Słodkie leczenie ludzkich serc – recenzja mangi „Kobato” #1

Kobato ma prosty cel: „dostać się tam, gdzie pragnie się dostać”! Żeby tego dokonać, musi zdać test z przystosowania do życia wśród ludzi, zdobyć butelkę, a następnie napełnić ją uleczonymi ludzkimi sercami. Egzaminuje ją pan Ioryogi, przypominająca psa-pluszaka wybuchowa, dość brutalna kreatura. Naszej głównej bohaterki wcale to jednak nie zraża – spełnienie marzenia znajduje się na wyciągnięcie ręki! Dlatego z uporem, uśmiechem i dobrym nastawieniem Kobato rozpoczyna życie we współczesnej Japonii.

W październiku 2013 roku JPF po X -1999-, Wish oraz Chobits uraczył swoich fanów nową historią od grupy CLAMP – Kobato. (pisane z kropką na końcu). Manga była publikowana od 2005 roku w czasopiśmie domu wydawniczego Shogakukan „Monthly Sunday Gene-X”, a w 2006 roku została przeniesiona do „Newtype” ukazującego się nakładem Kadokawa Shoten. W skład pierwszego tomu wchodzi dziesięć luźno ze sobą związanych, krótkich rozdziałów. Cała seria liczy w sumie sześć tomów wpisujących się (podobnie jak większość prac grupy) w uniwersum CLAMPa. Jest również historią podobną do Card Captor Sakura, Chobits czy Wish w kwestii tak samej fabuły, jak i występujących postaci. Tytułowa bohaterka Kobato jest słodką, acz troszkę (bardzo) nieporadną nastolatką, której niesamowicie często plączą się nogi i wszystko wychodzi jakoś tak przez przypadek. Dość często występuje również w swojej wersji SD (super deformed), co tylko podkreśla jej „uroczość”. Kobato Hanata nosi ubrania przywodzące na myśl sweet lolitę, będącą poza granicami Japonii jedną z ikon mody tego kraju. Całego ensemble dopełniają odpowiednie torebki czy koszyczki. W efekcie bardziej przypomina lalkę niż prawdziwą dziewczynkę, czemu towarzyszy charakterystyczna kreska CLAMPa połączona z dużą ilością ozdobników wypełniających kadry. To właśnie ta cecha rysunku sprawia, że przyjemność czytania poprawiłby odrobinę zwiększony format tomiku.

kobato-1

Tom otwiera poprzedzająca przystąpienie do egzaminu narada Kobato i pana Ioryogiego. Nie byłoby w tym spotkaniu zapewne nic niezwykłego, gdyby nie to, że odbywała się w rurze, na placu zabaw gdzieś w środku miasta. Miejsce, jakżeby inaczej, wybrała nasza heroina, żeby było „klimatyczniej”. Ioryogi nie podzielił entuzjazmu podopiecznej, dlatego też wymierzył jej surową karę – niekoniecznie przystającą do swojej „pluszakowatości”. Po tym, jak egzaminator ustalił ze swoją podopieczną kilka spraw, rozpoczął się właściwy test. Kobato musi udowodnić swoją wiedzę o świecie ludzi, jaką zgromadziła przed zejściem na ziemię. Okazuje się jednak (oczywiście), że telewizja, książki i mangi nie do końca przedstawiają rzeczywistość. Pozostałe zadania Kobato to, między innymi: wyrzucenie śmieci, gotowanie, tradycyjne obchodzenie Wigilii, Nowego Roku oraz Walentynek, a także hanami. W czasie wykonywania jednego z zadań Kobato wpada w dość nietypowe, nawet jak na swoje możliwości, tarapaty, z których ratuje ją przechodzień – Fujimoto. To spotkanie dopiero splata porozrzucane po pierwszym tomie małe wskazówki, rozpoczynając właściwą historię mangi.

Każde z zadań Kobato stanowi osobną historyjkę, które spaja obecność głównej bohaterki oraz kilku innych postaci niepozornie umieszczonych w kadrach. Same w sobie stanowią po prostu wycinki z życia tajemniczego dziewczęcia i jej agresywnego pluszaka. Zadania również nie należą do szczególnych. Ot, po raz kolejny heroina została obdarzona czystym sercem i nieskazitelną motywacją, co przekłada się na jej urok oraz poziom niezdarności. Po raz kolejny również nastoletnia dziewczynka ma naprawiać zło na świecie, podobnie jak Usagi z Sailor Moon, czy Sakura z Card Captor Sakury. Czym innym bowiem jest zbieranie uleczonych serc do magicznej butelki, jak ulepszaniem zepsutego świata? Jednak w przeciwieństwie do tych klasycznych bohaterek, Kobato w swojej drużynie ma tylko pana Ioryogiego, który poza szukaniem okazji do wypicia zimnego piweczka nie bardzo się dziewczynie przydaje. Pobieżna znajomość twórczości grupy CLAMP może podpowiedzieć, że podobne zachowanie ukrywa bardziej skomplikowaną historię – na nią jednak trzeba jeszcze poczekać. W pierwszym tomie mangi przypominająca lalkę Kobato swoimi intencjami oraz urokiem powoli zbiera punkty, aby móc w końcu rozpocząć właściwą misję. Na razie również nic nie zapowiada, żeby wysnuta przez CLAMP historia miała wyjść poza klasyczny schemat. Zawiązane tajemnice są ciekawe (kim jest bohaterka? gdzie chce się udać? dlaczego? skąd pochodzi? kim tak naprawdę jest pan Ioryogi), ale też nie w jakimś przesadnym wymiarze. Grupa rysowniczek CLAMP dość charakterystycznie buduje swoje historie – na początku zwykle są one słodkie i proste, dopiero w późniejszych rozdziałach zaczynają pojawiać się ciemniejsze, mroczniejsze elementy (jak to miało miejsce w Chobits czy xxxHOLiC).

Pierwszy tom Kobato. jest przesympatyczną historyjką, idealną, by się przy niej odprężyć czy rozczulić, ale niczego więcej na tym etapie nie oferuje. Narysowana tak, jak tylko grupa CLAMP potrafi – lekko, przyjemnie, ładnie – zabiera czytelnika na moment w świat bardziej różowy, wypełniony falbankami i beztroską. Jednakże, biorąc pod uwagę zachowanie Fujimoty, dalsza historia może się okazać troszkę bardziej wyboista.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s