Parodia BL i isekai w jednym? „Tęczowy świat BL vs ostatni hetero” #1 od Konkichi

Gdy zobaczyłam zapowiedzi Tęczowego świata BL vs ostatni hetero spodziewałam się lekkiej, zabawnej komedii przypominającej nieco Yakuzę w fartuszku. Świadomą tak parodiowanych fabularnych wątków, odbioru BL wśród fanek – w tym krytycznego fanowskiego dyskursu – jak również samoświadomą własnej pozycji na mangowym rynku. Wiecie, taką z przymrużeniem oka, ale jednocześnie nie sprawiającą, że osoby lubiące parodiowany gatunek będą miały poczucie niesmaku pod koniec lektury. Niestety, Tęczowy świat BL… okazał się być mangą co najwyżej średnią i wcale nie taką zabawną.

Czytaj dalej

Pokochanie to dopiero początek. „Nieznajomy na plaży” Kanna Kii

Są takie mangi boys’ love, które z jednej strony sprawiają, że są jednocześnie przesłodkie i wcale nie osadzone w krainie wielkiej szczęśliwości pełnej tęcz, obłoczków i szczeniaczków. To są takie spokojne opowieści, które czytamy tak dla nich samych, jak i po to, aby dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy bohaterów. Wśród nich znajduje się, między innymi, Nieznajomy na plaży Kanny KII, której bohaterowie, dla odmiany, nie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia ani nie lądują w łóżku natychmiast po wyznaniu sobie miłości. Zresztą, przyjrzyjmy się tej mandze bliżej.

Czytaj dalej

Filmy LGBTQ+, część 3: Młodzieżowe propozycje od Netflixa

Weszłam ostatnio na Netflixa, poszukując czegoś miłego do obejrzenia, najlepiej tęczowego. Kiedy wpisuje się w okienko wyszukiwania „LGBTQ+”, algorytm wyrzuci nam głównie seriale. Z filmami jest nieco gorzej oraz, niestety, nieco biedniej. Kilka jednak wygrzebiemy, w tym również te kierowane (nie tylko) do nastoletnich widzów. Nie wszystkie również, które nam platforma podpowie, będą filmami LGBTQ+ od początku, do końca, w niektórych pojawią się po prostu takie wątki. Dzisiaj chcę wam przybliżyć, zgodnie z powoli kształtującą się tradycją leniwej buły, trzy z nich.

Czytaj dalej

Słodziak i słodziak w jednym trwali związku. Kotetsuko Yamamoto „Prawdziwa bestia” #5–6

Wśród mang, które niezawodnie poprawiają humor i działają jak balsam na duszę, Prawdziwa bestia zajmuje dość wysokie miejsce. Kotetsuko YAMAMOTO narysowała historię o miłości między policjantem i yakuzą osadzoną w idealnym świecie, w którym wszyscy wspierają naszą zakochaną parę, chociaż w rzeczywistości wyglądałoby to zupełnie inaczej. Tej opowieści bliżej by było raczej do Romea i Julii niż takiego happy landu, w którym większość problemów znajduje szczęśliwe rozwiązanie, a wielkie kryzysy oraz problemy urastają do takiej rangi głównie dlatego, że Aki je kosmicznie wyolbrzymia. Za każdym razem.

Czytaj dalej

Przeczytane: lipiec 2021

Miałam takie plany, o takie! Widzicie, jak szeroko rozstawiam rączki? W lipcu miałam przeczytać to, i to, i to, i nadrobić zaległości i w ogóle pływać w książkach! I co? Przez utrzymujące się temperatury powyżej trzydziestu stopni moje skupienie osiągnęło stan kociątkowy, nawet webtoony okazały się zbyt skomplikowane i długie czasami, aby je poczytać. Dlatego przerzuciłam się na oglądanie ładnych, ruszających się obrazków (stąd na blogu tekst o pierwszym sezonie Love, Victor). W połowie miesiąca odbył się również Minicon-chan, na który przygotowałam nowiutką, nieśmiganą prezentację, co pochłonęło więcej czasu, niż miało. A w międzyczasie jeszcze dałam się namówić na zrobienie na Twitterze wyzwania z mangami BL, co byłoby super, gdybym nie miała pustki w głowie przy każdym prawie zadaniu. Przeklikiwanie się przez tag dało mi za to sporo radości i podsunęło kilka tytułów do sprawdzenia.

