Kim jest Eibon?! Konfuzje w 9. tomie „Soul Eatera”

Niestety, ale wydaje się, że siły działające przeciwko Śmierci i jego wychowankom pozostają wciąż o krok przed nimi. Ale też trudno się dziwić, skoro nasi bohaterowie cały czas nie wiedzą nawet do końca, z kim się mierzą. Bóg-demon (największe zagrożenie), wiedźma Arachne (duże zagrożenie), Arachnofobia (wciąż wielka niewiadoma) i Medusa (domniemanie nie żyje) – wszyscy czyhają, aby pokrzyżować nawet najdoskonalsze plany. A gdzie w tej całej układance umieścić tajemniczego Eibona, twórcę pożądanych przez Arachne niebezpiecznych artefaktów?

soul-eater-9-1

W dziewiątej odsłonie Soul Eatera naszych bohaterów czeka kilka ciekawych i kilka bitewnych doświadczeń. Przede wszystkim jednak będą musieli zmierzyć się z obecnością najbardziej potężnego, przerażającego oraz piszącego wiersze Excalibura, który powróci w krótkim przerywniku pomiędzy lekcją łączonego rezonansu dusz a wielką bitwą o Brew. Kid, po ostatnich odkryciach na pustyni, postanowił poszukać w bibliotece jakichkolwiek informacji dotyczących tajemniczego Eibona. Jednak jedyne zawierające przydatne wzmianki opracowanie zostało pożyczone przez tajemniczą lub tajemniczego „M”. Wszystko wskazuje na to, że to niezwykle ważny pionek na szachownicy aktualnych wydarzeń.

Niewiele się zmienia w samej historii, w kontekście wojny właściwie pozostajemy w tym samym miejscu. Za to obejrzymy kilka niezwykle ciekawych starć pomiędzy załogą Śmierci oraz Arachnofobią, co na pewno przypadnie do gustu miłośnikom mang shounen. Będziemy również świadkami ciekawych wydarzeń w czasie lekcji z doktorem Steinem.

Czytając ten tom Soul Eatera warto zwrócić uwagę na to, jak Ohkubo prowadzi trójkę najistotniejszych jak na razie bohaterów – Makę, Kida oraz Black Stara. Pierwszą poznaliśmy jako chodzącą mocno po ziemi dziewczynę, rozczarowaną ojcem, skupioną na nauce oraz swoim celu. Przez ostatnie dwa tomy jej zachowanie zaczęło być, delikatnie mówiąc, dziwne, a w dziewiątym już zupełnie nie przypomina Maki, którą autor przedstawił nam na samym początku. Inaczej wygląda sprawa z Kidem, który ostatnimi czasy zapomina już o swojej wielkiej, dojmującej obsesji układania i porządkowania. Ma na głowie ważniejsze sprawy niż dbanie o doskonałą symetrię czy harmonię. Z kolei Black Star jest jak zawsze nieprzewidywalny, szalony, skory do bójek i olewania wszystkich wokoło. Większy jednak akcent zostaje położony na jego niesamowitej zdolności skoncentrowania się na staniu się silniejszym, lepszym, przydatnym, co generuje, naturalnie, kolejne problemy.

Na dodatek Ohkubo wciąż gubi gdzieś na stronie Makę i Soula, których wymogi fabularne spychają gdzieś na margines całej historii koncentrującej się raczej na bitwach nieuchronnie prowadzących do Wielkiej Wojny.

Dziewiąty tom Soul Eatera przynosi więcej walk i pytań związanych z rolami, jakie w całej wojnie przyjdzie odegrać pionkom na szachownicy. Nie wiemy wciąż, kim jest kolejny nowy adwersarz, wyciągnięty z rękawa (z pajęczej sieci?) Arachne.

Ostatecznie chociaż ta część nie zachwyca, nie łapie za serce, nie wstrząsa nami w żaden sposób, stanowi ciekawą cegiełkę całej serii. Acz kończy się doskonałym cliffhangerem – sprawiającym, że nawet jeśli średnio nam się podobała lektura, będziemy odruchowo szukać kolejnego tomu.

Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s