Podsumowanie: wrzesień 2018

To będzie bardzo krótki post, ponieważ wrzesień upłynął mi na kończeniu doktoratu, a co za tym idzie nie bardzo miałam czas na cokolwiek innego. Ale się udało, skończyłam, złożyłam w czwartek 27.09.2018 i wciąż nie wierzę, że już nie muszę wstawać i siadać do komputera klepać maniakalnie w klawisze. To jest bardzo dziwne uczucie.

No, ale, podsumowanie miesiąca!

Czytaj dalej

Nie zawsze pokus trzeba unikać, zwłaszcza w „Savior” od Rhys Ford

Jeśli jeszcze się nie zorientowaliście – ja naprawdę uwielbiam powieści Rhys Ford, nawet jeśli wielu bohaterów buduje w dość podobny sposób (trauma i jeszcze więcej traumy!), ani nawet dlatego, że coraz częściej, jak w boys’ love, wszyscy okazują się być homoseksualni. Chociaż na obronę tego ostatniego – u Ford zwykle ma to dużo większy sens. Dzisiaj swoją premierę ma Savior, druga część 451 Ink, o którym na łamach bloga już pisałam przy okazji Rebela.

Czytaj dalej

Niedopowiedzenie na niedopowiedzeniu w „Oko-sama box” Kary Aomiyi

Wielokrotnie wspominałam na łamach tego bloga, że większość bohaterów boys’ love cierpi na poważne deficyty w zakresie umiejętności komunikacyjnych. Używają słów i zdań, ale one przelatują tej drugiej osobie zupełnie nad głową albo obaj słówkiem o swoich uczuciach nie pisną aż kończy się Dramatyczną Sceną (wiemy, jak zazwyczaj ona wygląda, prawda?). Kara Aomiya w swoim spin-offie do Oko-sama star wykorzystała ten motyw naprawdę ciekawie. Nie wspominając, że Oko-sama box jest po prostu bardzo interesująco skonstruowaną mangą.

Czytaj dalej

Na dobrej drodze do samozniszczenia w „MODS” Natsume Kazuki

W życiu mangowych Japończyków bywa tak, że ktoś z rodziny zaciągnie dług u yakuzy i nie będzie w stanie go spłacić. A to prowadzi do szeregu drastycznych rozwiązań „problemu”. W przypadku boys’ love zwykle się to kończy zostaniem przymusowym pracownikiem sex biznesu. Wbrew bowiem dość romantycznej wizji tej organizacji, to jest mafia. O czym przekonali się obaj bohaterowie MODS Natsume Kazuki na własnej skórze, choć każdy z nich w zupełnie innym stopniu.

Czytaj dalej

Bardziej puchato się już chyba nie dało w tym „Secret xxx” Meguru Hinohary

Przyznam od razu – nie spodziewałam się za wiele po Secret xxx Meguru Hinohary od Waneko. Z perspektywy czasu trudno mi właściwie powiedzieć, skąd się wziął ten pesymizm, marudzenie i kręcenie nosem, które w zaciszu swojego wyimaginowanego pałacu odstawiłam. Może przez róż na okładce? Kolejny dziwny tytuł? Jakoś tak wyszło, że kilka dni później rozmawiałyśmy z koleżankami o nowościach i jedna z nich bardzo się na premierę Secret xxx ucieszyła, ponieważ to „takie słodkie”. Wtedy zrobiłam się zaintrygowana. Wiecie co? Miała rację – ta manga jest wybitnie słodka. I puchata. Ale temu ostatniemu nie powinniśmy się zanadto dziwić, w końcu jest o królikach.

Czytaj dalej