Przeczytane: czerwiec 2022

Miesiąc nieco pod znakiem re-readów, zupełnie niezamierzonych: najpierw zatęskniłam za wprowadzającym do serii Alpha & Omega opowiadaniu Patricii Briggs, tym o Annie i Charlesie, a potem za Cry Wolf, czyli pierwszym tomem tej serii. A gdy szukałam czegoś ciekawego do przeczytania, takiego w stylu Burn for Me Ilony Andrews, przyjaciółka mnie wyśmiała i zapytała, jak długo zamierzam udawać, że nie przeczytam po raz milion pięćsetny pierwszej książki o przygodach Nevady i Mad Rogana. No po tym przytyku to długo nie udawałam. Co do reszty nie mam wytłumaczenia, nie wiem, co tu się zadziało…

Czytaj dalej

Ze strachu, że znowu znikniesz. „Jak usłyszeć miłość?” Ogeretsu Tanaki, recenzja mangi

Kotori zdecydowanie pokochało Ogeretsu TANAKĘ i postanowiło sięgnąć nieco w przeszłość i wyszperać ciut starsze prace tej autorki i postawić je obok nowszych Neon Sign Amber (2015), Escape Journey (2015) i Daisy Jealousy (2019). Tym razem na nasz rynek trafią trzy, luźno powiązane ze sobą historie, tworzące tak jakby serię: Jak usłyszeć miłość? (2014), Jak odczytać miłość? (2015) oraz dwutomowy Potwór obnażony (2015). Pierwszy z nich już możemy przeczytać, oficjalnie swoją premierę miała bowiem na Pyrkonie 2022. A wiecie, co to oznacza? Że możemy sprawdzić, jak dużo Tanaki było w tej wczesnej Tanace. A więc – do dzieła!

Czytaj dalej

Kochając boga. „THEO” Aono Nachi, recenzja mangi

Czwarty raz zaczynam tę notkę i nadal nie wiem do końca, jak to zrobić. THEO Aono NACHI leżało na mojej kupce mang do przeczytania już-tuż-zaraz właściwie od dnia swojej premiery, ale jakoś zawsze przedkładam nad nią coś innego, bardziej świecącego albo mniej grzecznego. Dlaczego? Ponieważ zawiera jeden z wątków, rzadko rozsądnie i z sensem wykorzystywanym w kulturze w ogóle: niewolniczej służby od silniejszej, potężniejszej od siebie istoty albo człowieka. Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach.

Czytaj dalej

Przeczytane: maj 2022

Nie pytajcie, nie mam pojęcia, kiedy udało mi się tyle przeczytać. Fakt, wybierałam lektury dość, powiedzmy sobie szczerze, łatwe, proste i wchodzę w zasadzie same i bez większego problemu, tym razem ponownie pełniły charakter odskoczni od innych, bardziej wymagających lektur. Niczego nie żałuję. Choć przyznam, że paczka z komiksami recenzenckimi, jaką dostałam pod koniec miesiąca, sprawiła, że porządnie zbladłam. Czas będzie nadgonić zaległości jakimś sprintem przez Spider-Many czy coś.

A wy? Znalazłyście i znaleźliście coś ciekawego do przeczytania, obejrzenia albo ogrania?

Czytaj dalej

Topniejący śnieg zmienia się w wiosnę? „Kwiaty przykryte śniegiem” Kanny Kii

Jak na mangę, której nie mogłam się wręcz doczekać, zdecydowanie długo zajęło mi jej przeczytanie (czyt. położyłam ją na stosie i szybko przykryła się innymi). Czasem tak już jednak bywa (jak się kończą półki i trzeba skolonizować podłogę) – gorzej, gdy człowiek znajdzie po czasie taką mangunię, ucieszy, a tu klops, jednak nie było na co się tak cieszyć. Na szczęście w przypadku Kwiatów przykrytych śniegiem, wiedziałam, że czeka na mnie raczej miła, mądra, a przede wszystkim uroczo spokojna opowieść, Nieznajomy na plaży pokazał, jakiego typu historie snuje mangaka. Na dodatek jakościowa, w końcu w „Kono BL ga yabai!” wybrano ją 20. najlepszą mangą BL roku 2016, więc miało być dobrze. I wiecie co? Było.

