Dziesięć lat po katastrofie w „Yūnagi no machi, sakura no kuni” Fumiyo Kōno

Jest taka manga, której lektura została ze mną do dzisiaj – Yūnagi no machi, sakura no kuni, praca Fumiyo Kōno z 2003 roku. Opowiadająca o tym, co spotkało mieszkańców Hiroszimy nie tuż po samym bombardowaniu, jak można przeczytać w Hiroszima 1945. Bosonogi Gen, komiksowej biografii Keijiego Nakazawy, a dziesięć lat później. Gdy dym już opadł, a życie powinno wrócić do jakiej takiej normy, bycie hibakusha (被爆者), osobą która przetrwała atomowy atak bombowy, stało się piętnem. I dziś, w 72. rocznicę zrzucenia na Hiroszimę bomby atomowej, chciałabym wam o niej opowiedzieć.

yunagi no machi - 1

Fumiyo Kōno urodziła się w 1968 roku w Hiroszimie, dwadzieścia trzy lata po zrzuceniu bomby. W 2003 roku redakcja Weekly Manga Action zaproponowała, aby Kōno stworzyła historię związaną z Hiroszimą, miejscem swojego urodzenia, na co mangaka nie zareagowała ze zbytnim entuzjazmem. Głównie przez fakt, że nikt z jej rodziny nie został dotknięty wydarzeniami z 1945 roku, jak więc miała opowiadać o czymś, czego nie doświadczyła? Ponadto, jako dziecko odczuwała dyskomfort związany z samym tematem bomby atomowej oraz związany z nim ogrom śmierci do tego stopnia, że starała się ich unikać, kiedy tylko było to możliwe. Do podjęcia się stworzenia komiksu nie o samym bombardowaniu, a o ludziach, skłoniła ją analiza niewiedzy Japończyków o skutkach ubocznych wydarzeń kończących II Wojnę Światową. Lista źródeł, świadectw, opracowań, na których opierała się mangaka, została załączona do wydania tomikowego.

yunagi no machi - 5

Yūnagi no machi, sakura no kuni zaczęła ukazywać się w 2003 roku, pięćdziesiąt dziewięć lat po bombardowaniu. Składa się z trzech rozdziałów, przedstawiających losy Minami Hirano, a także jej brata Asahiego Ishikawy i jego dzieci. Hiroszima zaczyna powoli podnosić się z ruiny – nad brzegiem rzeki stanęły tymczasowe domki, w miejsce zniszczonych, a ludzie wracają do pracy, zaczynając powoli odzyskiwać wiarę w to, że mogą kochać i cieszyć się codziennością. O tym opowiada zresztą pierwsza, poświęcona Minami część pracy Kōno. Dziewczyna odbudowuje swoje życie tak samo, jak odbudowuje dom, w którym mieszka: krok za krokiem, gwóźdź za gwoździem. Chociaż minęła już dekada, to o tym, co spotkało mieszkańców Hiroszimy zapomnieć się jednak nie da. Bombardowanie pozostawiło wiele śladów nie tylko w samej architekturze miejskiej, ale również na ludzkich ciałach, w ich umysłach. Zwyczajna wycieczka do miejskiej łaźni pokazuje, jak niewielu pozostało nienaznaczonych oparzeniem czy bliznami. A zestawione z obrazem tego, co było, tworzy kontrast pomiędzy kiedyś i teraz, poparzeniem i zdrowiem, jak i tragedią oraz codziennością.

yunagi no machi - 2

Wspomnienia Minami zabierają czytelnika do pełnego przerażenia czasu tuż po wybuchu, a także przez wątpliwości oraz poczucia winy ocaleńców. Kōno nie ograniczyła się w swojej pracy do samych konsekwencji zdrowotnych wynikającej z napromieniowania, dodała do nich pomijane, czy przemilczane reperkusje społeczne. Ci, którzy przeżyli, noszą na ciałach swoją historię i chociaż reszta społeczeństwa japońskiego mogła ich podziwiać za to, że udało im się podnieść po tragedii, niechętnie spoglądała na związki między „zdrowymi” a „skażonymi”. Tę dyskryminację, graniczącą z prześladowaniami Kōno przedstawia w sposób bardzo subtelny, charakterystyczny dla kultury, w jakiej się pojawiała. W grzeczny, prawie niewidzialny sposób ocaleńcy byli odsuwani, rodzice w zaciszu domowym zabraniali dzieciom spotykać się z tymi, którzy nosili piętno Hiroszimy.

