Konsewkencje bitew, czyli wokół „Naszego cudu” #2

Jeśli Harusumi sądził, że jego życie nie mogło być już bardziej skomplikowane – bycie reinkarnacją księżniczki, władanie magią, odnalezienie towarzyszy z poprzedniego życia – to się mylił. Starcie w szkole okazało się bardziej brzemienne w skutkach niż się tego spodziewał i to nie tylko w kwestii traumy, którą bez wątpienia przeżyła ranna Kamioka.

nasz-cud-2-1

Drugi tom Naszego cudu Natsuo Kumety jest… skomplikowany. Nie chodzi jeszcze o jego budowę czy poziom zapętlenia intryg czy spisków, nie dotarliśmy jeszcze do tego momentu naszej historii (przed nami jeszcze 12+ tomów, autorka ma więc na to przestrzeń). Problematyczny okazuje się przede wszystkim pokaz magicznych fajerwerków, którymi zakończył się poprzedni tom, a który sprawił, że nie tylko Ryuuji przypomniał sobie poprzednie wcielenie. Gdy Harusumi spotyka się, by spokojnie porozmawiać o przeszłości z Haruko i nowym towarzyszem w klubie karaoke, w którym pracuje ich kolega z klasy, Zeze, sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Przede wszystkim w zamku, w którym życie zakończyła Veronika, przebywali nie tylko Zerestranie, ale również Moswikczanie: narzeczony księżniczki z niewielkim oddziałem. W klasie Harusumiego przebudzili się również wrogowie Veroniki. Przeszłość zaczyna niebezpiecznie mieszać się z teraźniejszością.

Czytając tę część Naszego cudu nie mogłam się oprzeć jednej myśli – a więc tak mogłyby wyglądać relacje pomiędzy bohaterkami Czarodziejki z Księżyca. Kumeta, tworząc relacje między postaciami, zwróciła uwagę na coś, co w przypadku klasycznej mangi Takeuchi zupełnie mangace umknęło: przeszłe życia mają wpływ na aktualne reinkarnacje. I to nie tylko w kwestii wspomnień czy misji; bohaterom Naszego cudu wręcz mieszają się osobowości, charaktery, a czasem i rzeczywistości. Wściekłość za śmierć i atak na zamek Zerestrii reinkarnowani giermkowie wyładowują na tych, którzy w XXI-wiecznym Tokio okazują się być wcieleniami Moswiczan. Bohaterowie Kumety mają wręcz problem z przypomnieniem sobie, że żyją już w zupełnie innych czasach, a ci, przeciw komu podnoszą ręce, to ich koledzy czy koleżanki z klasy. To pomieszanie wspomnień z przeszłości ze współczesnością mangaka poprowadziła wręcz wspaniale, zamazując granicę w umysłach bohaterów wprowadza w ich życie zamieszanie, zdezorientowanie, ale również zmusza ich do zastanowienia się nad tym, co właściwie się dzieje. Wśród skonfudowanych prym wiedzie Harusumi, jako ten, który miał najwięcej czasu, aby pogodzić się ze swoją przeszłością, przyswoić ją, przeanalizować, poukładać. Ale nawet w jego przypadku zachowania oraz sposób rozumowania Veroniki często się uwidaczniają.

nasz-cud-2-2

Zwłaszcza, gdy pojawia się uzurpatorka do bycia Veroniką – w tym tomie naprawdę nie potrzebujemy jeszcze kwestii politycznych z poprzedniego wcielenia, aby otrzymać wysoki poziom skomplikowania. Tym jednak, co otrzymujemy ponad próby odnalezienia się pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, jest istotna informacja dotycząca tego, co właściwie stało się pod koniec tomu pierwszego w szkole. Zaczyna się robić nie dość, że interesująco, to również niepokojąco.

Pod względem kreski Nasz cud pozostawia sporo do życzenia – miejscami widać, że mangace nie zawsze wychodzą profile czy proporcje, jakby nie miała dość wprawy albo zanadto się spieszyła. Ponadto niektórych męskich bohaterów strasznie trudno od siebie odróżnić, a nie zawsze dostajemy pomoc w postaci ich imion, co utrudnia czytanie. To nie jest najpiękniej czy najsprawniej narysowana manga, ale też nie należy do tych najgorszych, wyraźnie również zmierza ku lepszemu. Nie jest to jednak przeszkoda na takim poziomie, żeby nie można było zrozumieć wydarzeń, ale bywa irytujące.

Sięgając po drugi tom Naszego cudu byłam sceptyczna – właściwie nie spodziewałam się żadnych fajerwerków. Tymczasem ani się obejrzałam, a przedstawiona w nim historia mnie wciągnęła. Z fascynacją wręcz zaczęłam śledzić, jak bohaterowie starają się znaleźć solidny grunt pod nogami, gdy wspomnienia z poprzedniego życia zaczynają przyćmiewać aktualne. To naprawdę dobry tomik i ma fajerwerki, choć niekoniecznie tam, gdzie można by ich oczekiwać.

nasz-cud-2-3


Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Gildia.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s