Czy boisz się ciemności? Pyta Kuba Ćwiek w „Ciemność płonie”

Gdy znajdziemy się w miejscu pozbawionym światła, stajemy się czujni. Każdy szmer może się okazać zagrożeniem, każdy cień urasta do rangi potwora. A co, gdyby to nie były lęki, fantazmaty wyrastające z dziecięcych koszmarów? A co, jeśli Ciemność istnieje i tylko czeka, by nas dręczyć? A co, jeśli ustaliła ona jakieś reguły, ale zapomniała nam o tym powiedzieć?

Czytaj dalej

Reklamy

(Szogun) musiał wrócić w „DRRR!! Yellow Flag Orchestra” #1

Nad Ikebukuro gromadzą się czarne, ciężkie chmury – wydarzenia z Rozpruwaczem pozostawiły dwie największe, krążące po dzielnicy grupy niespokojnymi. I Dollars, i Żółte Chusty ucierpiały w trakcie finałowego starcia z Saiką (i Shizuo), a tego nie można przecież tak po prostu zostawić. A przynajmniej – nie zamierza tego tematu porzucić Szogun Żółtych Chust, zmuszony do powrotu z emerytury i jednocześnie trzeci z naszej paczki licealnych przyjaciół, Masaomi Kida.

Czytaj dalej

Deszcz, co ustaje o świcie w „Akegata ni yamu ame” Sakae Kusamy. Plus: trochę o tym, jak w mandze pokazywane są uczucia

Manga, na którą dzisiaj chciałabym zwrócić waszą uwagę, to bardzo interesująco narysowana antologia, zawierająca trzy historie. W japońskim komiksie, a w shōjo w szczególności, emocje i wewnętrzne przeżycia bohaterów przekazywane są poprzez oczy – dlatego wiele kadrów koncentruje się tak na spojrzeniach, jak i na nich samych. To zabieg, do którego czytający mangi są tak bardzo przyzwyczajeni, że staje się on miejscami niemal przezroczysty. W momencie jednak, gdy natrafiamy na pracę świadomie nieodwołującą się do tej, nazwijmy to, stylistyki, staje się ona widoczna. W Akegata ni yamu ame Sakae Kusamy to nie spojrzenia noszą znaczenia, emocje, nie tworzą atmosfery, a język ciała.

Czytaj dalej

Dziesięć lat po katastrofie w „Yūnagi no machi, sakura no kuni” Fumiyo Kōno

Jest taka manga, której lektura została ze mną do dzisiaj – Yūnagi no machi, sakura no kuni, praca Fumiyo Kōno z 2003 roku. Opowiadająca o tym, co spotkało mieszkańców Hiroszimy nie tuż po samym bombardowaniu, jak można przeczytać w Hiroszima 1945. Bosonogi Gen, komiksowej biografii Keijiego Nakazawy, a dziesięć lat później. Gdy dym już opadł, a życie powinno wrócić do jakiej takiej normy, bycie hibakusha (被爆者), osobą która przetrwała atomowy atak bombowy, stało się piętnem. I dziś, w 72. rocznicę zrzucenia na Hiroszimę bomby atomowej, chciałabym wam o niej opowiedzieć.

Czytaj dalej