Utopia nawiedzonego domu – recenzja mangi „Przekleństwo siedemnastej wiosny”

Rodzeństwo Naoki i Nori co roku w czasie wiosennych wakacji, przed rozpoczęciem japońskiego roku szkolnego, jeździ w odwiedziny do swoich krewnych na wieś – ciotki Mikiko oraz jej syna Takashiego. Ukryty wśród kwiatów dom jawi im się jako cudowne miejsce nie z tego świata. Ale czy i w tym roku trafią do raju?

przeklenstwo-1-1

Przekleństwo siedemnastej wiosny jest drugim tytułem od młodziutkiego wydawnictwa Ringo Ame. Składająca się z dwóch tomów, pełna tajemnic i zagadek opowieść ukazała się w 2007 roku w Japonii, w magazynie „Web Spica” domu wydawniczego Gentosha. Historię stworzyła Fuyumi Ono (Juuni Kokki The Twelve Kingdoms), a narysowała ją Kotetsuko Yamamoto (Bezsenne noce Konya mo nemurenai, Ano hi no kimi wo dakishimeta nara). Pomimo obecności w tym duecie mangaki zwykle rysującej yaoi, Przekleństwo nie wpisuje się w nurt boy’s love, a, zgodnie z opisem na okładce, jest horrorem, dramatem i historią pełną tajemnic. Polskie wydanie zawiera dwieście dwadzieścia strony w siedmiu rozdziałach, jest więc dość obszerne jak na standardową mangę. Wydrukowane na ładnym, białym papierze, prezentuje się dobrze. Widać, że wydawca zwrócił uwagę na to, żeby techniczna strona wydania była jak najlepsza. Językowo można się trochę przyczepić do onomatopej – najtrudniejszego w przekładzie elementu mangi; Ringo Ame wpisuje się tym samym w dość kreatywne i mało trafne przekładanie dźwiękonaśladowczych słów.

Fabuła pierwszego tomu Przekleństwa zbudowana jest standardowo, żeby nie powiedzieć: schematycznie. Towarzyszymy Naokiemu oraz Nori w ich powrocie do miejsca, które opisują jako nierealne, magiczne, co też wielokrotnie zostaje w mandze powtórzone, niczym mantra. Sielankę zaczynają przerywać niewielkie, niezrozumiałe dla nich wydarzenia – zasępienie cioci, jej nagle spochmurniała mina na wzmiankę o siedemnastych urodzinach i jej, i matki rodzeństwa, a także dziwne problemy ze snem kuzyna. Do tego dochodzi jeszcze opowieść Takashiego o tym, że nocą wyczuwa czyjąś obecność, w co Naoki, naturalnie, w ogóle nie wierzy. A potem, nagle Takashi zaczyna zachowywać się jak zupełnie obca osoba, a odwiedzające wieś rodzeństwo natyka się na wszędzie obecne tajemnice zakorzenione w rodzinnej historii. Przekleństwo siedemnastej wiosny wpisuje się wręcz idealnie w kanon japońskiego horroru, gdzie napięcie zbudowane zostaje poprzez niedopowiedzenia oraz sekrety, których bohaterowie uparcie nie chcą wyjawić.

To, co na pewno trzeba przyznać Przekleństwu to fakt, że jest prześliczne. Yamamoto rysuje oszczędnie – nie stosuje wielu ozdobników, za to korzysta z dość cienkich linii w tworzeniu tak postaci, jak i tła. Dzięki temu trudno nie poczuć lekkości i piękna wiosennej, japońskiej wsi, łatwo też uwierzymy, że nasze tytułowe rodzeństwo jest niezwykle wesołe oraz radosne. Z drugiej strony kadry mangi są niezwykle jasne, co nie do końca koresponduje z wydarzeniami czy ogólnym nastrojem historii. Owszem, biel sama w sobie może również stanowić bardzo nastrojowy element horroru, jednak Yamamoto niekoniecznie udało się to w pierwszym tomie Przekleństwa  wykorzystać odpowiednio.

Przekleństwo siedemnastej wiosny od Ringo Ame powinno spodobać się fanom gatunku oraz tym spośród czytelników, dla których ładne obrazki w mandze są istotne. Nie jest to jednak komiks dla tych, którzy poszukują historii ambitnych, nietypowych czy podchodzących kreatywnie do gatunku.


Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Gildia.pl

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s