cf2016-0

Wokół trzeciego, nadmorskiego „Crime Fiction”

Muszę przyznać się od razu, że siadałam do tej notki kilka razy i wciąż miałam problem z dokładnym ułożeniem tego, co chciałabym wam opowiedzieć o Crime Fiction Here and There: Time and Space. Konferencja ta odbyła się między 13 i 15 października tego roku w Gdańsku. Dlatego zamiast opowiadać co się działo, jak i że w ogóle to fajnie było, pozwolę sobie podzielić się z wami pewną myślą, która nie daje mi spokoju od zamknięcia obrad. Czytaj dalej

Shannara - 2

Postapokalipsa w świecie „Kronik Shannary”

W kwietniu pojechałam radośnie na konferencję o światach postapo do Lublina (fajne miasto, żałuję, że tak słabo je obejrzałam) z wystąpieniem dotyczącym Shannara Chronicles. Dobrym, ale raczej ameryki nigdzie nie odkryłam. Wynikło ono z mojej fascynacji tą produkcją i ogromną chęcią przebadania jej. Uważam, że to serial warty zainteresowania – tak w kwestii obejrzenia, jak i zanalizowania. W tym miejscu słyszę aż krzyk przyjaciółki z drugiego końca świata, że nie mam racji, bo to głupotka totalna. Po części ma rację. Czytaj dalej

Filmy na klatę

Nie wszystko złoto, co goła klata

Umówmy się – są takie filmy, które po pierwsze są ewidentnie stworzone dla dziewczynek, a po drugie ogląda się je dla aktora, a nie dla fabuły. Dla mnie oczywistą rzeczą jest, że ludzie oglądają różne rzeczy po różne cosie albo z różnych powodów. Ot, żeby popatrzeć sobie na ślicznie zbudowanych aktorów (Vin Disel), albo sięgają po produkcje, których normalnie nie lubią, ale na przykład gra tam ktoś, kogo filmografię się właśnie ogląda (Joseph Gordon-Levitt) albo występuje w nich ulubiony muzyk (Miyavi w Unbroken). Albo, o zgrozo, chcemy się odprężyć na czymś wystarczająco prostym i głupiutkim, gdy jesteśmy zestresowani (Avatar: The Last Airbender) albo chcemy zresetować mózg (50 twarzy Greya*). Czytaj dalej

Guiltypleasures 1

Serialowe guilty pleasures, część 1 (kiedyś będzie część 2)

Ostatnie dwie konferencje – o Światach Post-Apo w Lublinie (14 i 15 kwietnia 2016) oraz Serialowa w Olsztynie (5-7 maja 2016) – uświadomiły mi chyba najbardziej ze wszystkiego, jak bardzo głupiutkie produkcje ostatnio oglądam. Choć „oglądam” to chyba trochę za dużo powiedziane, biorąc pod uwagę, jak rzadko spoglądam przy tym na ekran. Wiecie, te wszystkie czapki jakoś się robią, a do audiobooków trudno mi wrócić, poza tym nie mają tyle fajnych obrazków. No więc, co takiego właściwie oglądam? Czytaj dalej