Tragiczna historia rodzinna – „Przekleństwo siedemnastej wiosny”, tom 2, ostatni

Dziwne, niezrozumiałe zachowanie Takashiego, nagła śmierć ciotki, dziwne prawidłowości w zgonach członków rodu Sugata – to wszystko zaczyna się powoli układać Naokiemu w jedną, spójną całość. I nie jest ona śliczna, jasna i radosna, jak zapowiadałby początek Przekleństwa siedemnastej wiosny Fuyumi Ono i Kotetsuko Yamamoto.

przeklenstwo-2-1

Drugi, a zarazem ostatni tom horroru od Ringo Ame niewiele różni się od poprzedniego. Liczy ponownie ponad dwieście stron i siedem rozdziałów. Wydrukowany na ładnym, białym, choć dość cienkim papierze, prezentuje się dobrze. Jak i w poprzedniej części, tak i w tej  tłumaczenie nie do końca poradziło sobie z onomatopejami, sięgając po nie do końca trafne, kreatywne dźwiękonaśladowcze neologizmy. Zastanawia również użycie w samym tytule słowa „przekleństwo”, chociaż konsekwentnie przez całą historię wykorzystywany jest jej synonim – „klątwa”.

Niezaprzeczalną, mocną stroną Przekleństwa są bohaterowie. Takashi-przed-klątwą oraz Takashi-po-klątwie są swoimi doskonałymi przeciwieństwami, jak ying i yang. Zmieniają się nie tylko wypowiedzi bohatera, ale również mimika twarzy, sposób patrzenia na innych. Yamamaoto udało się sprawić, aby czytelnik odczytał w spojrzeniu postaci całą niechęć i złość, jakie ją wypełniają. Naoki z kolei jest bardzo wiarygodnie napisanym bohaterem. Jako nastolatek nie rozwiązuje całej rodowej zagadki, jak co poniektórzy genialni literaccy detektywi, widzimy jego brak doświadczenia w kwestii podobnego wnioskowania. Fakty łączy ze sobą wolno, spekuluje, sprawdza hipotezy, zbiera informacje, a przede wszystkim – błądzi. A nie jest mu łatwo, gdy klątwa wyciąga swoje ręce i po niego.

W kwestii rozwiązań fabularnych druga i ostatnia część Przekleństwa trzyma średni poziom poprzedniego tomu – niczym nie zaskakuje, ani właściwie nie oczarowuje. Wykreowany przez Ono i Yamamoto horror należy do tych spokojnych, tworzących niepokój niedopowiedzeniami oraz niewiadomymi, nie zaś ilością wylanej krwi. Podobny klimat doskonale podkreślają lekkie, jasne, proste wypełnienia kadrów. Niestety, ponownie nie zostały one do końca wykorzystane dla wywołania odpowiednich wrażeń u czytelnika. Być może winę ponosi niezbyt ambitna historia, zbudowana wokół rodzinnego przekleństwa oraz tytułowych siedemnastych urodzin.

Przekleństwo siedemnastej wiosny od Ringo Ame jest prześlicznie narysowanym średnim horrorem, który raczej spodoba się powoli dopieszczanym przez mangowy rynek fanom tego gatunku. Gwarantuje mroczne, rodzinne tajemnice, żadne zemsty zabłąkane duchy oraz dzielnego kota.


Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Gildia.pl

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s