Casting na lokajów w piątej „Służącej przewodniczącej”

Pamiętacie przewodniczącego samorządu szkolnego z Miyabigaoki? Rozpuszczonego, zboczonego bogacza, który chciał zrobić z Miśki swoją służącą od czegoś więcej niż jedynie podawanie kawy? Wrócił. I znowu knuje.

służąca 5 - 1

Dotychczasowe tomy Służącej przewodniczącej od Hiro Fujiwary były pełne energii, zabawne i w charakterystycznym dla shōjo stylu uroczo prawie-prawdopodobne. Wraz z częścią piątą oficjalnie wkraczamy w komediowy absurd. Trudno bowiem inaczej podsumować to, co spotkało Miśkę oraz całe Maid Latte. Słodkiej kafejce ze służącymi zagraża bowiem wrogie, korporacyjne przejęcie, za którym stoi wiceprzewodniczący Miyabigaoki (z namaszczeniem swojego szkolnego przełożonego). W miejscu wieżowca, w którym pani kierowniczka prowadzi z pasją swój lokal ma powstać restauracja w zachodnim stylu – z lokajami. I mniejsza z tym, że Maki Dining nie ma jeszcze praw do tego miejsca, ale już ogłasza casting na pracowników. Jak zapewne się domyślacie – Miśka postanawia wziąć w nim udział, żeby uratować Maid Latte. I to na dodatek ze zwykłą dla siebie zapalczywością (i brakiem jakiegokolwiek sensownego planu). A więc powraca przewodnicząca w stroju męskim.

służąca 5 - 2

Cały casting na lokaja łączy większość już wcześniej widzianych przez nas w tej mandze elementów, można więc odnieść wrażenie, że Fujiwara odgrzewa stare pomysły, ubierając je jedynie w nowe ubranka. Niestety źle to wpływa na odbiór głównej intrygi tomu – w pewnym momencie staje się ona nudnawa. Dziwnej przemianie ulega również Miśka: do tej pory zorganizowana oraz ogarnięta dziewczyna, gotowa siać sprawiedliwość pięścią i kopniakiem, w tej przygodzie się rozsypuje. Trudno będzie to również tłumaczyć silnymi emocjami; już we wcześniejszych częściach Służącej Miśka dawała sobie radę z problemami śpiewająco mimo emocjonalnej burzy. Choć trzeba przyznać, że na tym tle doskonale wychodzi Usui, ponownie w roli rycerza na białym koniu (przypadkowego), podejrzanie dobrze radzącego sobie w roli lokaja (wątpiliście, że będzie pomagał Miśce?)

Dla odmiany duże postępy zobaczymy w kwestii relacji Misaki i Usuia – aż chciałoby się rzecz, że czas najwyższy! Ale, znając schematy shōjo przyłożone do serii liczącej osiemnaście tomów, jeszcze sobie trochę na konkrety w tej materii poczekamy. Bieganie w kółko wokół siebie to zwykle pierwszy etap, później pojawia się ta trzecia lub ten trzeci. Na razie możemy nieśmiało się zastanawiać, czy w roli przyszłego problematycznego boku trójkąta nie wystąpi powracający na scenę przewodniczący Miyabigaoki. Najważniejsze jednak, że nasza skoncentrowana na zadaniach przewodnicząca zaczyna coraz wyraźniej uzmysławiać sobie pewną dość istotną kwestię. Mianowicie taką, że Usui (choć zbol i stalker) nie jest jej tak obojętny, jak twierdziła dotychczas. Jeden-zero dla Usuia. Przy okazji castingu na lokajów oraz jego późniejszych konsekwencji dowiemy się też wreszcie co nieco na temat naszego rycerza.

Służąca 5 - 3

Służąca przewodnicząca w swojej piątej odsłonie jest lekko nudnawa i bardzo wtórna. Fabularnie Hiro Fujiwara zbytnio się nie popisała, ale za to sporo uwagi poświęciła wreszcie romansowi, na który zanosi się od samego początku. W sumie otrzymujemy dość nierówny tomik, interesujący, jeśli śledzimy romantyczny wątek, a mniej jeśli komediowy.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s