Powrót do zamku-pułapki w Sword Art Online #2 (tym razem recenzja)

Chociaż zamek Aincrad został zdobyty, nie poznaliśmy jeszcze wszystkich historii związanych ze śmiercionośną pułapką, jaką dla dziesięciu tysięcy graczy okazało się MMORPG Sword Art Online, zwane popularnie SAO. Drugi tom light novel Rekiego Kawahary ponownie zabiera nas do nieszczęsnego zamczyska.

sao-2-1

Kolejnej części Sword Art Online ponownie towarzyszą ilustracje autorstwa abec, którymi możemy się cieszyć również w kolorze, dzięki dołączonym na początku kilku kolorowym stronom. Kotori zdecydowanie utrzymało jakość wydania – dobry papier oraz druk, szeroki wewnętrzny margines, przyjemny dla oka krój czcionki. Tym razem znajdziemy jednak kilka – może pięć – drobnych, redakcyjnych potknięć.

Na drugi tom SAO składają się cztery opowiadania, które uzupełniają historię Kirito, ale tylko ostatnie przedstawione zostało z jego punktu widzenia. Pierwsza historia, Czarny szermierz, pokazuje czytelnikowi prawego rycerza, który ratuje naszą główną bohaterkę – trzynastoletnią Silikę, Treserkę Potworów – z opresji i postanawia jej pomóc uratować utraconego chowańca. Drugie, Ciepło serca, jest opowieścią kowalki Lisbeth, przyjaciółki Asuny, nastawionej zadaniowo, wysoce wykwalifikowanej specjalistki wyrabiającej najlepszą broń w świecie SAO. W tym tekście coś dziwnego dzieje się z osobowością Kirito – zgodnie z opisem, mamy wciąż do czynienia z głównym bohaterem serii, ale jednak zachowuje się on zupełnie inaczej (i szkoda, że mu tak już nie zostało). Akcja obu umiejscowiona jest na długo przed tomem pierwszym. Trzecie, Dziecię porannej rosy, zabiera nas w czas miesiąca miodowego głównych bohaterów light novel, tym razem ukazanego z punktu widzenia najsłynniejszej wojowniczki w Aincrad. W czasie jednego ze spokojniejszych dni, podczas spaceru, Asuna z Kirito znajdują Yui, małą, tajemniczą dziewczynkę, która ze względu na swój wiek w ogóle nie powinna była znaleźć się w świecie SAO. Tom zamyka Rudolf Czerwononosy, ponownie rozgrywający się gdzieś przed wydarzeniami zaprezentowanymi w poprzedniej części.

Powrót do już znanej czytelnikowi historii oraz świata dał Kawaharze niezwykłą okazję do wzbogacenia opowiadanej przez siebie historii, przedstawienia rzeczywistości SAO z innych punktów widzenia. Niestety, autor nie skorzystał w pełni z tej możliwości. Owszem, oddał głos dwóm nowym graczkom – Silice oraz Lisbeth – jednak wciąż ich losy powiązał silnie z Kirito, a na dodatek je w nim rozkochał. Treserka Potworów ma w prawdzie lat trzynaście, a na końcu swojego opowiadania odżegnuje się od zakochania, jednak opis jej uczuć jest niezwykle zbieżny z tym, który prezentuje Lisbeth, co uprawnia nas do założenia, że jednak coś tutaj jest na rzeczy. Z jednej strony podobne tworzenie romantycznego haremu nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę poprzednią część Sword Art Online, jednakże niekoniecznie taki obrót spraw spodoba się wszystkim czytelnikom czy czytelniczkom.

Podobnie zachodniego czytelnika może razić motyw zawarty w trzecim opowiadaniu, a dokładniej zachowanie Asuny oraz Kirito, którzy gdzieś zapomnieli, że mają ledwo te swoje, siedemnaście i szesnaście lat. Zamykający tom Rudolf Czerwononosy jest najlepszym opowiadaniem tomu – skoncentrowanym na emocjach Kirito, ale jednak wciąż posiadającym te elementy pierwszej części SAO, które uwiodły wielu grających w  MMORPG czytelników.

Tom drugi Sword Art Online czyta się, podobnie jak poprzedni, szybko i dość przyjemnie. W przeciwieństwie jednak do swojego poprzednika, ta część zawiera o wiele mniej scen walki oraz elementów związanych z samą mechaniką MMORPG. W zamian otrzymujemy romantyczną laurkę wystawioną dla Kirito, trochę tak, jakbyśmy jeszcze nie wiedzieli, że główny bohater light novel Kawahary zasługuje na nasze uznanie. Niezależnie jednak od swoich wad, SAO wciąż pozostaje dobrą rozrywką, w czasie której można z łatwością odnaleźć istotne różnice kulturowe pomiędzy Japonią a Polską.


Tekst pierwotnie ukazał się na Gildia.pl // Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s