Silna, lecz romantyczna w „Służącej przewodniczącej” #3

Rozpoczęty w poprzednim tomie Dzień Sportu w Seice powoli chyli się ku końcowi – pozostało jeszcze tylko kilka konkurencji i zwyciężą dziewczyny (a przynajmniej Miśka się o to postara). W międzyczasie jednak dzielna, waleczna przewodnicząca nie będzie miała czasu na cieszenie się poszczególnymi triumfami – nie wszyscy w szkole zrozumieli ideę sportowego festiwalu. A więc Misaki im pokaże! Dobitnie!

sluzaca-3-1

W swojej trzeciej odsłonie Służąca przewodnicząca wciąż nie zwalnia – a przynajmniej nie czyni tego główna bohaterka mangi Hiro Fujiwary. Miśka po prostu nie może zaznać chwili spokoju, mimo że trwają egzaminy (naturalnie wszyscy wiemy, kto musi być numerem jeden, prawda?). Mistrzyni terroryzowania szkoły podług swojej wizji poprawności będzie musiała zmierzyć się w tej części historii z kilkoma wyzwaniami. Wśród nich znajdą się także: kolejny przyprawiający ją o wielkie cierpienia pomysł pani kierowniczki oraz niespodziewana wizyta siostrzenicy tej ostatniej. Takie nagromadzenie wydarzeń oznacza w zasadzie jedno – trzeci tom Służącej nie ma jednej, ciągłej fabuły, składa się raczej z kilku opowiadań, w których występują znani już czytelnikom bohaterowie. Jest to jednocześnie jego zaletą oraz wadą. Z jednej strony bowiem lekturę można przerwać w każdym momencie bez większych konsekwencji (na przykład zżerającej nas ciekawości). A z drugiej może to jednak również znudzić – nie przyciągnąć naszej uwagi na dostatecznie długi czas.

Co ciekawe, Misaki coraz bardziej zaczyna przypominać nie tyle pewną siebie i swojego zdania heroinę, która nie obawia się nakopać w ten czy owy tyłek, gdy zajdzie potrzeba, a powoli przeistacza się w rycerza na białym koniu. Do tej pory ratowała z opresji nieliczne uczęszczające do Seiki dziewczyny, korzystając przy tym ze swojej siły oraz znajomości sztuk walki. Od tego tomu jednak opiekuńczy parasol otworzyła również nad męską częścią uczniów, ratując niektórych co bardziej pechowych przed drabiną czy demoniczną lalką. Ponieważ jednak mamy do czynienia z mangą shoujo o wyraźnie zarysowanym romantyczmym rysie – jaka rola została Usuiowi do odegrania?

sluzaca-3-2

Nic na szczęście nie zapowiada, żeby to on przejął fabularną rolę damy w opałach, można jednak w tym tomie Służącej odnieść wrażenie, że pełni bardzo drugoplanową (choć istotną) funkcję. Pozostawia on wszystkie światła reflektorów prześladowanej przez siebie Misaki. Podobna kreacja bohaterów odsuwa na dalszy plan mające powoli rozwinąć się pomiędzy nimi uczucie (od samego początku wiemy, że coś ich będzie łączyć), że aż pojawiła się konieczność przerzucenia na inną postać przypominania bohaterom, że do siebie pasują. Z pomocą przybiegła tutaj niezwykle romantyczna i bujająca w obłokach pani kierowniczka Maid Latte. I rzeczywiście to ona w niektórych rozdziałach sugeruje czytelnikom, jak bardzo zakochani w sobie mogą być Usui i Misaki, jeśli tylko zostawi im się trochę przestrzeni na lepsze poznanie się (czego oczywiście nie mają, biorąc pod uwagę ilość kłopotów z uczniami Seiki).

To przetasowanie pełnionych przez bohaterów ról ma jedną, podstawową zaletowadę, mianowicie pozwala Fujiwarze opowiadać historię tej dwójki dłużej, z większą ilością chaosu, bałaganu oraz humoru. Tego ostatniego w końcu Służącej odmówić nie można – bawi niezawodnie, jeśli nawet nie samą zawartą w rozdziale pojedynczą historyjką, to choćby małymi dodatkami o Tercecie Idiotycznym, umieszczonymi na dole pierwszej strony każdego rozdziału. W tej mandze niesamowicie wiele rzeczy dzieje się bowiem nie tyle w samej, głównej historii, co na marginesach. Fani Miśki nie zostali wcale przez Fujiwarę zapomniani – po prostu zamiast przewodniczącej znęca się nad nimi teraz sama autorka. Zdecydowanie warto poczytać te drobne, dodatkowe historyjki.

Służąca przewodnicząca zabiera swoich czytelników na pełną dobrego humoru karuzelę wydarzeń, nie zawsze pozwalając nam przy tym zapiąć pasy bezpieczeństwa (niekoniecznie jest to złe). Wiele dzieje się nawet na niecałych dwudziestu stronach poszczególnych rozdziałów, odbywa się wiele rozmów, jak i wiele łbów zostaje potraktowanych pełnym miłości ciosem przewodniczącej. A sama końcówka tomu okazuje się okrutnym zabiegiem, zmuszającym do sięgnięcia po kolejną część. Dobra zabawa gwarantowana.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s