W pułapce wirtualnego królestwa – Sword Art Online #1 (tym razem recenzja)

A co, jeśli pewnego dnia któraś z firm wynajdzie system umożliwiający pełne ″zanurzenie″ w grze, przypominające skrzyżowanie wirtualnej rzeczywistości z rozwiązaniami z Matrixa? A co, jeśli przy tym wszystkim znienacka usunie możliwość wylogowania z tejże gry? Z podobnym problemem musiał zmierzyć się Kirito, główny bohater light novel Sword Art Online. Aincrad Reikiego Kawahary.sao-1-1

Powieść ta, opatrzona słodkimi ilustracjami autorstwa abec, przeszła długą drogę zanim ukazała się drukiem w Japonii. Pisana początkowo na konkurs, okazała się zbyt długa, aby mogła się w ogóle zaklasyfikować, a autorowi – Kawaharze – ciężko się było rozstać ze słowem pisanym. Dlatego też zdecydował, że najpierw opublikuje ją w Internecie, gdzie rozrosła się w całą serię. Po kilku latach pierwszy tom Sword Art Online doczekał się skrócenia i powędrował na konkurs, w którym… wygrał i zyskał szansę ukazania się drukiem w 2009 roku. Dzięki temu w 2014 ukazał się również w Polsce nakładem Kotori. Trzeba przyznać, że nasza edycja ma niezwykle poręczny wymiar, wręcz idealny do noszenia ze sobą w torbie czy plecaku. Środek również okazuje się niezwykle miły dla oka. Kolorowe strony, na kredowym papierze, cieszą oko intensywnością koloru. Pozostałą część książki wydrukowano na dobrym papierze, z szerokim wewnętrznym marginesem – co zawsze jest miłym gestem ze strony wydawcy – oraz dobrą redakcją.

Kirito był beta testerem tytułowej, innowacyjnej gry Sword Art Online, zakładającej pełne zanurzenie poprzez specjalne hełmy łączące się z mózgiem gracza. Któż oparłby się tak kuszącej nowości? Gdy testy zostały zakończone, nasz główny bohater z wielką radością (ale też ze smutkiem, że wykasowano pieczołowicie budowaną dotychczas postać) zalogował się do wersji rynkowej. Jednakże gdy chciał wrócić do rzeczywistości, nie mógł odnaleźć w menu opcji wylogowania. Okazało się, że wszyscy, którzy tego dnia postanowili pograć, zostali uwięzieni w wirtualnej rzeczywistości aż do momentu, gdy ktokolwiek spośród nich przejdzie wszystkie poziomy gry, dotrze na najwyższe piętro zawieszonego w powietrzu zamku Aincrad i pokona ostatecznego bossa. Osadzona w realiach high fantasy rozgrywka została obostrzona jeszcze jednym, niezwykle istotnym warunkiem – ten, kto umiera wewnątrz gry, umiera naprawdę. Nasz główny bohater nie zamierza się jednak poddać ogólnej histerii czy desperacji; jako beta tester zdobył dostateczną wiedzę, aby przysłużyć się wszystkim graczom i pomóc w zwalczaniu kolejnych bossów. Jako samotny wilk poprawia swoje statystki, doskonali systemowe umiejętności, staje się wojownikiem, którego obecność przy pokonywaniu kolejnych bossów stanie się niezbędna.

Powieść Kawahary łączy literaturę oraz mangę – tak w kontekście wydarzeń, jak i samej dynamiki akcji. Chociaż jest pisana zwartym tekstem prozatorskim, wiele opisywanych w niej scen od razu przywodzi na myśl poszczególne kadry japońskiego komiksu. Same rozdziały zaczynają się podobnie jak serializowane w magazynach cykle – nieraz przypominają czytelnikowi, co się działo poprzednio, choć ten trzyma w ręką całą, gotową powieść, nie musi czekać na kolejne odcinki. Dzięki takiemu mariażowi otrzymujemy dość lekką, miejscami przewidywalną powieść akcji, doprawioną niezbyt przekonującym (zbyt wyidealizowanym oraz doskonałym) wątkiem romantycznym. To, na co w mandze jesteśmy jeszcze w stanie przymknąć oko ze względu na oczywiste ograniczenie liczby stron – jak choćby błyskawiczny rozwój uczucia pomiędzy postaciami lub nagłe przebłyski pomysłowości bohaterów – w książce okazuje się nie być do końca przekonywujące. Na dodatek największy zwrot fabularny pierwszego tomu dla części wprawionych czytelników okaże się raczej przewidywalny.

Sword Art Online czyta się szybko i dość przyjemnie. Sceny walki są poprowadzone sprawnie oraz w miarę dynamicznie, ze zgrabnymi, nieprzesadzonymi opisami. Niemniej jednak nie jest to pozycja dla wymagających czytelników, chociaż i dla nich może stanowić źródło niezobowiązującej rozrywki.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s