Aniołowie i demony w Tokio – recenzja mangi „Angel Sanctuary” #1

Angel Sanctuary Kaori Yuki jest dla polskiego fandomu tytułem ważnym, a nawet kultowym. Jak to często bywa w przypadku fanów – brak oficjalnego tłumaczenia wcale nie przeszkodził, aby się z tą pracą zaznajomić i w niej zakochać. A wszystko to dzięki ciężkiej pracy nad skanlacjami i fansubami. Tłumaczenia rozdziałów, jak i trzyodcinkowej serii OVA można było wydobyć z przestrzeni internetu, gdyż, jak mówi polskie przysłowie, „dla chcącego, nic trudnego”. Dzięki temu, kiedy w 2007 roku JPF ogłosiło, iż zamierza wydać Angel Sanctuary większość miłośników tej konkretnej pracy Kaori Yuki już ją znała i wielbiła. A to, samo w sobie, tworzy trudne warunki dla wydawcy – odbiorcy nie dość, że posiadają już pewne nawyki (jak choćby związane ze sposobem transliteracji nazw własnych), to jeszcze nie wiadomo, czy skuszą się na zakup samego towaru (skoro już historię znają). Być może dlatego na polskim rynku Angel Sanctuary ukazało się w dziesięciu tomach, czyli tak zwanym wydaniu „podwójnym”, a dodatkową przynętą było dołączanie do każdego zakupionego w sklepie internetowym JPF egzemplarza zestawu sześciu kartek pocztowych z grafiką z mangi. W Japonii Angel Sanctuary ukazywało się od 1994 do 2000 roku w magazynie dla dziewcząt „Hana to Yume”. Pomiędzy 1995 a 2001 rokiem właściciel czasopisma, Hakusensha, zaczął wydawać Angel Sanctuary w tomikach. Ostatecznie manga liczy sto dwadzieścia rozdziałów, czyli dwadzieścia standardowych tomów, którym towarzyszą dwa artbooki. Jak na razie JPF nie zdecydował się na opublikowanie tych ostatnich.

AS 1 - 1.jpg
Pierwszy rozdział Angel Sanctuary zaczyna się krwawo, wpisując mangę, choć narysowaną prześliczną, wdzięczna kreską, w stylistykę gotyckiego horroru. Oto dwójka demonów włamuje się do strzeżonego przez anioły Korytarza Pustki, miejsca kaźni, aby wykraść kryształ z zachowanym w nim, pozbawionym duszy, ciałem zbuntowanej anielicy, Organicznego Anioła Alexiel. Żeby anielica mogła ponownie stanąć na czele rebelii przeciw Niebu, oba demony muszą odnaleźć jej inkarnację i doprowadzić do przebudzenia. Tak właśnie rozpoczyna się wielka, skomplikowana intryga, w której główną rolę odegra niczego niespodziewający się licealista, Setsuna Mudō. Targany zakazaną miłością do swojej siostry, Sary, główny bohater Angel Sanctuary zostaje wplątany w toczący się od tysiącleci spór. Na dodatek, wciąż pozostając w kręgu inkarnacji Klątwy Słów, powoli zmierza ku kolejnej, tragicznej, pełnej bólu i cierpienia śmierci. Od tego, czy cykl kary się dopełni, czy zostanie przerwany, zależy los całej ludzkości. Na dodatek, wokół dzieją się rzeczy, zupełnie niezależne od samego Setsuny/Alexiel – z więzienia w głębi ziemi budzi się bliźniak upadłej anielicy, Nieorganiczny Anioł Rociel, pałający żądzą odwetu za swoje wielosetletnie uwięzienie. A najlepszy kumpel jej ziemskiej inkarnacji, Sakuya Kira, wydaje się skrywać istotny dla przebiegu dalszych wydarzeń sekret.

W czasie prac nad mangą Kaori Yuki korzystała z pism kabalistycznych, czerpała więc z wierzeń judaistycznych, nie zaś chrześcijańskich. Z tego wynika jedna najważniejsza rzecz – charakter natury Boga, którego wizerunki w Starym i Nowym Testamencie się różnią i na to trzeba zwrócić uwagę w czasie lektury mangi. Kabała znacząco rozbudowała wizję świata zamieszkanego przez Boga, anioły oraz demony. W Angel Sanctuary zostało to bliżej wyjaśnione w przypisach od tłumacza na końcu pierwszego tomu (polskiego wydania) oraz na początku czwartego. Odwołanie się do źródeł hebrajskich, czy ich opracowań, postawiło przed osobą odpowiedzialną za przekład nie lada wyzwanie. Na szczęście w wywiadzie (zamieszczonym w jednym z niewydanych w Polsce artbooków) Yuki podała, z jakich korzystała źródeł. Polski tłumacz nie zawahał się również skorzystać z pomocy specjalistki od kabały, posiłkował się także Słownikiem Aniołów… Davidsona przy ujednolicaniu transkrypcji imion. I za to wszystko polskiej edycji należy się wielka pochwała. Podobnie za umieszczenie w przypisach wyjaśnień imion głównych bohaterów, przy których zapisie autorka wykorzystała takie znaki kanji, aby uzyskać odpowiednie ich znaczenia. Szkoda jednak, że tylko niektórych.

