Najważniejsze to się nie poddać. „Ostatnia gra” Yuu Minaduki

Wspominałam, że mam ostatnio dość komiksów o nastolatkach i wielką ochotę na historie o dorosłych? No to w stosie wydanych u nas mangowych propozycji wygrzebałam jedną zgodną z tym chcemisiem – Ostatnią grę Yuu MINADUKI. Tę autorkę już znamy, Dango poczęstowało nas w 2020 roku uroczą opowieścią o piekielnie długim, poetyckim tytule: Kiedy morska bryza tuli pisklę do snu…, o którym też mogłyście i mogliście poczytać na blogu. Tym razem manga Minaduki opowiada o dwóch mężczyznach, niegdyś znajomych ze szkolnego klubu baseballu, których drogi rozeszły się razem z końcem szkoły, aby nieoczekiwanie ponownie się spleść. No, przyznam, materiał wyjściowy jest interesujący. A jak to wyszło autorce?

Czytaj dalej

Ucieczka nic nie da. „Dłonie Minoriego” Scarlet Beriko

Zacznijmy od wyznania – nie przepadam za Dłońmi Minoriego Scarlet BERIKO. Powodów jest, jak zwykle, kilka. Nie mogę jednak napisać wprost, że to zła manga, ponieważ w zasadzie całkiem nieźle reprezentuje ten nurt mang boys’ love, w którym cała fabuła podporządkowana zostaje konieczności wrzucenia bohaterów do łóżka (bądź inną powierzchnię w miarę płaską), a wszystkie najważniejsze rozmowy między bohaterami przerywane są przez pocałunki, pieszczoty i tak dalej. Gdyby to był film, powiedzielibyśmy, że pod względem lokacji jest bardzo ekonomiczny, kręcono by go bowiem w liczbie miejsc, które moglibyśmy policzyć na palcach. Skoro mniej więcej już wiemy, do jakiego typu BL należy ta praca Beriko, to porozmawiajmy o szczegółach.

Czytaj dalej

Przeczytane: maj 2021

Za każdym razem, gdy przygotowuję czytelnicze podsumowanie, mam wrażenie, że przecież przed chwilą maj się zaczął, a ja taka niedoczytana! Miałam w planach przeczytanie kilku rozpoczętych książek, ale zgodnie z poczuciem obowiązku zabrałam się za recenzenckie komiksy, a także sięgnęłam po Szlakiem chmur na północny zachód, która to manga spoglądała na mnie z półki zalotnym okiem od dłuższego już czasu (ciągle chcę przez nią natychmiast na Islandię!).

Czytaj dalej

Teraz to ja chcę na Islandię! „Szlakiem chmur na północny zachód” #1–3 Aki Irie

Pewnego pięknego dnia nauczę się, aby najpierw sprawdzić, czy naprawdę sięgam na półkę po skończoną serię mangową, którą nasz wydawca również całą nam przygotował. Gdyż, moi drodzy, argument, że „dawno nic nie przyszło z prenumeraty, to pewnie już koniec” w przypadku pewnego konkretnego polskiego wydawcy nic nie znaczy, niestety. Widzicie, sięgnęłam wreszcie po Szlakiem chmur na północny zachód Aki IRIE, mangę, którą przejrzałam jedynie w momencie, gdy pojawiła się opcja zamówienia prenumeraty – wyglądała ładnie, a opis był na tyle enigmatyczny, że wolałam się upewnić czy nie skończy się na tym, że oddam te tomy zaprzyjaźnionej bibliotece. No więc nie oddam i wychodzi na to, że jeszcze trochę będę musiała wytrzymać do pojawienia się tomu 4., a siły wyższe tylko wiedzą, jak długo do zakończenia tej historii.

