Wiktoriańska biblioteka z niespodzianką, czyli tom 1 „Vampire Library” Sun-young Lee

Wyglądać inaczej niż wszyscy wokoło jest trudno, o czym na własnej skórze przekonał się Mano Yu, Koreańczyk z albinizmem. Wytykany palcami, brany za łobuza, artystę lub mieszańca, ma po prostu dość. Dlatego szuka pracy, w której nie będzie musiał zanadto widywać innych ludzi – wybrał jedyną w okolicy bibliotekę. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie: 1. wyglądała jak nawiedzony dom, 2. nie pracowały w niej świry, uważające się za wampiry, 3. gdyby owe świry naprawdę nie były tymi wampirami.

vampire-library-1

Zacznę od prostego wyznania – nie chciałam czytać Vampire Library od Sun-young Lee, jedną z najnowszych manhw od Yumegari. A dokładniej rzecz ujmując, nie bardzo mi się do niej spieszyło, poprzedni komiks tej autorki, który się u nas ukazał (Doll Song), zachwycił mnie wizualnie, ale jakoś po pierwszym tomie nie bardzo wciągnął. Na zmianę decyzji wpłynęła ostatecznie opinia Kodamy, która zapewniała, że to jest dobra, lekka i rozrywkowa manhwa. No cóż, miała rację.

vampire-library-3

Mano nie ma łatwo, choć pracuje tylko na pół etatu, to musi harować za trzy osoby, ponieważ pełnoetatowo zatrudnieni Olivia i Louis jakoś nie bardzo kwapią się do noszenia, ustawiania, wydawania oraz przyjmowania książek. Na dodatek ciągle powtarzają, że są wampirami, na dodatek mutantami, dlatego zupełnie nie przeszkadza im światło słoneczne. Żeby chociaż szef był normalny – ale nie, oczywiście, że nie. Facet śpi w trumnie. W swoim biurze. Jak nie trudno się domyślić, cierpliwość Mano na ekscentryzmy i olewactwo w końcu się skończy – kroplą, która przelała szalę było właśnie zachowanie głównego bibliotekarza. Nasz główny bohater po prostu wziął nogi za pas z gruntownym postanowieniem, że jego noga nigdy więcej nie postanie na terenie tego domu wariatów. Oczywiście, postanowienie utrzymało się w mocy do momentu, w którym zorientował się, że w bibliotece zostawił pen drive z zapisaną pracą zaliczeniową, którą musiał przesłać do północy. Wycieczka po swoją własność była momentem, który zmienił wszystko. Biblioteka okazuje się bowiem więzieniem, w którym wampiry zamyka w specjalnie zaprojektowanych do tego książkach główny bibliotekarz, Carvel.

vampire-library-2

Głównego bohatera Vampire Library trudno nie polubić – wbrew bowiem jego trudnej historii, mamy do czynienia z charakternym, cynicznym i ciut wybuchowym młodym człowiekiem. O tym, że nie będzie wzdychającym do swoich nieszczęść protagonistą, mówi nam otwierający manhwę rozdział, w którym to uciekinier-wampir staje się ściganym przez Mano, a nie na odwrót. Już w tym tomie dowiemy się również co nieco o przeszłości naszego głównego bohatera, między innymi o tym, jak stał się sławą pewnego liceum, bynajmniej nie przez swój wygląd. Poczytamy również o starciu z pierwszym potężnym, zdeprawowanym wampirem z tak zwanej listy „Gourmet”, w której Mano ponownie pokaże, że jest nietuzinkowo myślącym bohaterem. Zobaczymy również w akcji Carvela, z którym nasz protagonista przez przypadek i zupełnie po złości zawarł kontrakt krwi (w przepięknej scenie, swoją drogą). W Vampire Library dzieje się wiele, acz niekoniecznie wydarzenia te zajmują wiele stron czy kadrów, nie mamy do czynienia w końcu z mangą, a z koreańskim komiksem, który odbiega od płynnej (filmowej) narracji preferowanej przez Japończyków. Wciąż jednak historię Sun-young Lee czyta się sprawnie, choć niektóre przejścia pomiędzy scenami mogą na początku trochę konfudować, ale nie dość, abyśmy się zupełnie pogubili. Nadmiar akcji, z kolei, nie przytłacza, dzięki humorowi całej serii – autorka była aż nadto świadoma, jak wykorzystać temperament Mano zderzając go z oczekującymi zupełnie innych reakcji, głównie strachu, wampirami. Tymczasem zamiast bałaganią o życie główny bohater ma zwyczaj im odpyskowywać i rozstawiać po kątach, gdy za mocno śmiecą albo rozrabiają.