No, lipiec był fajny. Uwzględnił też urlop i alergiczne zapalenie spojówek. Trochę obawiam się sierpnia.

Czytaj dalej

Pary zakochanych idiotów – przegląd shortów. „Miłosna historia o nieszczęściu i grze uczuć” Chise Ogawy

Po poświęconych uczuciowemu życiu rodzeństwa Udo Grze uczuć i Historii o niekończącym się nieszczęściu czas na trzeci, jak na razie przedostatni, kontynuujący ich przygody tom: Miłosną historię o nieszczęściu i grze uczuć. Tom o tyle ciekawy, że stanowiący właściwie zbiór różnych krótkich dodatków, jakie Chise OGAWA narysowała tak do obu tych historii, do serii, których w Polsce na razie (?) nie mamy oraz krótkich, oryginalnych one-shotów. W sumie w tym niewielkim tomie znalazło się 14 rozdziałów.

Czytaj dalej

Pokruszony świat przyszłości. Hiroki Endo „Eden. It’s an Endless World!” #1

Manga Hirokiego ENDO, Eden. It’s an Endless World!, dla polskiego fandomu mangi i anime jest niezwykle ważna – to była jedna z pierwszych, cyberpunkowych mang, jeśli nie pierwsza postapokaliptyczną, która się u nas ukazała. Na dodatek taka, która uwiodła czytające i czytających w różnym wieku, nawet jeśli nie do końca przepadali za tym gatunkiem – pytanie, czy to dlatego, że Endo po prostu tak dobrze opowiada, czy dlatego, że czytaliśmy wtedy wszystko, co wpadło w ręce? Przyznaję bez bicia – sama byłam ciekawa, w jaki sposób odbiorę tę historię po latach. No, „nie zawiodłam się” to mało powiedziane.

Czytaj dalej

Zakochany i przerażony, czyli pierwszy sezon „Love, Victor”

Jeśli chodzi o „Nie będę na razie oglądać, bo zmaratonię od razu cały sezon, a jestem dorosła i rozsądna”, to… no nie jestem i w mam już za sobą pierwszy sezon Love, Victor, produkcji opartej na Simon versus the homo sapiens agenda Becky Albertalli oraz adaptacji tej samej powieści – Love, Simon. Ale chyba to było nieuniknione, ostatnio jakiej książki czy mangi bym nie zaczęła, odkładam ją po dziesięciu stronach, niezadowolona i nie jest to, niestety, wina samych książek – nawet Ilona Andrews nie zdziałała swojej magii. Na szczęście, urocza opowieść o nastoletniej miłości okazała się doskonałym lekarstwem na uogólniony „meh”.

Czytaj dalej

Przeczytane: czerwiec 2021

Wiecie co, mam wrażenie, że ten czerwiec trwał jakieś dwa-trzy miesiące, taki był intensywny i dziwaczny. Złożyłam papiery na nowe stanowisko w swojej Bibliotece, odbyłam rozmowę konkursową, wygrałam oraz w ciągu mniej niż tygodnia przeszłam do innego działu. Tak dynamiczne zmiany, chociaż ekscytujące, sprawiają, że człowiek się czuje, jakby ktoś go wsadził na bardzo długi rollercoaster. Czytanie, tym razem, posłużyło jako odskocznia i sposób na odstresowanie. No, a jak wam minął czerwiec?

Czytaj dalej