Tym, co przede wszystkim przykuwa uwagę w mangach Kaori Yuki, są kreska oraz projekty postaci. Artystka korzysta z ostrych kątów, często wykorzystuje agresywne kontrasty, wciąż jednak osiągając efekt lekkości, efemeryczności oraz kobiecego piękna. Wypełnione detalami kadry wciąż zachowują wrażenie harmonii, cały zawarty w nich przepych Yuki wyważyła azjatyckim sposobem aranżowania przestrzeni oraz elementów, co składa się na jej własny, graficzny styl, wyróżniający ją spośród pozostałych twórców oraz twórczyń. Bohaterowie – ludzie, demony, anioły – są piękni. Czyjaś brzydota musi zostać stwierdzona, ponieważ w warstwie graficznej po prostu nie istnieje, jest ukryta pod maską atrakcyjności, co zresztą stanowi jeden z ważniejszych motywów w Angel Sanctuary.

Polska edycja pierwszego tomu Angel Sanctuary niestety nie zachwyca swoim technicznym przygotowaniem. Po pierwsze – pojedyncze strony są nieostre, do tego stopnia, że widać to gołym okiem tak w samej warstwie graficznej kadrów, jak i po wyglądzie czcionki. Po drugie – ilość niedociągnięć redaktorskich i językowych jest ogromna. Nie chodzi o stylizację gwarową, a o zwykłe wypowiedzi, gdzie zgubiły się części zdania, a niektóre zostały powtórzone. Niektóre wypowiedzi najzwyczajniej w świecie nie posiadają polskiej składni – tu można by ich bronić, że odzwierciedlają język codzienny, ale to byłaby dość naciągana obrona. To są najzwyklejsze błędy korekty językowej, która przy pierwszym tak obszernym i, co trzeba zaznaczyć, przegadanym tomie, nie wychwyciła wszystkich niezgrabności czy powtórzeń. Naturalnie, winę może tutaj również ponosić redaktor tomu, który tychże poprawek nie zatwierdził, z sobie tylko znanych przyczyn. Po trzecie – nieprawidłowe w większości dzielenie wyrazów w dymkach, czyli klasyczna przypadłość JPFu. Tak, wpasowanie tekstu pisanego poziomo, w dymki przygotowane dla tekstu pisanego w pionie nie jest łatwe, ale to nie zwalnia wydawcy z poprawnego posługiwania się polszczyzną, w tym z poprawnego składu tejże samej polszczyzny. Po czwarte – i tu pewnie już się czepiam – ale, kto, na bogów, złożył przypisy od tłumacza? Podział zdań w wierszach bardziej przypomina abstrakcyjny obraz, niż porządnie zaplanowaną stronę. I dlaczego zostały spisane wersalikami, skoro krój czcionki tego nie wymaga? I jest na tyle czytelny, że tego w żadnym stopniu nie wyjaśnia, a tylko przeszkadza w czytaniu? Po piąte – rozmiar tomiku. Jego zwiększona objętość powinna była pociągnąć za sobą zwiększony wymiar samego zeszytu, co ułatwiłoby jego czytanie, a także pozwoliłoby cieszyć oczy piękna grafiką Kaori Yuki. Marzenie każdego, kto zakochał się w stylu tej autorki. Poza tym, staranniejsze wydanie znanego już w Polsce tomu, byłoby lepszą strategią wydawniczą – fani chętniej dopłacą za jakość, a przeciwnicy mangi i tak jej nie kupią. Na szczęście przypilnowano marginesu wewnętrznego, pozostawiając go dość dużym, aby przy takim wydaniu nie został ucięty tekst czy elementy kadrów.

Pozornie sielski pierwszy tom Angel Sanctuary, skrywa pod graficznie piękną fasadą szaleństwo, przemoc, obłudę oraz pozbawioną skrupułów walkę o władzę i hegemonię w Niebie. Kaori Yuki wykorzystuje kabalistyczne wierzenia jak glinę, z której tworzy interesującą, gotycką opowieść, idealnie wpasowującą się w kanony europejskiej literatury, wnosząc ze sobą świeży powiew pomysłów oraz idei, niespętanych latami literackiej, anielskiej tradycji. Pomimo wad i niedociągnięć, dość nieporęcznej i niewygodnej formy wydania całej serii Angel Sanctuary, jest to bez wątpienia jedna z bardziej interesujących mang fantasy, którą należy przeczytać.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s