprawy w planowaniu historii z rozdziału na rozdział; także fabularnie jest lepiej. Doroślejszy Minami próbuje zbudować sobie nowe życie, wykorzystywać doświadczenie Veroniki, ale nie próbować nią być. Gdy w końcu zaczyna mu się układać, a ukochana okazuje się odwzajemniać uczucia – wtedy tak naprawdę rozpoczyna się historia Naszego cudu.

nasz-cud-1-1

Muszę przyznać, że osobiście uwielbiam historie wykorzystujące w jakimkolwiek stopniu motyw gender bender, nawet jeśli chodzi o kwestię przeszłych inkarnacji. Już na wstępie Nasz cud dostał więc ode mnie spory kredyt zaufania – i jak na razie go nie zawiódł, ale też za mocno nie zachwycił. Jest to jednak pierwszy tom serii, a te, no cóż, nie zawsze trafnie zapowiadają dalszą historię. Jak na razie jest dobrze – Kumeta zawiązała tajemnicę, powoli rozmieściła również pionki, pogodziła w Harasumim fakt, że chłopak ma wspomnienia oraz przekonania należące do księżniczki z tajemniczego królestwa. Wprowadziła również zagrożenie, sugerujące, że nasi bohaterowie, choć żyją spokojnie w XXI-wiecznej Japonii, będą musieli zmierzyć się z przeszłością, o której od dziecka śni Minami.

Waneko przygotowało tomik jak zawsze bardzo dobrze, dzięki czemu czyta się bez żadnych problemów. Tekst jest wyraźny, dobrze złożony, fonty czytelne. Właściwie znalazłam tylko jednego niewielkiego babola, ale mocno nie razi. Druk jest dobry, dzięki czemu możemy cieszyć oczy ładną, jeśli nie trochę przesłodzoną kreską Natsuo Kumety. Tym, co przemawia na niekorzyść Naszego cudu są… mało zróżnicowane projekty postaci. W pewnym momencie odróżnienie Takao od Kamioki staje się prawie niemożliwe. Oby z czasem się to zmieniło. Przy okazji: pod koniec lektury warto zajrzeć pod obwolutę po mały bonus od mangaki.

Jak na razie – Nasz cud intryguje i bawi, wprowadza do ciekawego świata pełnego magii i reinkarnowanych w niewłaściwych ciałach księżniczek. Są wojny, dzielne rycerki, a także… problemy, które wynikają z zapomnianej przeszłości. Aż chce się czytać dalej!


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s