Trupy w szafie u Aurory Teagarden w „Zabitej na śmierć” Charlaine Harris

Charlaine Harris, wbrew temu, co można by sądzić po serialu HBO Czysta Krew, wcale nie specjalizuje się w powieściach o zamieszkujących małe, południowe miasteczka potomkiniach wróżek romansujących z wampirami. O, nie – Harris uwielbia pisać swojskie kryminały (tak zwane cozy mysteries) i robi to naprawdę dobrze od wielu lat, o czym świadczyć może choćby ósmy tom serii o Aurorze „Roe” Teagarden – Zabita na śmierć.

zabita na śmierć

Członkini Uppity Women musi wykazywać się szeregiem cech – inteligencją (w miarę), przyzwoitością (w miarę) oraz być przed czterdziestką. Jednak należeć do tego elitarnego, bo ledwo trzydziestoosobowego grona, nie jest tak łatwo. Dlatego tak bardzo irytuje Aurorę i Melindę niefrasobliwość ich bratowej, Poppy. Ta podobno dorosła kobieta wydaje się nie rozumieć, jakim zaszczytem jest dołączenie do tegoż klubu. Gdy nie pojawia się na spotkaniu mającym inaugurować jej wstąpienie w szereg Uppity Women, Roe z Melindą ruszają, aby Poppy najzwyczajniej w świecie opieprzyć. Tę zaszczytną misję wzięła na siebie Aurora, jednak to, co znalazła w domu bratowej zaskoczyło ją zupełnie.

Seria o Aurorze Teagarden zaczęła powstawać w 1990 roku i w miarę regularnych postępów wychodziły kolejne części aż do roku 2003, kiedy to ukazała się właśnie Zabita na śmierć (Poppy Done to Death). Dzieli je więc trzynaście lat i można to odczuć – choćby w kwestii samego układania historii. Prawdziwe morderstwa, tom otwierający cały cykl, były trzecią książką, którą Harris w ogóle napisała, nie ma więc dziwnego, że ta wydana ponad dekadę później wygląda już inaczej. Zabita jest już sprawnie skonstruowanym cozy mystery, wyważonym fabularnie: pomiędzy kryminalną sprawą, na którą (ponownie) natknęła się Aurora, a jej prywatnym życiem – nie mniej skomplikowanym od morderstwa. Na dodatek Roe dowie się o znajomych mieszkańcach Lawrenceton więcej, niż chciałaby, żeby czuć się z tym komfortowo. Podsumowując: czytelnicy i czytelniczki poszukujący bardziej zorientowanych na kryminalne zagadki powieści raczej się rozczarują, ci z kolei, którzy lubią pozornie zwykłe historie mają sporą szansę zakochać się w Aurorze.

Charlaine Harris doskonale radzi sobie z odmalowaniem małych, południowych miasteczek z ich skomplikowanymi relacjami wewnątrz zamkniętych społeczności – widać to doskonale w powieściowym Lawrenceton w Georgii. W książce wyraźnie czuć tę jakże charakterystyczną kulturę, która wciąż dominuje w południowych Stanach Zjednoczonych. Bohaterowie i bohaterki przestrzegają zasad dobrych manier, nieraz chowając się za konwenansami, aby poradzić sobie z rzeczywistością i wydarzeniami ostatnich dni. A dzięki inicjatywie stacji Hallmark, będzie można również tę południowość poczuć. W 2014 roku rozpoczęto proces adaptowania książek Harris na filmy telewizyjne – dwa pierwsze wyemitowano w roku 2015 (Real Murders/Prawdziwe morderstwa, tom 1, i A Bone to Pick/Kości niezgody, tom 2), w przygotowaniu jest trzeci film, bazowany na następnej w kolejności książce – Three Bedrooms, One Corpse/Trzy sypialnie, jeden trup.

Inną zupełnie kwestią jest to, jak bardzo Aurora zmieniła się od pierwszego tomu – gdzie w Prawdziwym morderstwie wyraźnie podkreśla, że nie należy do osób impulsywnych, tak w Zabitej już zawsze taka była. Możemy to uznać za niedopatrzenie Harris – pamiętajcie, obie książki dzieli trzynaście lat – albo za celowy zabieg narracyjny. Brzmi dziwnie? Tylko, że przecież tak działa nasza pamięć – nie pamiętamy dokładnie wszystkiego ze swojej przeszłości, a jeśli jacyś jesteśmy od dwóch-trzech lat, miewamy tendencję do uznawania, że tak było „od zawsze”. Seria o Aurorze pisana jest w pierwszej osobie, przez pryzmat doświadczeń głównej bohaterki, która ma prawo trochę konfabulować i nieznacznie się wybielać. Podobny zabieg Harris zastosowała w Sookie Stackhouse (Czystej krwi), pisanej zresztą mniej więcej w tym samym czasie, co Zabita.

Zabita na śmierć czyta się w zasadzie sama – nie jest to opowieść bardzo długa, nie ma w niej wcale porywających zwrotów akcji czy fabularnych fikołków, jednak wciąga szybko, a kolejne strony przewracają się same (naprawdę!). Dlatego też w lekturze przeszkadzają nie do końca sprawnie przełożone amerykańskie związki frazeologiczne czy idiomy, niełatwe do przetłumaczenia na nasz język, ale też nie niemożliwe. Szkoda, że tego nie dopilnowano. Jak i tego, że w niektórych miejscach pod względem logicznym zgrzytają również zdania – może to wynikać albo z tłumaczenia, albo z oryginału. Ósmy tom Aurory powstał w dość intensywnym pisarskim okresie dla Harris, być może w nim również pewne rzeczy po prostu umknęły w procesie wydawniczym.

Podsumowując – tak, warto sięgnąć po Zabitą na śmierć. To naprawdę sympatyczna, wciągająca i zaskakująco lekka powieść kryminalna z ciekawą, dojrzałą, choć nieco obsesyjną główną bohaterką. I wcale nie trzeba znać poprzednich tomów, aby zapoznać się z tym. Szkoda tylko, że na dziewiątą część trzeba będzie jeszcze poczekać – po kolejnych trzynastu latach bowiem Harris wróciła do Aurory. Zagraniczną premierę All The Little Liars zaplanowano na czwartego listopada 2016 roku.


Pierwotnie tekst ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s