Czytaj dalej

W końcu się poukładało w serii „Klub fanek W.M.” Majki Milejko

Nie miałam w planach pisania notki o trzech przeczytanych niedawno polskich młodzieżówkach, ale ktoś zajęczał, że by z chęcią zobaczył moją opinię na piśmie, więc – oto i ona. Jeśli zachodzicie w głowę kim właściwie jest Majka Milejko i co to w ogóle za seria, nie przejmujcie się zbytnio tym, że nie obiła się wam nigdzie wiadomość o tych książkach po oczach. Mnie w ręce jeden z tomów włożyła znajoma bibliotekarka z Gdyńskiej Biblioteki z Pasją, żeby pokazać, co ciekawego znalazła dla swoich czytelniczek. A ponieważ w domu czekała na mnie góra komiksów do recenzji, to oczywiście że je wypożyczyłam, żeby zobaczyć, co tam u nas w trawie piszczy.

Czytaj dalej

No tak się miłości nie wyznaje – „Historia o niekończącym się nieszczęściu” Chise Ogawa

Mam wrażenie, że właściwie każdą recenzję mangi, książki, filmu czy serialu o miłości mogłabym rozpoczynać od stwierdzenia: „Gdyby tylko ze sobą, cholera jasna, pogadali…”. Nie inaczej jest w przypadku Historii o niekończącym się nieszczęściu Chise OGAWY, sequelu Gry uczuć, w której to mandze prosta, szczera rozmowa zaoszczędziłaby głównym bohaterom całej gamy problemów i cierpień. A to nie jedyna bolączka tej historii, niestety.

Czytaj dalej

Przeczytane: kwiecień 2021

W kwietniu byłam grzeczną recenzentką, więc upłynął mi ten miesiąc pod znakiem łańcucha: przeczytaj -> napisz -> przeczytaj -> napisz -> powtarzaj do skutku. Ale w maju chyba taka grzeczna nie będę, chociaż w moich rękach wylądowały dość opasłe tomiszcza. Cieszę się z nich bardzo, a potem sobie przypominam, że miałam ten stosik zmniejszać… łups?

Czytaj dalej

Jedno lato zmienić może wszystko. „Jesteś moim latem” Nagisy Furuyi

Powiem wam od razu – ta historia sprawiła, że rozpłynęłam się jak lody w słoneczne południe. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej zmieniałam się w kałużę szczęścia, dobrych uczuć i ogólnego „jejku, jakie to jest cudowne!! Niech się nigdy nie kończy!!”. Dlatego, jeśli mielibyście w najbliższym czasie przeczytać jakąś BL, niech to będzie Jesteś moim latem Nagisy FURUYI.

Czytaj dalej

Rozkochiwał wilk razy kilka, pokochał i wilka. „Gra uczuć” Chise Ogawy

Chyba potrzebowałam takiej lektury – lekkiej, naiwniackiej, zupełnie nieskomplikowanej, z nieco nieogarniającymi w ten dobry, komediowy sposób uczuć bohaterami. Uzupełnionej, na dodatek, dwoma innymi, niby poważniejszymi one shotami, utrzymującymi nas jednak w dobrym nastroju i lekkim rozczuleniu. Chise OGAWA w Grze uczuć prezentuje się z zupełnie innej strony niż w przypadku Caste Heaven, dużo bliżej jej tutaj do To nie tak, że cię kocham!, ale też nie ma w tym niczego dziwnego, obie powstały mniej więcej w tym samym czasie.

Czytaj dalej

Przeczytane: marzec 2021

Przyszła wiosna, to ktoś się rozchorował. I chociaż na to najbardziej popularne aktualnie cholerstwo, to generalnie przeszłam je dość lekko, pod tym względem miałam niezaprzeczalne szczęście. No, ale w domu sobie trochę posiedziałam, coś trzeba było robić i jak podsumowałam liczbę przeczytanych książek, to naprawdę się zdziwiłam ich liczbą – a wśród nich cztery biblioteczne, jedna recenzencka. No i komiksy, webtoony… Trochę zaczytany wyszedł ten marzec!

Na dodatek kwiecień też się zapowiada zaczytany, patrząc na liczbę darów losu… Za szybko się ucieszyłam lutową posuchą chyba.

Czytaj dalej