yunagi no machi - 4

Yūnagi no machi to manga o silnym wydźwięku antywojennym, przekazanym jednak inaczej niż w Hiroszimie 1945. U Kōno ważniejszy jest nie tyle obraz zniszczeń, co siła tkwiącej w podświadomości traumie: gdy zatem Minami w końcu pozwala sobie na to, aby kogoś obdarzyć uczuciem, wspomnienie śmierci wraca jak bumerang. Ta cała sekwencja zdarzeń ma nam pokazać, jaki wpływ na nas, cywilów, osoby nie podejmujące właściwie żadnych istotnych militarnie decyzji, ma wojna. Mangaka nie wskazuje nam na wielkich, politycznych winnych czy ofiary, nie szuka usprawiedliwienia – w Yūnagi no machi są przede wszystkim pomijane milczeniem, schowane w suchych liczbach statystyk ofiary. To z ust Minami padają pytania dotyczące sensu bombardowania, a także sensu istnienia ludności cywilnej w oczach osób dzierżących władzę, podejmujących decyzje militarne. Dzięki takiemu brakowi bezpośredniego komentarza, praca Kōno zmusza do refleksji, choć delikatnie ukierunkowanej przedstawionymi faktami.

yunagi no machi - 6

Jak na mangę o wojnie Yūnagi no machi rysowane jest niezwykle lekko i jasno. Większość zastosowanych w kadrach linii jest cienka, dając wręcz wrażenie albo nierealności przestrzeni, albo też jej codziennej zwyczajności, niewymagającej podkreślenia czy dramatyzacji. Najsmutniejsze wydarzenia Kōno przedstawia w jasnych kadrach i lekkich obrazach, czerń zastępując bielą, tutaj będącą pustką, brakiem rysunku czy interwencji mangaki. Poza kilkoma zarysowanymi kadrami otrzymujemy tylko tekst, myśli bohaterki rozbrzmiewające w owej pustce. W tym miejscu, jeśli macie ochotę, można prześledzić nawiązania do filozofii buddyjskiej i poszukać kolejnych warstw znaczeniowych.

yunagi no machi - 7

Yūnagi no machi, sakura no kuni to manga nie o wojnie, nie o bombardowaniu, a o ich konsekwencjach. Skupiona nie na grupach, mieście, a jednostkach przemawia silnie do wyobraźni czytelników i czytelniczek. Pokazuje, że ludzie nie są w stanie podnieść się w pełni po katastrofie tak szybko, jak mogą odbudować zniszczone budynki, naprawić przedmioty. Przybliża odsunięte w czasie skutki promieniowania, a także trwającą po dziś dzień stygmatyzację hibakusha, ocaleńców. Czy warto ją przeczytać? Myślę, że tak, właśnie przez inny punkt widzenia (cywilów, nie żołnierzy), przez to, że opowiada o ludziach nie tuż po bombardowaniu, a z perspektywy czasu. W przeciwieństwie do przywoływanego autora Hiroszimy 1945, Kōno nie przeżyła bombardowania, nie jest obarczona tym ładunkiem emocjonalnym ani traumą, co przekłada się również na to, jak opowiada: jej historia jest spójna, zwarta, skoncentrowana. Świadectwo Nakazawy jest dla nas cenne, to artystyczna biografia, ale również autoterapia samego autora, który pokazuje czytelnikom nie tylko piekło, które przeżył, ale również to, w którym żył, tworząc swoją mangę.

yunagi no machi - 3

Metryczka

  • liczba tomów: 1
  • wydawca polski: na razie brak
  • rok wydania polskiego: na razie brak
  • wydawca oryginalny: Futabasha (serializowane w Manga Action)
  • rok wydania oryginalnego: 2004 (serializowana od 2003)
  • demografia: seinen

Więcej o Yūnagi no machi i Hiroszima 1945 pisałam w: S. J. Konefał (red.), Powieści Graficzne. Leksykon, Warszawa 2016. Na swoim zresztą tekście silnie się oparłam, skrajając go do formy notkowej i dodając kilka nowych komentarzy.

Reklamy

4 thoughts on “Dziesięć lat po katastrofie w „Yūnagi no machi, sakura no kuni” Fumiyo Kōno

  1. Matka Przełożona pisze:

    Generalnie, z tego, co czytałam, dokładnie to samo (chociaż na nieco mniejszą skalę) dzieje się z mieszkańcami regionu Fukushima, gdzie po tsunami „poszła się kochać” elektrownia atomowa. Niby rząd pomaga, ale ogólny ostracyzm jest mocno odczuwalny.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s