W poszukiwaniu nowego shōnena wróciłam do starego, czyli „Bleach” znowu rządzi moim życiem (tomy 1-21)

I być może tym razem uda mi się go przeczytać do końca, ponieważ tym razem nie będę musiała pamiętać, gdzie skończyłam, zanim nadgoniłam aktualnie wydawane rozdziały. Zanim zdążyłam się choćby zabrać do zidentyfikowania miejsca, w którym przestałam czytać, Kubo Tite zdążył zakończyć swoją wielce popularną serię. A że już dawno zdążyłam zapomnieć, co działo się w pierwszych tomach, postanowiłam zacząć od początku. Nadchodząca premiera aktorskiej ekranizacji nie była bez znaczenia.

Czytaj dalej

Reklamy

Przekleństwo supermocy – „Erased. Miasto, z którego zniknąłem” #1 Keia Sanbe

Czasem nie dostajemy takich talentów, jakich byśmy chcieli, o czym  przekonał się Satoru Fujinuma, główny bohater Erased. Miasta, z którego zniknąłem Keia Sanbe. Zamiast posiadać wspaniały dar do tworzenia mangowych narracji zdolnych poruszyć serce każdego czytelnika, on… nie tyle potrafi, co po prostu cofa się w czasie i ratuje ludzkie życia. Niestety bardzo często ma przez to wiele problemów, jak bowiem wytłumaczyć policji, skąd wiedział, że w budynku, obok którego przechodził, działo się coś niedobrego? A to wcale nie największe wyzwania, jakie czekają Satoru w kolejnych tomach.

Czytaj dalej

Gdy pada, zdarzy się coś dobrego – „CANIS ~Dear Mr Rain~” ZAKK

Satoru ma dwa poważne problemy: po pierwsze, znowu doprowadził do tego, że ze sklepu odszedł pracownik i, po drugie, tuż przed kiermaszem, mającym dać pstryczka w noc jego koledze/nemesis w branży kapeluszniczej. Oba są, oczywiście, nierozerwalnie związane, ponieważ tylko z dwójką pomocników nie ma właściwie co marzyć o sukcesie tego mini wydarzenia. A, jeśli wierzyć A-ko, to jeśli nikogo nie znajdzie, skończy bez absolutnie żadnego pracownika w sklepie. Jest tylko jeden sposób, aby temu zapobiec – Satoru potrzebuje cudu. Najlepiej zaraz. I, jak to w mangach bywa, tak właśnie się dzieje. W zaułku natyka się na nieprzytomnego z głodu Ryo.

Czytaj dalej

Z kamerą na uczelni w pierwszej części drugiego sezonu HIStory

Ponieważ „nie umiem w kalendarz”, zaczęłam oglądać drugi sezon HIStory zanim zakończono jego nadawanie. Na dodatek złapałam za pierwsze odcinki w nocy i zamiast iść spać, jak grzeczne (odpowiedzialne) dziewczynki zarządzające swoim czasem powinny, obejrzałam wszystkie dostępne odcinki i pal sześć, że musiałam wstać rano. Było warto. Od tamtego czasu zdążyłam już całość lekko zaglądać na śmierć.

Czytaj dalej

Odnaleźć siebie w nowej rzeczywistości – „Dance With Me” Heidi Cullinan

Sięgając po Dance With Me nie spodziewałam się wiele, ot znośnego romansidła z tańcem w tle. W zamian dostałam naprawdę ciekawą opowieść o dwóch mężczyznach, którym kiedyś świat legł w gruzach i teraz próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Okazało się, że jest to naprawdę dobrze napisana książka o pokonywaniu trudności, zmuszającą bohaterów do autorefleksji oraz czegoś niezwykle trudnego – samoakceptacji. To rzadko spotykane w romansach wątki, a niewątpliwie powieść Heidi Cullinan romansem jest.

Czytaj dalej