Gdy nie ma granic, ciekawa lektura „5 sekund do Io” Małgorzaty Wardy

Gry elektroniczne na stale zagościły w naszym życiu. Grywamy już nie tylko w domu – na komputerach czy konsolach, ale dzięki urządzeniom przenośnym gry mogą towarzyszyć nam wszędzie. A zatem ich obecność w filmach, serialach oraz literaturze staje się po prostu naturalna. Tak jest choćby w wydanej niedawno przez wydawnictwo Media Rodzina książce Małgorzaty Wardy, 5 sekund do Io.

 warda-1-1
To pierwsza powieść science fiction tej pisarki. Dotychczas tworzyła ona historie obyczajowe, które nie tylko zyskały grono czytelników, ale również uznanie na festiwalach literackich. Dziewczynce, która widziała zbyt wiele, przyznano nagrodę fundacji Age of Reading, wyróżniającej publikacje poruszające tematykę wykluczenia. Podobną tematykę odnajdziemy również w 5 sekundach do Io, w której Małgorzata Warda główną bohaterką uczyniła siedemnastoletnią Mikę. Dziewczyna jest sierotą, która po stracie rodziców tuła się między rodzinami zastępczymi, nie mogąc znaleźć swego miejsca.

W wyniku tragicznych wydarzeń Mika przenosi się do Gdyni. Tam zaczyna się przygoda, która zmieni jej życie. Kiedy po raz pierwszy loguje się do gry Bitwa o Io, stworzonej w najnowszej technologii nazwanej Work a Dream. Umożliwia ona graczowi całkowite wcielenie się w ciało avatara, włączając w to pełne odczucia sensoryczne, nie spodziewa się, jak bardzo ten wirtualny świat ją wciągnie. Piękny, tajemniczy, bardziej intensywny świat sprawia wrażenie bardziej realnego niż to, co dotychczas otaczało Mikę. Na dodatek jest pozbawiony przeszłości – nie ma w nim pustki po stracie rodziców. Wykreowany przez programistów i grafików środowisko w jednym, najważniejszym punkcie przypomina to rzeczywiste – mianowicie, nie ma w nim żadnego scenariusza. Wszystko zależy od graczy. A ludzie są w końcu tylko ludźmi, nawet w wirtualnym świecie.

Warda nie napisała prostej, przyjemnej książki. Przede wszystkim główna bohaterka, która nie dość, że nie ma łatwego życia po stracie obojga rodziców, na samym początku przeżywa atak szaleńca na swoją szkołę. Szaleńca, z którym łączyć ją będzie więcej, niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać. Czytelnicy i czytelniczki poznają Mikę, gdy kryje się w szkolnej bibliotece po ławką, sparaliżowaną strachem, przerażoną, właściwie pewną, że nie wyjdzie z tej sytuacji cało. Wszystko widzimy jej oczyma, ponieważ to jej głos buduje całą narrację.

Podczas lektury zetkniemy się nie tylko z prostym zapisem emocji dziewczyny, ale także z jej rozterkami, nieumiejętnością podjęcia decyzji. Znajduje to odzwierciedlenie na płaszczyźnie tekstu – zdania zostały tak zbudowane, aby jak najlepiej oddać wewnętrzny stan Miki. Warda doskonale radzi sobie z wprowadzaniem pełnych napięcia sytuacji, w których zwyczajne siedemnastolatki nie mają szans się znaleźć.
Autorka nie zapomina również o tym, że przy każdym powtórzeniu podobnego wydarzenia, bohaterka powinna już trochę inaczej się zachowywać, uczyć na własnych błędach, a także tracić swoją wrażliwość (głównie na przemoc). W 5 sekundach do Io towarzyszymy Mice nie tylko w jej nie zawsze przyjemnych i bezpiecznych przygodach na jednym z księżyców Jowisza, ale również w procesie dalszego dorastania. I chociaż siedemnastolatka, która ostatnich kilka lat spędziła na zmianę w pogotowiu opiekuńczym i rodzinach zastępczych miała już wiele złudzeń dotyczących tego, jak wygląda świat, to jednak nie jest w pełni dojrzała. Do pewnego stopnia pozostaje wciąż dzieckiem. Jeżeli pozwolimy, aby ta historia nas wciągnęła, to śledzenie przemiany Miki nie będzie należało do łatwych. Opowieść ta – choć ciekawa i chwilami porywająca jest również emocjonalnie „niewygodna”. Trudno, aby było inaczej, gdy widzimy, jak z oczu Miki powoli opadają różowe okulary. Nie pomoże nawet trochę szalone, ale też niespodziewane uczucie do Iana – jednego z napotkanych na Io graczy.
Pod względem rozwoju postaci czy emocjonalnej dynamiki powieść jest doskonale dopracowana, ale nieco gorzej wypadają wątki science fiction. Przede wszystkim ukazana jest technologia, której wciąż nie mamy, ale jesteśmy na dobrej drodze do jej uzyskania. Wielu naukowców od lat pracuje nad stworzeniem wirtualnej rzeczywistości tak doskonałej, by mogła ona oszukać nasze mózgi, tak byśmy sądzili, że znajdujemy się w prawdziwym świecie. Najważniejszym problemem jest fakt, że gracz w momencie nałożenia okularów i przeniesienia się do innego świata, owszem, widzi coś innego, odczuwa coś innego, ale nie traci władzy nad ciałem. Oznacza, że jeśli gracz zdecydowałby się biec w środowisku gry, to jego ciało poza nią będzie musiało wykonywać dokładnie te same ruchy. A tak się nie dzieje –w powieści nie znajdziemy wytłumaczenia, dlaczego. Kwestia ta okaże się mniej znacząca, jeśli przyjmiemy założenie, że narratorką jest siedemnastolatka, która nie musi mieć takiej wiedzy. Innym niedociągnięciem jest fakt, że tylko na wczesnym etapie grania w Bitwę o Io Mika wykorzystuje mniejsze przyciąganie Io, aby pokonywać duże odległości. W późniejszych fragmentach te swobodniejsze poruszanie się nie jest już wykorzystywane.
Ciekawym aspektem 5 sekund do Io jest jej warstwa językowa – powieść ta została bowiem napisana w pierwszej osobie i w czasie teraźniejszym, podobnie jak popularne Igrzyska Śmierci. Nie jest to stylistyka, do której jako czytelnicy bylibyśmy przyzwyczajeni – w polskiej tradycji literackiej zdecydowanie dominują powieści opowiadane w trzeciej osobie i w czasie przeszłym. Warda napisała swoją powieść jednak w taki sposób, że dość szybko przestaje się dostrzegać tę zmianę stylu. Inaczej sprawa wygląda z nagromadzeniem specjalistycznej terminologii, której nie da się uniknąć w momencie pisania o grach. Fachowe słownictwo zostało wplecione w tekst płynnie, nie rażąc czytelnika.

5 sekund do Io jest książką, którą trudno przestać czytać. Powinna spodobać się tym wszystkim, którzy lubią obserwować, jak w ekstremalnych warunkach zmieniają się bohaterowie, jak radzą sobie z problemami natury tak fizycznej (wrogowie), jak i psychologicznej (lęki, traumy). Małgorzata Warda napisała dobrą, choć pod pewnymi względami nader trudną, książkę o nastolatce bardziej dojrzałej niż niejeden dorosły. Warto ją poznać i przekonać się, jak wygląda świat na Io.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Prohumanus
Reklamy

2 thoughts on “Gdy nie ma granic, ciekawa lektura „5 sekund do Io” Małgorzaty Wardy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s