Czytaj dalej

Przypadkowe spotkanie, dziesięcioletnia miłość. „Mój policjant” #1 Niyamy

Było trochę o yakuzie, porachunkach, wielopiętrowych zależnościach przestępczych, więc skoczmy sobie na chwilę w bok do nieco lżej serii – i nie, nie mam na myśli Prawdziwej Bestii, chociaż spełniłaby te kryteria – przyjrzyjmy się serii, którą wybraliście w naszym mini głosowaniu jako drugą najlepszą serię 2021 roku i z bohaterami, którzy zdobyli wasze serduszka. Czas porozmawiać o Moim policjancie Niyamy, na którego to ostatni tom jeszcze w Polsce czekamy.

Czytaj dalej

Czy cztery lata wystarczą, aby się zmienić? „Złamane skrzydła” #7 Kou Yonedy

Ze względów różnych chciałabym dzisiaj wam poopowiadać najpierw o siódmym tomie przefantastycznej, gangsterskiej mangi Kou YONEDY, Złamane skrzydła, a potem wrócić do poprzednich (ktoś się rozbijał po Norwegii, a potem się pochorował i nie zdążył z niczym). Nadszedł bowiem najwyższy czas, abym wróciła do jednej ze swoich ukochanych yakuzowych historii, w których wcale a wcale puchato nie jest. Ale – do rzeczy.

Czytaj dalej

Przeczytane: kwiecień 2022

Mój kwiecień był ciut szalony, ale spędzony w towarzystwie czytnika i e-mang czytelniczo wyszedł całkiem przyzwoicie. Coraz bardziej bogata cyfrowa oferta tych ostatnich doskonale wpływa na kondycję moich półek, a jeśli trochę się ogarnę, to, słuchajcie, może nawet znajdę podłogę. W ramach celebracji tego wspaniałego stanu nabyłam na lotnisku książkę, ignorując zupełnie fakt, że miałam przy sobie pełen pysznych książek czytnik. Wymówkę mam jedną: taka tradycja. (To nieprawda, ale cii). A książka? Nie chcą mi jej przecenić na Amazonie, ani wydać jej w naszym kraju, a czekanie już mi się znudziło. Tak więc sprawdzę sobie, czy Cinderella is Dead zasługuje na te wszystkie miłe słowa, którymi ją opisują.

Czytaj dalej

Od jednej nocy do związku w „Czyż nie jestem najgorszy?” Hisy Ibarame

Doczekałyśmy się – w Polsce ukazał się drugi (po Tysiącu słodkich kłamstw Hiro EGUCHI) prawdziwy, przeznaczony dla kobiet i narysowany przez kobietę heteroseksualny erotyk. A przynajmniej tymi słowami Czyż nie jestem najgorszego? Hisy Ibarame reklamowało wydawnictwo Akuma. Ponieważ specjalizują się w pornograficznych mangach, mogłybyśmy założyć, że coś niecoś w temacie wiedzą, prawda? Być może tak jest, ale i tak sprawdzimy – głównie dlatego, że możemy.

Czytaj dalej

Przeczytane: marzec 2022

Powiem wam, że wraz ze wzrostem stresu, wzrosła liczba przeczytanych książek Helen Harper. To nie są jakieś wielkie arcydzieła z półki urban fantasy, nie są nawet odkrywcze czy zmieniające gatunek, ale mają w sobie to coś, co mnie uspokaja, odpręża i pozwala przenieść się do innego świata na dość długo, aby załapać trochę równowagi wewnętrznej. Poza tym zrobiłam ostatnie podejścia do lektury Serafiny i Szarlatanów – czas się jednak z tymi książkami pożegnać. Powieść Hartman naprawdę chciałam przeczytać (smoki!), ale zupełnie nie mogę się wciągnąć. No cóż, bywa. A wam jak minął czytelniczo marzec?

Czytaj dalej