Być sobą jest trudno w „Username: Evie”

Nie dla wszystkich czasy szkolne to sielanka, do której po latach wraca się z rozrzewnieniem. Dla niektórych to niekończący się koszmar – tak jak dla Evie, głównej bohaterki debiutanckiego komiksu Joe Sugga Username: Evie. Dziewczyna jest szkolnym wyrzutkiem, wyszydzana przez wzgląd na wszystko: wygląd, miejsce zamieszkania, okulary, samo istnienie. Wśród jej prześladowczyń prym wiedzie Mallory… jej własna kuzynka.

Evie

Evie odnajduje spokój w domu, u boku chorującego ojca, a w chwilach największego kryzysu zamyka się w lodówce, w chłodzie poszukując ukojenia dla rozedrganych nerwów. W tym czasie jej opiekun programuje jak szalony, spędzając całe dnie przy komputerze; tworzy linijki kodu swojego genialnego informatycznego pomysłu, nieświadomie dając tym samym poczucie bezpieczeństwa córce. Evie przeczuwa jednak, że ta sytuacja dłużej się nie utrzyma – i to nie tylko ze względu na postępującą chorobę ojca. Na razie wszystko wskazuje na to, że albo się załamie, albo zwariuje. Gdy umiera najbliższa jej osoba, a Evie ma zamieszkać z rodziną Mallory, sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej. Wkrótce nasza główna bohaterka odnajduje program, nad którym pracował jej ojciec – E.Scape – i zmienia się wszystko. To wirtualna rzeczywistość, przenosząca użytkownika do innego świata, mającego stać się azylem, wspomagającym Evie w jej walce z wrogo nastawionym światem. Brzmi pięknie, prawda? Ale, ponieważ kod nie został skończony, to użytkownicy kształtują tę wirtualną rzeczywistość. Pomyślcie więc, co się stanie, gdy trafi tam Mallory (a trafi).

Username: Evie to fantastyczny komiks dla dorastających nastolatków oraz dorosłych. Oczywiście, każda z tych grup znajdzie w pracy Sugga coś innego – dla pierwszych może się okazać opowieścią, która pomoże przetrwać im trudne, szkolne czasy. Starsi znajdą w tym komiksie chwilę na oddech, przypomnienie, że w tym szalonym biegu przez dorosłość, nie warto zapominać o własnej, wewnętrznej sile, o wartości płynącej z bycia szczerym wobec samych sobie. Niezależnie jednak od wieku – trudno nie uśmiechnąć się po lekturze tego komiksu. Jego pozytywny przekaz, choć miejscami aż nazbyt wyeksponowany, trafi chyba do wszystkich. Jeśli będziemy pamiętać, do jakiej grupy wiekowej jest w zasadzie kierowany – my również będziemy się całkiem dobrze w trakcie lektury bawić.

Obie istotne dla fabuły bohaterki – Evie oraz Mallory – są wyjątkowo stereotypowe zarówno w kwestii bycia ofiarą, jak i agresorem. Zostało to jednak wykorzystane na tyle sprytnie, aby móc narracyjnie w niektórych momentach tym zagrać; i tak: Evie jest bezsensownie (co sama stwierdza) zauroczona kapitanem drużyny Rugby, Jasperem, którego późniejsze, „E.Scapeowe” alter ego obnaża mit wspaniałego, przystojnego młodzieńca. W innym momencie doskonała, wyśniona randka głównej bohaterki okazuje się być jedynie marzeniem (ale co i dlaczego – przeczytajcie sami). Tym, co przeszkadza, to wielki finał Evie – można wręcz odnieść wrażenie, że Sugg nie zmieścił się w wyznaczonej liczbie stron czy w terminie. Jego schematyczność, choć bajkowa, niekoniecznie jest jednak wiarygodna. Przemiany wewnętrzne następują za szybko, pod wpływem zbyt błahych przyczyn. Można na to przymknąć oko, ale z zawieszeniem niewiary tak łatwo niestety nie jest.

Autorem Evie jest człowiek orkiestra – brytyjska osobowość YouTube’a; jego założony w 2011 roku kanał obserwuje ponad pięć milionów użytkowników, a jedna z jego audycji, naśladująca znany program w Radio 1, została wręcz przeniesiona na antenę brytyjskiego nadawcy. Sugg udzielał się również charytatywnie – tworząc muzyczne utwory, z których późniejszy dochód przeznaczył między innymi organizacjom wspomagającym walkę z wirusem Ebola w Afryce Zachodniej. Evie jest jego pierwszym projektem komiksowym, wydanym w Wielkiej Brytanii nakładem Hodder & Stoughton, a w Polsce – dzięki wydawnictwu Insignis. W pracy nad komiksem wzięli również udział: Amrit Birdi (ilustracje), Mindy Lopkin (liternictwo), Matt Whyman (reżyseria rysunku), Joaquin Pereyra (kolor). I trzeba przyznać, że komiks sygnowany nazwiskiem Sugga jest po prostu ładny, dobrze narysowany (poza kilkoma kadrami), a ze stron wręcz wylewają się żywe, intensywne kolory. Projekty postaci również zasługują na uwagę – zawłaszcza Unity, której sama postać ciekawie sytuuje Evie w większym, komiksowym oraz literackim uniwersum. Jak? Przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Username: Evie to komiks fajny – podnoszący na duchu, doskonały dla młodzieży i starszych czytelników poszukujących lżejszej lektury. Warto po niego sięgnąć.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.plGildia.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s