Magia komety, siła pragnień – twoje imię. #1 (manga)

Przyznam się dwóch rzeczy: po pierwsze, nie widziałam jeszcze animacji Kimi no na wa. Makoto Shinkaia i wiem, że dla niektórych równa się to z obelgą na poziomie nieznania alfabetu, ale jakoś nigdy nie było nam po drodze. Po drugie, w ogóle nie chciałam czytać mangi, ale jakoś tak wyszło, że zamiast light novel nabyłam właśnie komiksową adaptację. A skoro już ją miałam, to czemu nie przeczytać. Refleksja końcowa? Zgodnie z tym, czego się spodziewałam: jest uroczo po kokardkę. A film właśnie przeskoczył do pierwszej dziesiątki listy „muszę obejrzeć, bo umrę”.

twoje imie - 2

Niedługo nad Japonią ma pojawić się kometa, której nie widziano od tysiąca lat – wszyscy cieszą się i szykują do tego wydarzenia, ale nie Mitsuha. A przynajmniej nie tak, jak reszta znanych jej osób. Dziewczyna mieszka w mieścinie tak niewielkiej, że wszyscy znają wszystkich, nic się przed nikim nie ukryje i nawet, o zgrozo, nie ma porządnej kawiarni. Na dodatek ojciec rozpoczął właśnie kampanię wyborczą, a w chramie, który prowadzi jej rodzina, trwają przygotowania do święta. Do tego wszystkiego na głowie ma jeszcze liceum i przygotowania do egzaminów. Nic więc dziwnego, że marzy, aby zostawić to wszystko za sobą i znaleźć się w Tokio, żyć pełną piersią, chadzać do kawiarni i cieszyć się miastem. I, pewnego dnia, tak właśnie się dzieje. Zamiast obudzić się w swoim pokoju, znajduje się w zupełnie obcym miejscu, a także… jest chłopakiem imieniem Taki. I mieszka w Tokio. Wszystko mogłaby zrzucić na karb tego, że to pewnie sen, gdyby nie fakt, że owy Taki w tym samym dniu budzi się w ciele Mitsuhy.

twoje imie - 4

W pierwszy tomie twojego imienia. w zasadzie poznajemy głównych bohaterów – Mitsuhę i Takiego, dwoje pozornie różnych licealistów, acz pochodzących z miejsc odległych, wydawałoby się, pół świata od siebie. Takich, którzy zapewne nie spotkaliby się nigdy, gdyby nie fakt, że z nieznanych sobie przyczyn pewnego dnia po prostu zaczęli wymieniać się ciałami – mniej więcej dwa do trzech razy w tygodniu. Śledzimy zatem śledzimy ich poczynania w nowych ciałach, rodzinach oraz sytuacjach, jak próbują rozwikłać życie tej drugiej osoby jak logiczne łamigłówki, poznawać nowych-starych przyjaciół, włączając w to robienie notatek i pomocnych wykresów. Znacznie częściej jednak mamy okazję oglądać ich wpadki. Oboje bowiem nie do końca wiedzą, jak sobie radzić w tej sytuacji, mylą zaimki osobowe (w japońskim chłopięce i dziewczęce „ja” się różnią, tak samo jak styl wypowiedzi zresztą), nie wiedzą, gdzie powinni iść do pracy (w Tokio) czy w jaki sposób spleść rytualny sznur (w charmie). A także, wchodzą nie do tych szkolnych łazienek co trzeba, a w nich samych mają nagle zupełnie innej jakości problemy. Dopiero pod koniec tego tomu zaczyna się właściwie coś zmieniać – z rutyny zamian oraz życia dwóch żyć, wyłania się dopiero to, co będzie zapewne główną osią fabularną następnych części mangi.

twoje imie - 5

Na tym jednakże etapie twoje imię. jest uroczą opowieścią o codzienności oraz nieco niecodziennej przyjaźni pomiędzy Mitsuhą i Takim. Oboje zaczynają czuć się na tyle dobrze w tych drugich skórach, że zaczynają żyć tak, jakby już zawsze mieli pozostać nie sobą. Tym, co najbardziej mnie zaciekawiło, to fakt, że Shinkai zdaje sobie sprawę z tego, jak łatwiej w społeczeństwie żyje się chłopcom. Gdzie to widać, zapytacie? A no w pragnieniu Mitsuhy, aby nie tylko znaleźć się w Tokio, ale, skoro prosi już o rzecz dla niej prawie niemożliwą, to chciałaby również być chłopakiem (najlepiej przystojnym). Chce mieć spokój, robić co chce, co według niej osiągnąć może jedynie jako mężczyzna. Komiks sugeruje nam również, że tę zamianę wywołało właśnie jej głębokie, gorące pragnienie – nie obopólne, nie Takiego, a właśnie Mitsuhy. To ona łaknie wolności, której upatruje w stolicy i życiu jako inna płeć, a nie on. Gdy w tokijskiej pracy poznaje śliczną Okuderę to ona umawia się z nią na spotkanie/randkę, na które naprawdę chciałaby pójść, ale nie ma pewności, czy wypadnie ona w dzień, gdy to Mitsuha będzie Takim. Czy to tylko fabularny zabieg Shinkaia, jakich nie mało w zasadzie w japońskiej popkulturze, czy może właśnie przejaw społecznej wrażliwości? Czy autor wiedział, co pisze, czy tak mu wyszło – oto odwieczne pytanie, na które niekoniecznie wywiady dają odpowiedzi. Wiecie, autorzy czasem albo nie pamiętają, więc konfabulują, albo ubarwiają rzeczywistość, albo kłamią, bo to się okaże lepszą strategią marketingową – naprawdę bywa z nimi różnie.

twoje imie - 6

Niezależnie jednak od tego, czy Shinkai zrobił to specjalnie, czy nie, mnie złapał na haczyk i już na pewno sięgnę tak po kolejne tomy, po książkę oraz po film. Pierwszy tom twojego imienia. to opowieść urocza, wspaniale codzienna, ale wcale nie nudna, meandrująca pomiędzy zjawiskami niesamowitymi oraz ludzkimi problemami (jak radzić sobie z obcesowym ojcem, który porzucił rodzinną tradycję? Jak radzić sobie ze szkolnymi kolegami, którzy wyśmiewają rytuały chramu?). Na razie mam całą listę pytań do tej historii, na które chciałabym już teraz poznać odpowiedź. Może film mi ich udzieli.

twoje imie - 3


Metryczka

  • Liczba tomów: 3
  • Wydawca polski: StudioJG
  • Rok wydania polskiego: 2017 (grudzień)
  • Wydawca oryginalny: Media Factory (Comic Alive)
  • Rok wydania oryginalnego: 2016
  • Demografia: seinen

9 myśli w temacie “Magia komety, siła pragnień – twoje imię. #1 (manga)

  1. frydzia pisze:

    Film był piękny, ale przed mangą i ln-ką mam opory, jakoś tak boję się, że to już nie będzie to. Podobnie mam z O dziewczynie skaczącej przez czas – film uwielbiam, ale czy kupię mangę od Waneko, nie jestem w stanie zdecydować…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s