Liceum ani takie straszne, ani takie cudowne, jak je malują. „ReLife” Sou Yayoi #4-7

Od kiedy Arata Kaizaki trafił z powrotem do liceum, minęło już trochę czasu. I chociaż wciąż nie umie wrócić do rygorystycznego trybu uczenia się i zdawania testów, to zdecydowanie coraz lepiej się czuje wśród nowych kolegów i koleżanek. Tych samych, o których coraz rzadziej myśli jako o „dzieciakach”. Coraz częściej również zaczyna korzystać z eksperymentu tak, jak według początkowych założeń korzystać miał, choć pokonanie cynizmu 27-letniego bezrobotnego członka społeczeństwa nie należy do najłatwiejszych.

ReLife 4-7 - 1

Uroczo się jednak czyta o tym, jak ten cynizm powoli z Kaizakiego opada, pozwalając powrócić do jako takiej równowagi psychicznej. Zaczyna również coraz częściej pomagać kolegom i koleżankom z klasy – i to nie tylko pozbawionej społecznych zdolności i empatii Hishiro. Choć na tym polu Arata zdecydowanie zaczyna odnosić coraz większe sukcesy, przed dziewczyną jeszcze dużo, dużo pracy. Jak się jednak okazało, nie tylko ona zyska z obecności dorosłego. Dość dużą uwagę Sou Yayoi poświęciła nieporozumieniu pomiędzy Kariu a Tamarai, które urosło do rozmiarów zagrażających przyjaźni obu licealistek. Ambitna, skoncentrowana na odnoszeniu sukcesów Rena ma zupełnie inne problemy z ekspresją emocji niż Hishiro, a wszelka próba podania jej pomocnej dłoni może skończyć się albo byciem ochrzanionym od góry do dołu, albo zatłuczeniem. W tej całej historii chyba najbardziej fascynujący okazali się przyjaciele z dzieciństwa Tamarai – zwłaszcza Inuaki. Mam wielką nadzieję, że dostanie własny kawałek fabuły, inaczej to będzie bardzo zmarnowany potencjał. Wątek Kariu powróci zresztą w tomie 6, kiedy to pod wpływem ciągłych pytań oraz nieznacznego manewrowania ze strony Kaizakiego i ona, i jej nieodwzajemniona miłość w końcu zaczną myśleć o czymś innym niż tylko nauka.

ReLife 4-7 - 4

Oczywiście, ponieważ program „ReLife” nie zakłada zapomnienia o wszystkim, co go wcześniej spotkało, w pewnym momencie przeszłe doświadczenia dogonią naszego głównego bohatera. I dzięki pomocy wcale a wcale nie wtrącającego się w życie obiektu badawczego Yoake, wyniknie z tego coś pozytywnego nie tylko dla samego Araty, ale również dla kilku epizodycznych postaci w mandze. Yayoi zdecydowanie chce pokazać, że chociaż jej główny bohater miał ciężko, wypadając z obowiązującego zatrudnienia w Japonii, nie oznacza to, że jest takim patałachem, jak chciałoby tego społeczeństwo. Z drugiej strony, zakończenie tomu siódmego każe zastanowić się nad prawdziwym przebiegiem całego „ReLife”, bo kilka znaczących elementów przestaje do siebie nagle pasować.

ReLife 4-7 - 3

W tekście o pierwszych trzech tomach pisałam, że bawi mnie, jak często ubarwiamy czas, który spędzaliśmy w szkole, bo w porównaniu z teraz przecież był lepszy. I, przyznam, zdarzyło mi się marzyć o takim powrocie – och, ile rzeczy zrobiłabym inaczej, ile decyzji innych podjęła, nie przejmowała się niektórymi sprawami, które z dzisiejszej perspektywy są po prostu mniej istotne. Nie powiedziałabym jednak, że wtedy było lepiej – na pewno inaczej, ale niekoniecznie lepiej. Z jednej strony więc mamy wyidealizowany obraz nastoletniości, a z drugiej, rywalizujący z nim wizerunek okresu dojrzewania jako obrazu totalnej, wyniszczającej wojny, w której dowodzą hormony, a ścierają się obowiązki szkolne z presją społeczną. Przy czym – jasne, okres nastoletniości jest okresem dojrzewania i jednoczesnej konieczności uporania się z obowiązkiem szkolnym, presją rówieśniczą i tak dalej, dlatego nie należy do łatwych, ale jeśli spojrzymy na niego obiektywnie i w kontekście, to zobaczymy, że… żaden z okresów w naszym życiu nie będzie miły, łatwy i przyjemny. W każdym są wyzwania, problemy i dramy. Kwestia tego, że bywają tak inne (konieczność nauki do matury versus konieczność zapłacenia rachunków), jak i nowe – a te ostatnie zwłaszcza sprawiają, że możemy mieć ochotę rzucić to wszystko w cholerę i wrócić do czegoś, co już znamy. Ponieważ łatwiej nam będzie rozwiązać problemy, z którym raz już się mierzyliśmy.

ReLife 4-7 - 5

I ReLife też jest trochę o tym – z jednej strony mamy Aratę, który zgadza się na eksperyment, fakt nie do końca na trzeźwo, ale przecież już raz liceum przeszedł, nie może być więc to tak strasznie trudne. Yayoi pokazuje, że nie tylko może ponownie okazać się wyzwaniem (chociaż Kaizaki akurat o zdanie egzaminów obawiać się nie musi, w końcu po roku wróci do swojego dorosłego życia), to jeszcze nie jest to wcale czas tak koszmarnie trudny czy burzliwy, jak go próbują malować (przynajmniej w naszej części świata). O tym, że ReLife można czytać jako komentarz na temat okresu szkolnego i początku dorosłości, świadczą również rozmowy Yoakego, An i Araty, prowadzone przy różnych okazjach, niekoniecznie mieszczących się w ramach obowiązków pracowników „ReLife”.

ReLife 4-7 - 2

Kiedy dostałam pierwszy tom do łapek, towarzyszyło mu zapewnienie: „oj, chcesz przeczytać”, byłam sceptyczna. Kolejna szkolna drama? Jakieś cofanie się do liceum dorosłego kolesia? Znając ogólny trend mangowy – to się nie mogło dobrze skończyć. No i musiałam schować swoją sceptyczność do małego pudełeczka i udawać, że nigdy jej nie było. Aru miała rację. ReLife jest mangą ciekawą, przyjemną i wcale jej jedyną zaletą nie jest fakt, że została wydana cała w kolorze. Z radości wielkiej, aż sięgnęłam po anime… ale to już inna historia.

ReLife 4-7 - 6


Metryczka

  • Liczba tomów: 8
  • Wydawca polski: Waneko
  • Rok wydania polskiego: 2017
  • Wydawca oryginalny: NHN (Comico Japan)
  • Demografia: brak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s