Matematyka, samochód, problemy i nadzieja w „Razem będzie lepiej” Jojo Moyes

Jess Thomas wierzy, że będzie dobrze. Nieważne, w jaki wielkich kłopotach znajduje się jej rodzina, ona zawsze jest tego pewna. Zresztą samotna matka dwójki dzieci i wielkiego psa (rozmiaru krowy) bez wysokopłatnej pracy nie ma łatwo, więc uparte trwanie w przekonaniu, że każdy problem ma realne rozwiązanie, okazuje się jedną ze skuteczniejszych technik motywujących do działania. Ed z kolei jest przekonany, że dobrze już nie będzie. Wisi nad nim wizja spędzenia kilku kolejnych lat swojego życia na koszt Jej Królewskiej Mości, a wszystko przez to, że nie wiedział, jak pozbyć się zaborczej i ekspansywnej kochanki. Sposób, którym się posłużył, nie należał do najbystrzejszych. Razem będzie lepiej autorstwa brytyjskiej pisarki Jojo Moyes opowiada niesamowicie ciepłą i jednocześnie wciągającą historię pewnej zwariowanej podróży z południowego wybrzeża Anglii do Aberdeen w Szkocji. Na olimpiadę matematyczną. W której udział ma wziąć dziesięcioletnia córka Jess, Constanza (Tanzie). I która ma niewielkie szanse, żeby jej nie wygrać. Wiezie ich Ed, niezwykle bogaty programista, który nie potrafił odmówić małej, genialnej dziewczynce.

moyes-1-1

Zanim Moyes poświęciła się w pełni karierze pisarki, pracowała jako dziennikarka w The Independent. Kilka z napisanych przez nią powieści ukazało się już w naszym kraju, jak choćby Zakazany owoc czy Srebrna zatoka. Jej najnowszą książkę już 8 kwietnia wyda Znak, w ramach skierowanej do kobiet serii Między Słowami, co nie oznacza jednak, że nie spodoba się ona czytelnikom zazwyczaj od podobnej literatury stroniącym. Razem będzie lepiej nie jest w pełni ani powieścią obyczajową, ani romansem, ani współczesnym Kopciuszkiem (co mógłby sugerować status majątkowy Eda). Główna bohaterka jest wprawdzie w opałach, potrzeba jej karocy (kursującej do Szkocji), ale z powodzeniem obchodzi się bez księcia – doskonale radzi sobie sama. Wątek uczucia pomiędzy nią a Edem nie jest, jak w przypadku standardowego romansu, główną osią fabuły, której podporządkowane zostają wszystkie wydarzenia, chociaż pozostaje on pełnoprawnym elementem historii, możliwym obrotem spraw pomiędzy dwójką samotnych, spragnionych bliskości drugiego człowieka osób.

Zdecydowanym plusem Razem będzie lepiej jest fakt, że nie jest powieścią cukierkową – pozytywną tak, ale nie przesłodzoną czy nierealistyczną. Problemy bohaterów są problemami prawdopodobnymi, nawet te, z którymi boryka się Ed. Czytając, nie mamy wrażenia, że mogą istnieć tylko na kartach powieści, a nie w pozatekstowej rzeczywistości, co wcale tak często się nie zdarza. Do zalet trzeba też zaliczyć przypomnienie, jak ważne jest dbanie o relacje między ludźmi i jak czasem należy dać sobie drugą szansę, aby nie stracić w życiu pięknych, cudownych chwil. Wiele standardowych romansów buduje się na zasadzie nieporozumień wynikających z nieumiejętności rozmawiania – Moyes postanowiła zbudować swoją historię wokół tego, jak istotne jest komunikowanie swoich myśli, problemów, rozterek. Zauważa przy tym, że to nie zawsze kończy się bajkowo, ale jeśli pewne rzeczy nie zostaną powiedziane, pozostanie tylko żal.

Razem będzie lepiej opowiedziane jest z czterech punktów widzenia – Jess, Eda, Nicky’ego oraz Tanzie. Dzięki takiemu rozbiciu historii na głosy, uzyskujemy nie tylko wgląd w motywację poszczególnych postaci, ale i możemy przekonać się o tym, jak sprawnie autorka posługuje się wielogłosem. Opowieść Constanzy ma strukturę językową oraz, miejscami, również logiczną, charakterystyczną dla dziesięciolatek. Wyraźnie zaznaczone są w niej również jej niezwykłe zdolności matematyczne. We fragmentach Nicky’ego nie mamy również wątpliwości, że śledzimy zrezygnowanego, zastraszonego, wielokrotnie odrzucanego nastolatka. Mniejsze językowe zróżnicowanie widać we fragmentach dorosłych, zapewne dlatego, że Moyes stworzyła oboje tych bohaterów jako wprawdzie różnie wykształconych, ale równie inteligentnych.

Razem będzie lepiej Jojo Moyes należy do tych niepozornych historii, których przeczytanie zazwyczaj odkładamy na  bliżej nieokreślony czas, a potem nie do końca wiemy, dlaczego tak długo zwlekaliśmy. Jest to powieść, która może wciągnąć nawet tych, którzy nie przepadają za obyczajowymi, współczesnymi opowieściami o rodzinnych kłopotach czy zmaganiach. Naprawdę nie warto odkładać tej lektury na później.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Beata Liwoch

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s