Przeczytane: lipiec 2017

Lipiec znowu upłynął pod znakiem mang – raczej krótkich czytadeł niż dłuższych serii. A także miesiąc pod znakiem „o nie, skończyło się Hidden Legacy, co ja teraz ze sobą zrobię!”

Książki

lipiec 2017 - 1

  • James Luceno, Star Wars. Katalizator. Wprowadzenie do filmu Łotr 1 (Ostatnia Tawerna)
  • Molly Harper, Nice girls don’t date dead men
  • Ilona Andrews, Wildfire
  • Scott Lash, Celia Lury, Globalny przemysł kulturowy. Medializacja rzeczy

Mangi

Wciąż poszukuję jakiegoś tasiemcowatego shounena, który by mnie kupił ze swoim światem, dlatego po rozczarowaniu Bungo Stray Dogs, próbuję się z Nanatsu no taizai. Trafiłam też w tym miesiącu na dwa ciekawe boys’ love – Koi ni nare! oraz trzytomowe K-sensei. Kami-sama no iutoori również złapało moją uwagę i wciąż się zastanawiam czy poświęcić jej notkę. Ach, jeśli nie znacie Smells like green spirit to zdecydowanie warto się tej dylogii przyjrzeć i dać jej trochę czasu, pierwsze rozdziały zapowiadają bowiem zupełnie inną historię niż finalnie jest.

lipiec 2017 - 2

  • Saburou Nagai, Smells like green spirit. Side B
  • Kei Tsukimura, Itsuki Kaname, Koi ni nare!
  • Roku Yoshidaya, Midnight Made Love

lipiec 2017 - 3

  • Kousaka Akiko, Koi ni shizuku
  • Chidori Peko, Kiss made ato 3-sen chi
  • Yuu Moegi, Kami-sama no iutoori

lipiec 2017 - 4

  • Kuroiwa Chihaya, Kodoku na taka wa hitokoishikute
  • Ichinomiya Shihan, Distopi~A~ Mikausei na sekai
  • Ogawa Chise, Kono ore ga omae nanka sukina (już niedługo ukaże się nakładem Dango)

lipiec 2017 - 5

  • Ritsu Natsumizu, K-sensei no yajuu na aijou
  • Ritsu Natsumizu, K-sensei no yabou na renai
  • Ritsu Natsumizu, K-sensei no furachi na junai

lipiec 2017 - 6

  • Nakaba Suzuki, Nanatsu no taizai #1
  • Nakana Suzuki, Nanatsu no taizai #2
  • Aivan, I-ren #1
  • Aivan, I-ren #2
  • Aivan, I-ren #3

Re-reads

lipiec 2017 - 7

  • Ichika Hanamura, Kimi wa amai amai (ciągle zapominam, że to już czytałam)
  • Sakae Kuzama, Akegata ni yamu ame
  • Hashimoto Aoi, Kikoeru?

Sierpień, obawiam się, nie będzie wyglądał inaczej…

Reklamy

7 thoughts on “Przeczytane: lipiec 2017

  1. Akedeia pisze:

    Oh please, Hidden Legacy będzie prawdopodobnie miało czwartą książkę, tylko trzeba na nią poczekać :D sama uwielbiam Ilonę Andrews, więc czekam z niecierpliwością (czytałaś Kinsmen?)
    Z ciekawości: czytasz jakieś MM? Nie śledzę bloga regularnie, ale nie pamiętam, żeby się pojawiały.

    Polubione przez 1 osoba

    • Aninreh pisze:

      Oficjalnie (na razie) się skończyło. I wiem, że Ilona bąkała, że będzie 4 część – pytanie tylko w jakiej formie, ale wiesz… nie ma jej już teraz :D Kinsmenów czytałam wciąż tylko pierwszą część, kilka razy nawet.
      Co do MM – czytuję, piszę o nich rzadziej, bo to się kończy cyklem: napiszę notkę, to przeczytam jeszcze raz, o skończyło mi się, hmmm, przeczytam coś innego…. :D Głównie zaczytuję teraz Rhys Ford, czekając na 3. tom Kaia Gracena (i o serii Half-Moon Bay jest notka!), Jordan Hawk Widdershins i generalnie wszystko, co mi w ręce wpadnie. Niezdrowo fascynuję się np. J. L. Langley, chociaż ona generalnie to raczej fabularyzowane seksy pisze.

      Lubię to

      • Akedeia pisze:

        Druga część Kinsmenów też spoko, wspominam, bo to kojarzy mi się z HL.
        Zawsze szukam nowych tytułów do obczajenia, to pytam :). Z tego co wymieniłaś znam tylko Widdershins i lubię, chociaż bardziej ze względu na Lovecrafta niż cokolwiek innego.

        Lubię to

        • Aninreh pisze:

          Mnie ten Lovecraft w Widdershins czasami strasznie denerwuję – tom z alienami. Naprawdę… no to było bardzo nie na miejscu :D Jeszcze mi się przypomniało „Dance with me” Cullinam, które lubię z różnych powodów, ale głównie dlatego, że jest takie… fluffiaste :)

          Lubię to

          • Akedeia pisze:

            A ja właśnie dwa pierwsze tomy lubiłam najbardziej, bo trzymały się klimatów horrorowych. Późniejsze już idą raczej w przygodowe klimaty i straciłam do nich serce (jestem gdzieś w połowie piątego i na razie nie ruszam dalej). Poza tym lubię Whyborna i powolny wzrost jego mocy i pewności siebie (bardzo ładnie rozłożone na pierwsze książki), ale Griifin… meh. (Christine is awesome though).
            Jakieś myśli o Hidden Legacy jako całości lub o Wildfire?

            Lubię to

            • Aninreh pisze:

              Widzisz, każdy szuka czegoś innego, ja po Widdershins sięgam, gdy jest mi potrzebny poprawiacz nastroju, ponieważ Griffin jest taką ciepłą bułą, która w świecie poza-powieściowym raczej nie ma prawa istnieć :D (#teamChristine).

              HL jako całość wypada słabiej niż dotychczasowe książki Andrewsów, jeśli popatrzeć na to pod kątem prowadzenia narracji romansowej, aż się chce miejscami kilka scen wyciąć i wrzucić więcej tego, co umieją pisać najlepiej: przygód. Rogana uwielbiam i nie będę się tego wypierać, więc pomimo wad, HL i tak kocham. Przy Wildfire zupełnie wzięły mnie wątki poboczne – sióstr, Corneliusa i Złej Babci. Zła Babcia jest wspaniałą, niedookreśloną postacią, dokładnie taką, jaką Andrewsowie konstruują perfekcyjnie – złą, niecną, ale jednocześnie mającą swoje motywacje, powody i nawet da się ją lubić, jak w końcu przestaje trzymać na nóż przy gardle.

              Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s