Z tego wulkanu będzie medal?

Jest kilka filmów, które obejrzałam zupełnie przez przypadek, a przedstawione w nich historie zapadły mi w pamięć do tego stopnia, że co pewien czas sięgam po nie ponownie i ponownie. Wśród nich znajduje się Opowieść podręcznej z 1990 roku, która towarzyszyła mi w czasie nauki do egzaminu z Psychologii rozwojowej oraz wyklikane w telewizji w środku nocy australijski Roztańczony buntownik (1992) czy oparci o opowiadanie Stephena Kinga Skazani na Shawshank (1994). Wśród nich znajduje się również niepozorna historia o genialnej acz kapryśnej łyżwiarce figurowej oraz byłym hokeiście – ona odstrasza od siebie wszystkich partnerów, on po urazie prawie oślepł na jedno oko. Na ostrzu (The Cutting Edge; 1992) to sportowy romans, w którym bohaterowie są wspaniale charakterni i drą koty właściwie od pierwszego spotkania po finał.

Czytaj dalej

Przeczytane: marzec 2019

Książek tym razem było mało, wpadłam w ciąg z Mo Dao Zhu Shi, a potem stwierdziłam, że poszukam, gdzie skończyłam czytać Fairy Tail. Nadal tego rozdziału nie znalazłam i nie wiem, czy mi starczy zacięcia na dalsze śledztwo. Tymczasem w czytaniu mam Przemilczane. Seksualną pracę przymusową w trakcie II wojny światowej Joanny Ostrowskiej – a tego szybko czytać się nie da.

Czytaj dalej

Marcowy powrót CLAMP-a

Kilkanaście dni temu postanowiłam przejrzeć Magic Knight Rayearth i to wcale nie dlatego, że nie mogę się doczekać polskiego wydania. Wcale a wcale (do osiemnastego marca jeszcze tak bardzo daleko!). Sęk w tym, że już nawet samo przeglądanie tej kanonicznej mangi przywołało wszystkie emocjonalne piekła, przez które przeciągnął mnie CLAMP. Nawet te pozornie najsłodsze z ich tytułów jak Wish czy Kobato. kryły w sobie niespodziewanie łamiące serca fabularne zwroty, sprawiając, że finały tych historii najtrafniej chyba określa stwierdzenie, iż są słodko-gorzkie. Nie będę też w tym miejscu wspominać o tym, co się działo z moim młodym, nastoletnim serduszkiem, kiedy czytałam Tokyo Babylon oraz X-a – dość powiedzieć, że chyba wciąż się z tego nie otrząsnęłam. Sięgając po każdą kolejną pracę tych rysowniczek, wiem, że niezależnie od tego, jak ślicznie czy słodko by nie wyglądała – to nigdy nie będą proste, łatwe w odbiorze historie, a bohaterów czeka wiele cierpienia.

Czytaj dalej

Pożegnanie Opportunity i zmiany w wizerunku maszyn

Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze niecałe dziesięć lat temu, że będę ocierać oczy z łez, ponieważ NASA straciła kontakt z wysłanym na Marsa robotem badawczym, popukałabym się w czoło i zbyła to kpiącym wzruszeniem ramion. Tymczasem tak się właśnie stało – siedziałam w pracy i popłakiwałam, przeglądając wpisy użytkowników Twittera dziękującym maszynie za jej ciężką pracę oraz niesamowicie długą służbę ludzkości.

Czytaj dalej