Od jednej nocy do związku w „Czyż nie jestem najgorszy?” Hisy Ibarame

Doczekałyśmy się – w Polsce ukazał się drugi (po Tysiącu słodkich kłamstw Hiro EGUCHI) prawdziwy, przeznaczony dla kobiet i narysowany przez kobietę heteroseksualny erotyk. A przynajmniej tymi słowami Czyż nie jestem najgorszego? Hisy Ibarame reklamowało wydawnictwo Akuma. Ponieważ specjalizują się w pornograficznych mangach, mogłybyśmy założyć, że coś niecoś w temacie wiedzą, prawda? Być może tak jest, ale i tak sprawdzimy – głównie dlatego, że możemy.

Miasa jest dwudziestosześcioletnią, śliczną kierowniczką sklepiku sprzedającego akcesoria dla kobiet. Właśnie wybrała się na krótki wypad nad morze, ponieważ każdej ciężko pracującej osobie chwila oddechu się przyda. Oczywiście, nie planowała, że w czasie tego wypadu przez przypadek udaremni wielce dramatyczną próbę samobójczą młodego, początkującego rysownika mang porngraficznych, który chciał powiesić się na pobliskiej gałęzi. Aby się upewnić, że facet nie spróbuje jeszcze raz i aby trochę go wesprzeć, zabiera nieznajomego do pobliskiej restauracji. Yuichi – ponieważ tak się nazywa niedoszły samobójca – znajduje się w dołku, jego prace się źle sprzedają i w ogóle mogiła. I wtedy – oczywiście – z nieba zaczyna padać nie deszcz, a całe jeziora i nasi bohaterowie muszą spędzić noc w hotelu, w którego restauracji pili kawę i – naturalnie – został tylko jeden pokój, więc spędzą ją całkiem dosłownie razem. No cóż, będzie to dla obojga noc i pamiętna, i upojna.

Druga zamieszczona w tomie historia to romans biurowy. Hinata od dłuższego czasu wzdycha w skrytości swego serduszka do ślicznej pracownicy działu IT, Chiyo. I chociaż bardzo by chciał w ogóle się do kobiety odezwać w sprawie innej niż praca, to jednak nie ma śmiałości. Pewnego dnia słyszy plotkę, że jego ukochana prowadzi podwójne życie – gdy wychodzi z biura, zmienia się w uwodzicielkę i przebiera w mężczyznach, jak w rękawiczkach. Oczywiście Hinata idzie to sprawdzić. I spotyka „przemienioną” (ubraną klubowo) Chiyo. Naturalnie prawda była zupełnie inna niż plotki.

Skoro Czy jestem najgorszy? to przede wszystkim komiks pornograficzny, to w zasadzie niewiele powinniśmy wymagać od fabuły – ma ona bowiem spełnić w zasadzie jeden cel: zbudować jako-takie tło dla tego, aby nasi bohaterowie wylądowali w łóżku więcej niż raz i najlepiej namiętnie. No tego mandze Ibarame odmówić nie można. Sensu? Prawdopodobieństwa opisanych wydarzeń? Jakiegokolwiek romansowego ładu i składu? No tych już tak i właściwie mogłabym marudzić przez kolejne dwie-trzy strony, że jeśli znajdujemy suicydalnego człowieka, to dobry seks go nie uleczy. I na pewno magicznie nie polepszy jego losu. Ani że młoda kobieta, która była świadkiem próby samobójczej, w krótkim czasie (fakt, z pomocą alkoholu, ale nadal) na owego podejmującego się powieszenia faceta będzie lecieć, ponieważ ładnie pachnie (nie żartuję). Naprawdę – spędzilibyśmy tutaj cały dzień. A, jak ustaliliśmy, w komiksie pornograficznym jednak o coś ciut innego chodzi.

I tutaj, cała na biało, wchodzi historia Hinaty i Chiyo, pokazując, że jednak można napisać całkiem spoko historię, owinąć ją wokół nadrzędnego celu, jakim jest doprowadzenie (!) bohaterów do wspólnego spędzenia czasu w łóżku. Aż szkoda, że stanowi jedynie dodatek do tego tomu, a nie jego główny trzon – wtedy może dostalibyśmy coś ponad dwa rozdziały, gdyż im się one należały dużo bardziej niż sprzedawczyni i suicydalnemu rysownikowi mang erotycznych. Szkoda, szkoda.

No, dobra, ale jeśli uznajemy, że fabuła to w sumie w takich tytułach to rzecz drugo, a może nawet i trzeciorzędna (zaraz za rysunkiem), to musimy przyjrzeć się temu, co najważniejsze: scenom seksu. W tej materii jest… nieźle, ale zdecydowanie mogło być lepiej. Ibarame dobrze radzi sobie z gimnastyką łóżkową, bohaterowie nie zyskują dodatkowych kończyn, a pozycje, jakie przyjmują, nie sprawiają, że zaczynamy zastanawiać się, czy to aby nie fantastyka o ludziach z wszczepionymi kocimi stawami. W kolejnych kadrach oglądamy dużo zbliżeń na wyrażające seksualną przyjemność twarz, sporo uwagi autorka poświęca również pieszczotom sutków i  bardziej ogólnie piersi. To natomiast, czego nam pokazać nie chce to penisy. I jeszcze spoko, jeśli czytacie boys’ love, to jesteście przyzwyczajone do nieobecnych członków, ale nawet tę autocenzurę trzeba umiejętnie pokazać, inaczej w scenie penetracji, wyróżnionej osobnym kadrem widzimy głównie… szarość. No, dobra, domyślimy się, że tu cień jest nieco słabszy, więc to pewnie jest tym, a to tamtym – nie o to jednak powinno chodzić w heteroseksualnym erotyku skierowanym do kobiet. Skoro autorki BL-ek są w stanie, pomimo konieczności autocenzury, tak oddać męską anatomię, że nie musimy pisać prawie analitycznej pracy licencjackiej, to autorki heteroseksualnych erotyków też by, kurczę, mogły. W końcu rysują dla kobiet.

Jak wypada nasza druga eromanga dla dorosłych, dojrzałych czytelniczek? Całkiem, całkiem, jeśli nie będziemy od niej za dużo wymagać, a przyjdziemy dla ładnie narysowanych (Ibarame ma śliczną, czystą kreskę) scen erotycznych luźno związanych czymś na kształt fabuły. Ewentualnie możemy przeczytać tylko opowieść o Hinacie i Chiyo, ta jest naprawdę niezła.


Metryczka

  • Liczba tomów: 1
  • Wydawca polski: Akuma
  • Data wydania polskiego: 03.2022
  • Tytuł japoński: 最低なんですよ、ぼくは。 (Saitenan desu yo, boku wa.)
  • Wydawca oryginalny: Takeshobo (Renai Tengoku)
  • Data wydania japońskiego: 2019
  • Demografia: josei
  • Gatunek: romans pornograficzny (?)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s