vampire-library-5

Niezależnie jednak od tego, jakie są nasze preferencje rozrysowywania narracji na stronach, jedno nie ulega wątpliwości: Sun-young Lee rysuje wprost prześlicznie i doskonale umie to wykorzystać. Bohaterowie są wprost przepiękni, ich stroje dopracowane, włosy olśniewające, aż do przesytu szczegółów. Vampire Librabry po prostu fantastycznie się ogląda i niejedną stronę można mieć ochotę powiększyć i powiesić na ścianie jako plakat. Sama uroda wampirów – zgoda zresztą z większością ich współczesnych wizerunków literackich – również staje się przyczynkiem do żartów, jak i zostaje przewrotnie wykorzystana do wprowadzenia homoerotyki. Pierwszy tom sugeruje, że nie będziemy mieli do czynienia z fujobaitingiem/queerbaitingiem, sądząc po kilku dość jasnych reakcjach Mano na Carvela, choć do końca pewności mieć nie mogę. Zdecydowanie jednak Lee nie dość, że jest świadoma wpisywania tych wątków, to jeszcze sprawnie nimi pogrywa, budując specyficzną relację między postaciami. Pozostaje poczekać i zobaczyć, jak rozwinie się to wszystko dalej.

vampire-library-4

Vampire Library, choć mnie osobiście pierwszy tom podobał się szalenie, nie jest pozbawiony wad – i to tych najbardziej irytujących, czyli niespójności fabularnej. Na razie najbardziej chyba kole kwestia Carvela i jego upodobań żywieniowych, że tak to ujmę. Przy pierwszym spotkaniu z Mano sugeruje, że „pije tylko męską krew”, ale jednak ulżyło mu, że się owej krwi nie napił. Początkowo sądziłam, że mamy do czynienia ze zwykłym redaktorskim błędem, ale… po ucieczce z biblioteki nasz główny bohater komentuje tę kwestię w sposób, sugerujący, że jednak pomyłki tu nie ma. Jednak, gdy później Carvel poje krew Mano, stwierdza, że nie kręcą go mężczyźni ani wbijanie zębów w ich twarde szyje. Być może są to zwykłe niedociągnięcia „pierwszego tomu”… No cóż, zobaczymy, co przyniesie ciąg dalszy.

vampire-library-7

Vampire Library to komedia – nie ma co od niej oczekiwać suspensów czy zbytniej głębi. Jest za to naprawdę uroczo, zabawnie i wprost ślicznie, dzięki kresce Sun-young Lee. Wspaniała rozrywka, która umili dzień – dokładnie tak, jak obiecywała Kodama. Szkoda tych niedociągnięć, no ale cóż. Jedno oko możemy przymknąć. Z drugiej strony – oby tylko nie skończyło się fujobaitingiem, a raczej czymś w stylu Vasslaroda i będę naprawdę zadowoloną czytelniczką.

vampire-library-6

Metryczka

  • Liczba tomów: 6+
  • Wydawca polski: Yumegari
  • Rok wydania polskiego: 2016 (1 sierpnia)
  • Wydawca oryginalny: Haksan (Party), od 2015 w Lezhin (Lezhin)
  • Rok wydania oryginalnego: 2014
  • Demografia: shōjo

Wszystkie ilustracje pochodzą z materiałów promocyjnych Yumegari

Reklamy

3 thoughts on “Wiktoriańska biblioteka z niespodzianką, czyli tom 1 „Vampire Library” Sun-young Lee

  1. frydzia pisze:

    Podczas zapowiedzi zupełnie mnie ten tytuł nie zainteresował, a okładka to mnie wręcz odstręcza – zupełnie „nie mój” styl rysowania. Po Twoim opisie jednak skłonna jestem dać temu szansę – tzn. wyląduje na liście „do kupienia”, ale że mangowo-zakupowe priorytety mam trochę inne, to sobie tam na razie poleży.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s