Niefortunny zbieg okoliczności – recenzja mangi „Zakochany Tyran” #1

Ciężko pracować u boku kogoś, kogo kocha się do szaleństwa. Ciężko znieść docinki i przytyki, gdy pochodzą od ukochanego. Nie łatwe jest życie Tetsuhiro Morinagi, podwładnego (poddanego) tyrana Souichi Tatsumiego. Tytułowy Zakochany Tyran, z wydanej przez Kotori mangi yaoi Hinako Takanagi, niekoniecznie jest tak zakochany, jak by się mogło wydawać. A to oznacza tylko jedno – ciernistą, pełną problemów drogę dla obu bohaterów.zakochany-tyran-1

Tak to już jednak jest w historiach o miłości, że one nigdy nie są ani proste, ani w pełni szczęśliwe. Autorki boy’s love (tych bardziej ambitnych fabularnie zwłaszcza) uwielbiają skomplikowane i trudne związki, które chwytają za serce, nie pozwalają odetchnąć nadzieją, że może wszystko będzie jednak dobrze, a w końcu – doprowadzają czytelniczki czy czytelników do łez. Nie inaczej jest w przypadku Tyrana, który łączy w sobie motywy angst (mroczne, ciężkie emocjonalne wątki fabularne) z motywami komicznymi. Zmieszane tak, aby nie odciągać jednak uwagi od najważniejszego wątku fabularnego – nieodwzajemnionego uczucia.

Morinaga od pięciu lat współpracuje z Souichim, doktorantem Wydziału Rolnictwa, asystując w laboratorium i prowadząc własne badania. Na swoje nieszczęście Morinaga zakochał się od pierwszego wejrzenia w starszym studencie. Heteroseksualnym, homofobicznym choleryku ze skłonnościami do używania przemocy. Pewnego pięknego dnia Souichi dowiaduje się, że w Kalifornii, stanie, w którym aktualnie mieszka jego słodki, młodszy brat (z chłopakiem!) zalegalizowano związki jednopłciowe. Załamanie nerwowe połączone z atakiem szału gwarantowane. Morinadze udaje się opanować sytuację w jeden z najstarszych studenckich sposobów – oferuje Souichiemu wieczór wypełniony alkoholem. W czasie tej właśnie popijawy wydarzy się dość „niefortunny” zbieg okoliczności, uwzględniający prezent od kumpla Morinagi zmartwionego jego miłosną posuchą. Wspólnie spędzona noc nie będzie miała zaplanowanego wcześniej przebiegu, a jej efekt silnie zaważy na relacji pomiędzy bohaterami.

Wielką zaletą Tyrana są sceny erotyczne pomiędzy bohaterami, które powinny zachwycić fanki gatunku. Ich emocjonalna dynamika oraz, z braku lepszego określenia, choreografia sprawiają, że trudno nie zachwycić się tą historią. W przeciwieństwie do wielu tytułów yaoi Tyran należy do bardziej ambitnych, acz niestroniących od ukazywania seksu, tyle, że autorka wprowadza te sceny w sposób odpowiednio interesujący. Napięcie między bohaterami jest doskonale rozłożone, a w trakcie trwania samej historii żaden z nich nie gubi swoich cech osobowościowych: Souichi jest nadal agresywny i wybuchowy, a Morinaga pozostaje cierpliwy oraz oddany ukochanemu.

Kreska Takanagi Hinako jest śliczna i lekka, a także, odpowiadając temperamentowi jednego z bohaterów – dość dynamiczna. Wiele scen, w odróżnieniu od większości tego typu mang, została przedstawiona w sposób o wiele bardziej charakterystyczny dla tytułów skierowanych do chłopców (shounen) niż do dziewcząt (shoujo). Nienaturalne, symboliczne ornamenty zostały zredukowane do minimum, pozostawiając w tle jedynie elementy, których obecność trudno zakwestionować. Postaci zaprojektowane zostały w sposób bardziej delikatny niż w przypadku mang dla chłopców. Bohaterowie nie posiadają ostrych rysów czy przesadnie wyeksponowanej muskulatury, nie zostali również fizycznie wyidealizowani, przez co wydają się bardziej swojscy. Większość kadrów została narysowana w odcieniach szarości, moment przejścia w bardziej nasycone rejestry współgra z fabularnymi wymogami angstu. Hinako należy do tych artystek boy’s love, które preferują połączenie obu wspomnianych stylów rysowania, tworząc w ten sposób bardziej wiarygodne przedstawienia, nieodwracające uwagi od opowiadanych przez mangę historii. Wciąż jednak zachwycające swoją stroną artystyczną.

Polskie wydanie Tyrana absolutnie nie ma w sobie niczego do skrytykowania. Tłumaczenie, jak zawsze w przypadku Kotori, jest na bardzo wysokim poziomie. Poza poprawnością czysto językową, oddaje również charakterystykę potocznego języka, jakim posługują się bohaterowie. Na uwagę (podobnie jak przy Keep Out) zasługują onomatopeje, czyli największa bolączka przekładania japońszczyzny. W przypadku boy’s love sprawa rozbija się głównie o dźwięki przy scenach miłosnych (łykanie, ssanie, głaskanie, wpychanie etc). Tłumacz oraz redakcja Kotori powinni za swoją ciężką pracę dostać medal. A drugi medal za różnorodny dobór czcionek do tekstu, uzależniony od sytuacji, tonu głosu czy intencji – cudowna orgia dla miłośników typografii.

Hinako Takanaga ma w Polsce szczęście, Zakochany Tyran jest trzecim jej tytułem, który ukazał się na naszym rynku i to tytułem wyjątkowo smakowitym dla fanek boy’s love. Dużym bonusem jest również fakt, że to pierwsza seria (oficjalnie) yaoi, która zawitała w Polsce i, według deklaracji wydawnictwa, ukaże się cała. Historia Zakochanego Tyrana splata losy dwóch osób, które, zgodnie z logiką nie powinny nigdy przenigdy się w sobie zakochać. Od czego jednak są niecne autorki romansów boy’s love? Morinaga nie ma łatwo, ale na szczęście nie zamierza się poddawać. Wszystkim fankom i fanom gatunku polecam wejść w świat temperamentnego, upartego tytułowego tyrana, żeby sprawdzić, jak to się wszystko skończy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s